Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort
Przedmowa
do wydania pierwszego
Święty[1]
Ludwik Maria Grignion, autor niezrównanego dzieła O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, urodził się
w Montfort w północnej Francji 31 stycznia 1673 r. Już od najmłodszych lat
odznaczał się wielką pobożnością i szczególną czcią do Matki Najświętszej,
której imię obrał sobie przy sakramencie Bierzmowania. Od piątego roku życia
odmawiał codziennie Różaniec, a swych rówieśników słowem i przykładem zachęcał
do cnotliwego życia i do czci Najświętszej Dziewicy.
Po
odbyciu nauk w Kolegium Jezuickim w Rennes oraz studiów teologicznych w
Paryskim Seminarium św. Sulpicjusza przyjął w roku 1700 święcenia kapłańskie.
Już jako młody kapłan poświęcił się całkowicie pracy duszpasterskiej i
misjonarskiej, biorąc sobie za dewizę życiową wzniosłą, a tak głęboko katolicką
zasadę: Wszystko dla Jezusa przez Maryję!
Jako misjonarz przemierzał liczne diecezje Francji, a swymi naukami, tchnącymi
gorącą miłością Boga i Najświętszej Dziewicy, kruszył serca najzatwardzialszych
grzeszników.
Nie
zabrakło też przeciwności i prześladowań. Owocna praca sługi Bożego była solą w
oku zwolennikom jansenizmu[2],
tak bardzo wówczas rozpowszechnionego we Francji. Toteż nie przebierali oni w
środkach, by podkopać działalność Świętego i udaremnić jego misjonarskie trudy.
Jednakże prześladowania i przykrości ze strony jansenistów, choć tak liczne i
niekiedy bardzo bolesne, nie tylko nie zdołały złamać ducha św. Ludwika, ale
coraz bardziej rozniecały w jego duszy ogień miłości kapłańskiej. Wypędzany z
jednych diecezji, udawał się do drugich, byle tylko pracować dla chwały Bożej
nad zbawieniem dusz.
Za
tę pełną całkowitego poświęcenia pracę już za życia otrzymał Święty szczególną
łaskę od Boga. Zasłynął mocą cudotwórczą i już na ziemi dane mu było
zakosztować niebiańskiego szczęścia, płynącego ze ścisłego zjednoczenia z
Jezusem i Maryją. Kiedy w 1714 r. św. Ludwik Maria spotkał się z dawnym swym przyjacielem,
kanonikiem Blain'em, zwierzył się mu, że od kilku lat cieszy się duchowym
oglądaniem w sobie obecności Jezusa i Maryi. Życie pełne trudów i umartwień
zakończył św. Ludwik 28 kwietnia 1716 r. w Saint Laurent-sur-Sevre. W roku 1888
papież Leon XIII zaliczył go w poczet błogosławionych.
Święty
Ludwik Maria Grignion pozostawił po sobie nie tylko przykład świątobliwego
życia, lecz także mnóstwo pism pobożnych i pieśni religijnych ułożonych dla
ludu. Spuścizną po nim są również dwa zgromadzenia zakonne przez Niego
założone, które przetrwały aż do naszych czasów. Zgromadzenie żeńskie Córek Mądrości, założone w 1703 r., po
dziś dzień poświęca się pielęgnowaniu chorych w szpitalach, a w Towarzystwie Maryi, powstałym w oparciu o ustawy św. Ludwika,
zrzeszają się kapłani, którzy idąc w ślady świętego założyciela, poświęcają się
pracy misjonarskiej.
Spośród
licznych dzieł, które wyszły spod pióra św. Ludwika Marii, bezsprzecznie
najznakomitszym i najsławniejszym jest dzieło O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. Powstało
ono w 1712 r. w czasie pobytu Świętego w pustelni św. Eligiusza. Jakie miały
być losy tej złotej książeczki, autor sam przepowiedział, mianowicie, że
szatan, obawiając się zbawiennego jej wpływu, starać się będzie ze wszystkich sił,
aby ją ukryć przed światem i pogrążyć w zapomnieniu. Istotnie, przepowiednia
Świętego spełniła się dokładnie. Dzieło O
doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny nie wydane przez autora
leżało w zapomnieniu, aż je w 1842 r. odkryto przypadkiem w starym kufrze
pomiędzy innymi rękopisami w domu zakonnym w Saint Laurent-sur-Sevre. Ponieważ
proces beatyfikacyjny autora był już wówczas w toku, dlatego posłano je do
Rzymu, gdzie komisja papieska po gruntownym zbadaniu, osobnym dekretem orzekła,
iż dzieło to wolne jest od wszelkich błędów. Odtąd zaczęły się ukazywać coraz
to nowe wydania, a także tłumaczenia na inne języki. O niebywałej poczytności
tej niezrównanej książki świadczy fakt, że wydań francuskich ukazało się dotąd
przeszło trzydzieści[3].
Na język angielski przetłumaczył ją sławny oratorianin o. Faber (+ 1863), a
także napisał do niej przedmowę, gdzie w gorących i pełnych najwyższej czci
słowach wyraża się o św. Ludwiku de Montfort oraz o dziele O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny.
Na
czym polega to nabożeństwo - spyta może niejeden - że nazwano je doskonałym[4]
i że cieszy się tak powszechnym uznaniem? Na to odpowiem, że gruntowne poznanie
istoty i ducha tego nabożeństwa wymaga przeczytania, przemyślenia i
przemodlenia samego dzieła, i to nie raz, ale częstokroć. Powtórna lektura
bynajmniej nie nuży, lecz pozwala coraz lepiej odkrywać niezrównany jego urok i
wnikać coraz głębiej w jego przebogatą treść[5].
Życiowa
dewiza św. Ludwika Marii: „Wszystko dla
Jezusa przez Maryję” tworzy zarazem osnowę całej książki. Święty jej autor doświadczył na sobie
samym, jak czułej i macierzyńskiej opieki doznają od Maryi ci, którzy się Jej
całkowicie oddali i dobrowolnie stali się Jej niewolnikami, by przez Nią dojść
do Jej Boskiego Syna. Z niezrównanym zapałem stara się pobudzić jak najwięcej
serc do coraz gorętszej miłości Matki Bożej. Otóż w książce tej przedstawia
sposób na to, jak najłatwiej i najlepiej można się stać całkowitym i wiernym
sługą Maryi oraz podaje powody, dla których warto to uczynić bez wahania.
Istota
nabożeństwa św. Ludwika polega na całkowitym oddaniu się Najświętszej Dziewicy
bez zastrzeżeń i ze wszystkim, czym człowiek jest i co posiada, na zupełną Jej
własność, aby przez Nią całkowicie należeć do Chrystusa. To całkowite ofiarowanie
się Najświętszej Dziewicy wymaga, abyśmy czynili wszystko dla Maryi, z Maryją i
przez Maryję z myślą, aby wszystko lepiej i doskonalej czynić dla Jezusa, z
Jezusem i przez Jezusa. W tym celu powinien człowiek przez uroczysty akt
poświęcenia oddać się całkowicie w dobrowolną niewolę Najświętszej Dziewicy,
składając Jej w darze nie tylko siebie samego, lecz także wszystko, co posiada,
a więc wszystkie swe myśli, słowa i uczynki, wszystkie modlitwy i ćwiczenia
pobożne, radości i bóle, a nawet wszystkie swe zasługi, słowem - wszystko bez
zastrzeżeń, aby Maryja przyjęła tę ofiarę w swe niepokalane ręce i złożyła ją
swemu Boskiemu Synowi na większą Jego chwałę. Nie wystarczy raz tylko w życiu
uczynić taki akt całkowitego oddania się Matce Bożej.
Potrzeba
go co pewien czas uroczyście ponawiać, a codziennie, przez akty strzeliste lub
inne modlitwy jak najczęściej myśl swoją do Boga przez Maryję wznosić. Przez
tak pojęte i gorliwie praktykowane nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny
staje się człowiek prawdziwym Jej sługą i niewolnikiem z miłości.
Tej
całkowitej ofiary uczynionej z siebie gorliwy sługa Maryi nie pożałuje, gdyż
Maryja, Królowa nieba i ziemi, nagradza naprawdę po królewsku za wiernie
sprawowaną służbę. Jako nasza Pośredniczka, wstawia się gorąco do Chrystusa za
tymi, którzy Jej całkowicie zaufali, a będąc Szafarką i Pośredniczką łask
wszelkich, hojną dłonią rozdaje je swoim sługom. Dlatego spokojni niech będą o
swoje zbawienie ci, którzy z synowską ufnością oddali się w opiekę Najświętszej
Dziewicy. Maryja to najłatwiejsza, najkrótsza, najdoskonalsza i najpewniejsza
droga do Chrystusa.
Nauka
św. Ludwika o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny jest
ugruntowana na prawdzie o powszechnym pośrednictwie Najświętszej Dziewicy, na
tej tak rdzennie katolickiej prawdzie, że Maryja jest jedyną Pośredniczką
wszelkich łask u jedynego Pośrednika Jezusa Chrystusa, przez którego mamy
przystęp do Ojca. Równocześnie wspomniana nauka zawiera wszechstronne
wyjaśnienie i głębokie uzasadnienie wzniosłej prawdy o powszechnym
pośrednictwie Najświętszej Maryi Panny, która obecnie tak żywo zajmuje umysły i
serca wiernych dzieci Kościoła. Słusznie zatem można nazwać św. Ludwika niezrównanym apostołem i wybitnym Doktorem
powszechnego pośrednictwa Maryi.
W
przejmujących słowach zachęca św. Ludwik czytelników swego dzieła do
pielęgnowania doskonałego nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny. Wystarczy
przytoczyć jeden fragment, aby zrozumieć, jak silnie św. Ludwik wierzył w
skuteczność głoszonego przez siebie nabożeństwa i jak gorąco pragnął zyskać
naśladowców. Mówiąc o pożytku płynącym z odmawiania Różańca, w te odzywa się
słowa: Błagam was usilnie, w imię
miłości, jaką żywię do was w Jezusie i Maryi, byście odmawiali codziennie, o
ile wam czas pozwoli, cały Różaniec, a w chwili śmierci błogosławić będziecie
dzień i godzinę, kiedyście mi uwierzyli.
Wielu
wybitnych ludzi Kościoła z wielkim uznaniem wypowiadało się o nabożeństwie do
Najświętszej Maryi Panny szerzonym przez św. Ludwika Marię, zachęcając wiernych
do pielęgnowania go.
Już
papież Klemens XI (w 1706 r.) pochwalił, zatwierdził i zachęcił do tego
nabożeństwa, przedstawionego mu przez samego św. Ludwika podczas jego pobytu w
Rzymie, wyrażając przy tym życzenie, by je szerzono wśród wiernych. We
współczesnych nam czasach papież Pius X i kardynał Mercier z największą czcią i
szacunkiem odnosili się do dzieła św. Ludwika de Montfort i jak najgoręcej
zalecali wiernym, by nabożeństwo do Matki Bożej opierali na zasadach, jakie
wielki Jej sługa i czciciel podał w swoim dziele O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. Oto słowa Piusa X: „Polecamy jak
najusilniej godne podziwu dzieło O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej
Maryi Panny napisane przez św. Ludwika de Montfort i udzielamy z całego serca
Apostolskiego błogosławieństwa tym wszystkim, którzy dzieło to czytać będą”.
Świątobliwy zaś i uczony kardynał Mercier, prymas Belgii, wydał w 1924 r.
obszerny list pasterski do duchowieństwa i wiernych swej diecezji, w którym w
gorących słowach zachęca do oddania się Maryi w niewolę miłości w myśl zasad
św. Ludwika[6]. List
ten kończy się następującym wezwaniem: „My wszyscy, duchowni i świeccy, stańmy
się apostołami Maryi. Stańmy się Jej dziećmi i oddawajmy Jej cześć największą,
a przez zupełne wyrzeczenie się wszystkiego, czym jesteśmy i co posiadamy,
chciejmy należeć do Niej i na Niej polegać całkowicie, aby Maryja, Matka
Miłosierdzia, utwierdziła nas w Jezusie, a w dniu, w którym skończy się nasza
ziemska pielgrzymka, wyszła nam naprzeciw jako najlepsza Matka, ofiarując nam
własnoręcznie owoc żywota swojego,
Jezusa Zbawiciela, który będzie naszą chwałą: A Jezusa, błogosławiony owoc żywota Twojego, po tym wygnaniu nam okaż”.
Także
papież Benedykt XV w liście wysłanym z okazji dwusetnej rocznicy śmierci św.
Ludwika do o. Antoniego Lhoumeau, generała
Towarzystwa Maryi, w gorących słowach wyraża się o nabożeństwie do
Najświętszej Maryi Panny, szerzonym przez to zgromadzenie według zasad podanych
przez jego świętego założyciela, zachęcając do dalszej pracy: „Abyście - pisze
papież - zadanie to (szerzenie Królestwa Bożego wśród ludzi wypełniać mogli jak
najskuteczniej, pozostawił wam św. Ludwik napisaną przez siebie książeczkę
pełną najwyższej słodyczy i największego namaszczenia - O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, abyście ją
z wielką gorliwością ludowi wyjaśniali. Radujemy się bardzo, że dzieło to już
tak bardzo zostało przez was rozpowszechnione. Oby rozpowszechniało się coraz
bardziej, ożywiając w coraz liczniejszych sercach ducha chrześcijańskiego”.
Zachęty
papieży nie pozostały bez echa w sercach wiernych. Nabożeństwo do Najświętszej
Dziewicy w myśl zasad podanych przez św. Ludwika zatacza coraz szersze kręgi i
niesie bogate owoce na polu życia religijnego. Toteż z prawdziwą radością
witamy ten nowy przekład złotej książeczki św. Ludwika na język polski i
pragniemy najgoręcej, aby i w naszej ojczyźnie święty posiew nauki wielkiego
czciciela Maryi głęboko zapuścił korzenie i przyniósł plon obfity.
Oby
nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny, w myśl zasad św. Ludwika wśród nas
szerzone, przybliżyło do nas Królestwo Maryi, a tym samym Królestwo
Chrystusowe.
ks.
Aleksander Żychliński
Poznań,
w maju 1927 r.
WSTĘP
Przez Najświętszą Maryję Pannę przyszedł Jezus
Chrystus na świat i przez Nią też chce w świecie panować.
Maryja prowadziła życie ukryte, dlatego przez Ducha
Świętego i Kościół zwana jest „Alma Mater” - „Matką ukrytą i tajemniczą”.
Pokora Jej była tak głęboka, że nic nie miało dla Niej większego powabu, jak
prowadzić życie ukryte przed samą sobą i przed wszelkim stworzeniem, a znaną
być jedynie Bogu.
Bóg wysłuchał próśb, które zanosiła do Niego o życie
ukryte, ubogie i pełne upokorzeń, i w dobroci swojej zasłonił przed wzrokiem
ludzkim Jej Poczęcie i Narodzenie, tajemnice Jej życia, Jej Zmartwychwstanie i
Wniebowzięcie. Właśni rodzice nie znali Jej dobrze, a aniołowie pytali często
jedni drugich: Kimże jest Ta? (Pnp
3,6), ponieważ Najwyższy ukrył Ją przed nimi; a jeśli czasem odsłaniał im rąbek
tajemnic, to tym większe wspaniałości przed nimi ukrywał.
Bóg
Ojciec zgodził się na to, by za życia nie zdziałała żadnego mającego rozgłos
cudu, choć dał Jej władzę ku temu.
Bóg
Syn zgodził się na to, by nie wypowiadała się prawie wcale, choć Ją wzbogacił
mądrością swoją.
Bóg
Duch Święty - mimo że Maryja była Jego wierną Oblubienicą - sprawił, że
Apostołowie i Ewangeliści mówią o Niej bardzo mało, tyle tylko, ile było
konieczne, by świat poznał Jezusa Chrystusa,
Maryja
jest najdoskonalszym Arcydziełem Najwyższego, jest Arcydziełem, którego
znajomość (św. Bernardyn) i posiadanie Bóg zastrzegł samemu sobie.
Maryja
jest godną czci Matką Syna, któremu spodobało się za Jej ziemskiego życia
utwierdzać Ją w pokorze przez to, że Ją uniżał i ukrywał nazywając „mulier” -
„niewiastą” (J 2,4), jak gdyby Mu obcą była, choć w Sercu Ją cenił i kochał
więcej niż wszystkich aniołów i ludzi.
Maryja
jest owym Zdrojem zapieczętowanym
(Pnp 4,12), jest wierną Oblubienicą Ducha Świętego, do której tylko On ma
przystęp.
Maryja
jest Świątynią i miejscem odpoczynku Trójcy Świętej, gdzie Bóg króluje w sposób
wspanialszy i cudowniejszy niż gdziekolwiek indziej, nie wyłączając nawet Jego
stolicy jaśniejącej wśród Cherubinów i Serafinów. Bez szczególniejszego
przywileju żadne stworzenie, choćby najczystsze, nie ma wstępu do tej Świątyni.
Twierdzę
ze świętymi, że Maryja jest Rajem ziemskim nowego Adama (Chrystusa), który
wcielił się tam za sprawą Ducha Świętego, by działać w Nim niepojęte cuda.
Maryja jest owym wielkim i cudownym światem Boga (św. Bernardyn), pełnym
niewypowiedzianych piękności i skarbów; jest wspaniałością (Ryszard od św.
Wawrzyńca), w której Najwyższy ukrył, jakoby we własnym łonie, Syna swego
Jedynego, a z Nim wszystko, co najdoskonalsze i najkosztowniejsze. Ileż to
rzeczy wielkich i ukrytych zdziałał Bóg wszechmocny w tym cudownym Stworzeniu!
Jakże prawdziwie mówi Maryja sama o sobie mimo swojej głębokiej pokory: Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
Święte jest Jego imię (Łk 1,49). Świat tych wielkich rzeczy nie zna, bo
jest do tego niezdolny i tego niegodzien.
Święci
opiewali przedziwne rzeczy o tym świętym Mieście Boga i, jak sami przyznają,
nigdy nie byli bardziej wymowni i szczęśliwi jak wtedy, kiedy o Nim mówili. W
końcu wołali głośno, że nie jest możliwe poznać wysokości Jej zasług, które się
wznoszą aż do tronu Bożego, ani zmierzyć ogromu Jej miłości, szerszej od całej
ziemi, ani pojąć wielkości Jej władzy, którą posiada nawet nad Bogiem samym.
Nie sposób wreszcie zbadać bezdennej głębokości Jej pokory, Jej cnót i
wszelkich łask. O niepojęta wysokości! O niewypowiedziany ogromie! O bezmierna
wielkości! O głębio bezdenna!
Codziennie
z jednego krańca ziemi na drugi, na wysokościach niebios i w najgłębszych
otchłaniach wszystko sławi, wszystko wychwala Maryję Przedziwną. Zarówno
dziewięć chórów anielskich, jak i ludzie wszelkiego wieku i stanu, dobrzy i
źli, nawet szatani siłą prawdy zniewoleni są zmuszeni zwać Ją Błogosławioną.
Wszyscy aniołowie niebiescy - mówi św. Bonawentura - wysławiają J bezustannie:
Święta, Święta, Święta Maryja, Boża
Rodzicielka, Dziewica! i zasyłają Jej
codziennie miliony milionów razy Pozdrowienie Anielskie: Zdrowaś Maryjo! A oddając Jej pokłon najgłębszy, proszą Ją pokornie
jak o łaskę, by ich zaszczycić raczyła choćby jednym ze swych rozkazów. Nawet
św. Michał, książę całego Dworu Niebieskiego, oddaje Jej - według słów św.
Augustyna - z największą gorliwością wszelką cześć, innych do tego skłania i
czeka skwapliwie, by go zaszczyciła jakąś misją i by z Jej rozkazu wolno mu
było oddać jednemu z Jej sług jakąś przysługę.
Cała
ziemia jest pełna Jej chwały, zwłaszcza kraje chrześcijańskie, a liczne
królestwa, prowincje, diecezje i miasta obrały Ją sobie za Patronkę i
Opiekunkę. Mnóstwo kościołów katedralnych poświęcono Bogu pod Jej wezwaniem.
Nie ma kościoła, w którym nie byłoby ołtarza poświęconego Jej czci. Nie ma
kraju ani okolicy, gdzie by nie czczono cudownego Jej obrazu, przed którym
chorzy znajdują uzdrowienie, a wierni otrzymują liczne łaski. Ileż to bractw i
kongregacji istnieje ku czci Maryi! Ile zakonów nosi Jej imię i znajduje się pod
Jej opieką! Ileż braci i sióstr wszelkich zgromadzeń, ileż zakonników i
zakonnic głosi Jej cześć i wysławia Jej miłosierdzie! Nie ma dziecięcia, które
by Jej nie wielbiło, szczebiocząc Zdrowaś Maryjo. Trudno nawet o grzesznika tak
zatwardziałego, który by nie miał ku Niej choć iskierki ufności! Nawet szatani
w piekle odnoszą się do Niej z szacunkiem, choć się Jej lękają.
Zaprawdę,
musimy zawołać ze świętymi: „De Maria numquam satis!” - „O Maryi nigdy dosyć!”
Maryję nie dosyć dotąd sławiono, nie dość wychwalano, czczono, kochano! Nie
dość Jej służono! Należy się Jej więcej chwały, czci, miłości i nabożeństwa!
Istotnie,
trzeba powtórzyć za Duchem Świętym: „Omnis gloria eius filiae Regis ab intus” -
„Cała chwała tej Córy królewskiej jest wewnątrz” (Ps 45,14). I zdaje się,
jakoby wszystka chwała zewnętrzna, o jaką współubiegają się dla Niej niebiosa i
ziemia, była niczym w porównaniu z chwałą, którą Stwórca wewnętrznie Ją
przyozdabia, a która ukryta jest przed marnymi stworzeniami, niezdolnymi
wniknąć w „Tajemnicę nad tajemnicami” Króla.
Zaprawdę,
trzeba zawołać z Apostołem: Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć (1 Kor
2,9) - tak niepojęte są piękności, wspaniałości i doskonałości Maryi, tego Cudu
nad cudami, doskonałości łaski, natury i wiekuistej chwały. Jeśli chcesz pojąć Matkę -
mówi św. Eucheriusz - pojmij Syna, gdyż jest Ona godną
Matką Boga.
Lecz tu niech zamilkną wszelkie usta.
Ze
szczególną radością poddało mi serce to wszystko, co powyżej napisałem by
wykazać, że Matka Najświętsza dotąd nie była znana[7]
i że to jest jeden z powodów, dlaczego Jezus Chrystus nie jest tak znany, jak
być powinien. Jeśli zatem, co jest rzeczą pewną, poznanie Jezusa Chrystusa i
Jego Królestwo zapanuje na świecie, to może to być tylko koniecznym następstwem
poznania Królestwa Bogarodzicy Maryi, która Chrystusa po raz pierwszy dała
światu i również po raz drugi Go światu ukaże.
CZĘŚĆ PIERWSZA
Konieczność
nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny
ROZDZIAŁ
I
Rola Maryi
przy pierwszym przyjściu Chrystusa Pana
Wyznaję z Kościołem, że Maryja jako
stworzenie, które wyszło z rąk Najwyższego, w porównaniu z Jego nieskończonym
Majestatem mniejszą jest niż najdrobniejszy pyłek lub raczej, że jest niczym,
gdyż Bóg jeden jest TYM, KTÓRY JEST (Wj 3,14). Toteż ów Pan wielmożny,
całkiem niezależny i sam sobie wystarczający, nie potrzebował ani nie
potrzebuje koniecznie Najświętszej Maryi Panny, by urzeczywistnić swe zamiary i
objawić swoją chwałę. Wystarczy Mu chcieć, by dokonać wszystkiego.
Przyjąwszy jednak rzeczywisty stan rzeczy, twierdzę,
że Bóg, który od chwili stworzenia Najświętszej Dziewicy chciał największe swe
dzieła przez Nią rozpocząć i dokonać, nie zmieni z pewnością swego postępowania
na wieki, gdyż jest Bogiem i nie podlega zmianom ani w swych zamiarach, ani w
swym postępowaniu.
Bóg
Ojciec nie inaczej dał światu Syna swego Jednorodzonego, jak przez Maryję. Choć
patriarchowie z takim utęsknieniem za Nim wzdychali, choć prorocy i święci
Starego Przymierza przez cztery tysiące lat o skarb ten tak gorąco błagali,
Maryja jedna wysłużyła Go i znalazła łaskę u Boga (Łk 1,30) mocą swych modlitw
i wielkością swych cnót. Ponieważ
świat nie był godzien - mówi św.
Augustyn - otrzymać Syna Bożego bezpośrednio z rąk Ojca, dlatego dal Go Bóg Maryi, by świat Go przez Nią otrzymał.
Syn
Boży stał się człowiekiem dla naszego zbawienia, lecz w Maryi i przez Maryję.
Bóg
Duch Święty ukształtował Jezusa Chrystusa w Maryi, uzyskawszy jednak najpierw
przez jednego z przedniejszych sług swego dworu Jej przyzwolenie.
Bóg
Ojciec udzielił Maryi swojej płodności w granicach przystępnych dla czystego
stworzenia, czyniąc Ją zdolną porodzić swego Syna oraz wszystkie członki Jego
Ciała Mistycznego.
Bóg
Syn zstąpił do Jej dziewiczego łona, jako nowy Adam do swego ziemskiego Raju,
by w nim upodobać sobie i w ukryciu dokonywać cudów łaski. Bóg, stawszy się
człowiekiem, znalazł swobodę i wolność w tym, że zamknął się w Jej łonie.
Okazał On swą moc dozwalając, by Go ta mała dzieweczka nosiła. Znalazł On
chwałę swoją i chwałę Ojca w tym, że blask swój ukrył przed wszelkim
stworzeniem ziemskim, odsłaniając go tylko Maryi. Okazał on swoją niezależność
i swój Majestat przez to, że chciał być zależnym od tej Najmilszej Dziewicy w
swym Wcieleniu, Narodzeniu, Ofiarowaniu w świątyni, w swoim życiu ukrytym przez
lat trzydzieści, a nawet w swojej śmierci, przy której Maryja musiała być
obecna, aby mógł zjednoczyć się z Nią w ofierze. Za Jej przyzwoleniem ofiarował
się Ojcu Przedwiecznemu, jak niegdyś Izaak ofiarowany został przez przyzwolenie
Abrahama, poddającego się woli Boga.
Maryja
karmiła Boga Wcielonego, żywiła Go, pielęgnowała, wychowywała i za nas złożyła
w ofierze.
O
przedziwna i niepojęta zależności Boga! Chociaż Duch Święty chciał przemilczeć
w Ewangelii prawie wszystkie inne dzieła cudowne, które Mądrość Wcielona
spełniła w swym życiu ukrytym, tej jednak zależności ukryć nie mógł, chcąc nam
przez to pokazać, jaka w tym tkwi wartość i nieskończona chwała! Jezus Chrystus
oddał Bogu Ojcu większą chwałę przez to, że poddany był Matce swojej przez lat
trzydzieści, niż gdyby przez największe cuda nawrócił w tym czasie świat cały.
Jak wielką chwałę oddaje Bogu ten, kto za przykładem Jezusa Chrystusa, Jedynego
naszego Wzoru, poddaje się Maryi, by przypodobać się Bogu!
Jeżeli
zwrócimy uwagę na resztę życia Jezusa Chrystusa, przekonamy się, że chciał
rozpocząć swą cudotwórczą działalność również przez Maryję. Słowem
wypowiedzianym przez Maryję uświęcił Jana w łonie matki jego, Elżbiety (zob. Łk
1,41). Skoro Maryja przemówiła, Jan został uświęcony. Był to Jego pierwszy i
największy cud łaski.
Na
Jej pokorną prośbę przemienił w Kanie Galilejskiej (zob. J 2,1nn) wodę w wino.
Był to pierwszy Jego cud w porządku natury. Słowem, Jezus rozpoczął czynić cuda
przez Maryję, nie przestaje ich spełniać przez Nią i przez Nią będzie je
spełniał do końca świata.
Bóg
Duch Święty, który w Bogu nie jest płodny, to znaczy który nie daje początku
innej Osobie Boskiej, stał się płodnym przez Maryję, którą poślubił. Z Nią i w
Niej, i przez Nią ukształtował swe Arcydzieło - Boga Wcielonego i aż do końca
świata codziennie kształtuje wybranych i członki Mistycznego Ciała Chrystusa.
Toteż im bardziej znajduje On Maryję, swą umiłowaną i nierozłączną Oblubienicę
(św. Ildefons), w jakiejś duszy, tym silniej i skuteczniej działa na nią, by
ukształtować w tej duszy Jezusa Chrystusa, a duszę w Jezusie Chrystusie.
Nie
znaczy to, jakoby Najświętsza Maryja Panna dawała Duchowi Świętemu płodność,
której nie posiadał, bo będąc Bogiem, posiada On płodność tak samo jak Ojciec i
Syn, choć jej nie wprowadza w czyn, ponieważ nie daje początku żadnej innej
Osobie Boskiej. Znaczy to raczej, że Duch Święty, który Najświętszej Panny nie
potrzebuje koniecznie, chciał jednak użyć Jej pośrednictwa dla okazania swojej
płodności, kształtując w Niej i przez Nią Jezusa Chrystusa i Jego członki. Oto
tajemnica łaski, ukryta nawet przed największymi uczonymi i najbardziej
uduchowionymi spośród chrześcijan.
ROZDZIAŁ II
Maryja jest prawdziwą Matką
Mistycznego Ciała Chrystusa
1. Maryja Szafarką i Pośredniczką
łask Bożych
Sposób
postępowania, jaki przyjęły trzy Osoby Trójcy Przenajświętszej przy Wcieleniu i
przy pierwszym przyjściu na świat Jezusa Chrystusa, jest niezmienny. Codziennie
zachowują One w sposób niewidzialny to samo postępowanie w Kościele świętym i
tak będzie do końca świata, do ostatniego przyjścia Jezusa Chrystusa.
Bóg
Ojciec zebrał wszystkie wody i nazwał je „Maria”, to znaczy morze[8].
Utworzył On też zbiornik wszystkich swoich łask i nazwał go Marią. Bóg
Najwyższy posiada skarbiec, składnicę bardzo bogatą, w której zamknął wszystko,
co piękne, cenne, rzadkie i kosztowne, nawet własnego Syna. Tą przebogatą
skarbnicą jest właśnie Maryja, którą święci nazywają „Skarbcem Pana”. z którego
pełności bogactwa spływają na ludzkość.
Bóg
Syn dał swojej Matce wszystko, co swym życiem, śmiercią, swymi nieskończonymi
zasługami i przedziwnymi cnotami wysłużył. Uczynił Ją Szafarką tego
wszystkiego, co Mu Ojciec dał w dziedzictwie. Przez Nią daje swoim członkom
udział w swych zasługach i cnotach i przez Nią rozdaje łaski swoje (św. Albert
Wielki). Maryja jest Jego tajemniczym kanałem, przewodem, przez który łagodnie
a obficie płyną bogactwa Jego miłosierdzia.
Bóg
Duch Święty udzielił Maryi, swojej wiernej Oblubienicy, niewypowiedzianych
darów. Uczynił Ją Szafarką wszystkiego, co posiada, tak że Ona jedna rozdziela
wszystkie dary i łaski, dając, komu chce, ile chce, jak chce i kiedy chce (św.
Bernardyn). Toteż nikt z ludzi nie otrzyma żadnego daru niebieskiego, który by
nie przeszedł przez Jej dziewicze dłonie, albowiem wolą Boga jest, byśmy,
wszystko mieli przez Maryję. W ten sposób chciał Najwyższy wzbogacić, podnieść
i uczcić Tę, która z pokory przez całe życie chciała być ubogą i ukrytą,
uniżając się aż do głębi nicości. Tak uczy Kościół, a z nim święci Ojcowie.
Gdybym
przemawiał do współczesnych „uczonych”, starałbym się wszystko, co tu w prosty
sposób podaję, ściśle udowodnić na podstawie Pisma Świętego i Ojców Kościoła,
przytaczając odnośne cytaty po łacinie. Przytoczyłbym również szereg niezbitych
dowodów, które podaje wielebny o. Poire w swym dziele pt. Troista Korona Najświętszej
Dziewicy. Lecz ponieważ przemawiam przeważnie do ludzi ubogich i prostych,
do ludzi dobrej woli, którzy mają zwykle więcej wiary niż uczeni i z większą
wierzą prostotą i zasługą, poprzestaję na prostym przedstawieniu prawdy, nie
zatrzymując się długo nad cytatami, których by i tak nie rozumieli. Mimo to
jednak przytoczę niektóre z nich, ale bez specjalnego wyboru.
2. Maryja wszechmocną
Orędowniczką u Boga
Ponieważ
łaska doskonali naturę, a chwała łaskę, dlatego pewną jest rzeczą, że Pan Jezus
w niebie tak samo jest Synem Maryi, jak Nim był na ziemi. Przeto zachował On
względem Niej uległość i posłuszeństwo Najdoskonalszego Syna wobec Najlepszej
Matki. Wszakże we wspomnianej zależności nie wolno upatrywać jakiegoś poniżenia
lub jakiejś niedoskonałości dla Jezusa Chrystusa. Maryja bowiem stoi
nieskończenie niżej od swego Syna, będącego Bogiem, i dlatego nie daje Mu
rozkazów tak, jakby to czyniła matka ziemska względem podwładnego sobie
dziecka. Maryja, przebóstwiona przez tę łaskę i chwałę, która przebóstwia
wszystkich świętych, nie prosi o nic, nie żąda niczego, nie czyni nic, co by
się sprzeciwiało przedwiecznej i niezmiennej woli Bożej.
Gdy
więc czytamy w pismach św. Bernarda, św. Bernardyna, św. Bonawentury i innych
świętych, że zarówno w niebie, jak i na ziemi, wszystko, nawet sam Bóg, podlega
Najświętszej Maryi Pannie, to chcą oni przez to powiedzieć, że władza i moc,
której Pan Bóg raczył Jej udzielić, jest tak wielka, że zdaje się, jakoby
posiadała tę samą władzę, co Pan Bóg, a Jej modlitwy i prośby są u Pana Boga
tak wszechpotężne, że uchodzą wprost za rozkazy przed Majestatem Bożym, który
nigdy nie odrzuca próśb swojej ukochanej Matki, dlatego że zawsze są pokorne i
zgodne z Jego wolą.
Jeżeli
Mojżesz siłą swojej modlitwy zdołał tak dalece powstrzymać gniew Boży na
Izraelitów, że Najwyższy i Nieskończenie Miłosierny Pan, nie mogąc mu się
oprzeć, odezwał się do niego, by nie wstrzymywał zapalczywości Jego gniewu
wobec tego buntowniczego ludu (zob. Wj 32,10), to cóż dopiero sądzić o
modlitwie pokornej Maryi, godnej Matki Boga, która potężniejsza jest wobec
Majestatu Bożego niż prośby i orędownictwo wszystkich aniołów i świętych w
niebie i na ziemi (św. Augustyn).
3. Maryja wszechwładną Królową w
Królestwie Bożym
Maryja
rozkazuje w niebie aniołom i błogosławionym. W nagrodę za Jej głęboką pokorę
Bóg dał Jej władzę i zlecił posłannictwo, aby trony opróżnione przez upadłych
skutkiem pychy aniołów obsadzała świętymi (św. Bonawentura). Taka jest wola
Najwyższego, który wywyższa pokornych
(Łk 1,52).
Żąda
On, by niebo, ziemia i piekło bezwzględnie poddane były rozkazom pokornej
Maryi, którą uczynił Królową nieba i ziemi, Hetmanką swych zastępów, Skarbnicą
swoich bogactw, Szafarką łask, Sprawczynią wielkich cudów, Pośredniczką ludzi,
Zagładą nieprzyjaciół Boga i wierną Towarzyszką swojej chwały i swoich
triumfów.
4. Maryja Matką wszystkich dzieci
Ojca Przedwiecznego
Bóg
Ojciec aż do skończenia świata pragnie kształtować sobie dzieci za
pośrednictwem Maryi, do której mówi:
„In
Jacob inhabita” - „Zamieszkaj w Jakubie” (Syr 24,8), to znaczy uczyń sobie
stały przybytek i stolicę w moich dzieciach i w wybranych wyobrażonych przez
Jakuba, a nie w dzieciach szatana i potępionych, których przedstawicielem jest
Ezaw.
Podobnie
jak w porządku naturalnym i cielesnym dziecko ma ojca i matkę, tak w porządku
nadprzyrodzonym i duchowym mamy Ojca - Boga i Matkę - Maryję. Wszystkie
prawdziwe dzieci Boże i wybrani mają Boga za Ojca, a Maryję za Matkę, a kto nie
ma Maryi za Matkę, ten nie ma Boga za Ojca. I dlatego ci, którzy pójdą na
potępienie, mianowicie heretycy, schizmatycy itp., którzy Najświętszej Maryi
Panny nienawidzą lub odnoszą się względem Niej z pogardą i obojętnością, nie
mają Boga za Ojca, jakkolwiek się tym szczycą, gdyż nie mają Maryi za Matkę.
Gdyby bowiem mieli Ją za Matkę, kochaliby Ją i czcili, jak prawdziwe i dobre
dziecko kocha i czci matkę, która je na świat wydała.
Najbardziej
niezawodnym znakiem, po którym można rozpoznać odstępców, głosicieli błędnych
nauk i tych, których Bóg nie zaliczył w poczet wybranych, jest to, że mają oni
dla Matki Najświętszej tylko wzgardę lub obojętność i starają się słowem i
przykładem, otwarcie lub skrycie, nieraz pod pięknymi pozorami umniejszać nabożeństwo
i miłość do Niej (św. Bonawentura). Niestety! Bóg Ojciec nie powiedział Maryi,
by w nich założyła swoje mieszkanie, albowiem są dziećmi Ezawa.
5. Maryja Matką członków
Mistycznego Ciała Chrystusa
Bóg
Syn pragnie się codziennie kształtować w swoich członkach i niejako wcielać
przez ukochaną swoją Matkę i mówi Jej:
„In
Israel haereditare” - „W Izraelu obejmij dziedzictwo” (Syr 24,8), jakby mówił:
„Ojciec dał mi w dziedzictwie wszystkie narody ziemi, wszystkich ludzi dobrych
i złych, wybranych do chwały wiecznej i odrzuconych. Pierwszych złotym
poprowadzę berłem, drugich żelaznym prętem; dla jednych będę Ojcem i
Rzecznikiem, dla drugich sprawiedliwym Mścicielem, a Sędzią wszystkich. Ty
natomiast, Matko ukochana, posiądziesz w dziedzictwie tylko wybranych,
wyobrażonych przez Izraela; jako Dobra Matka, Ty ich porodzisz, wykarmisz i
wychowasz, a jako ich Królowa będziesz nimi kierować, będziesz nimi rządzić i
ich bronić”.
Człowiek i człowiek narodził
się w Niej - mówi Duch Święty (Ps
86(87),5 Wulgata[9]) Pierwszym
człowiekiem, który narodził się w Maryi, jest według tłumaczenia niektórych
Ojców Kościoła[10]
Bóg-człowiek, Jezus Chrystus, drugim zaś jest każdy człowiek, będący przybranym
dzieckiem Boga i Maryi. Jeżeli Jezus Chrystus, Głowa ludzkości, w Niej się narodził,
to konieczną jest rzeczą, by wybrani, którzy przecież są członkami tej Głowy,
także w Niej się narodzili. Wszak żadna matka nie wydaje na świat głowy bez
członków ani członków bez głowy: powstałby dziwotwór natury. Tak samo dzieje
się w porządku łaski: Głowa i członki rodzą się z tej samej Matki. A gdyby
jakiś członek Mistycznego Ciała Chrystusa z innej narodził się matki niż z
Maryi, która porodziła Głowę, to nie byłby on wybranym ani członkiem
Mistycznego Ciała Chrystusa, lecz byłby dziwotworem w porządku łaski.
A
ponieważ Jezus obecnie tak samo jest owocem Maryi, jak niegdyś, co przecież
niebo i ziemia każdego dnia tysiąckroć powtarzają: I błogosławiony owoc żywota
Twojego, Jezus, więc pewne jest, że Jezus Chrystus dla każdego
poszczególnego człowieka, który Go posiada, jest tak samo prawdziwie owocem i
dziełem Maryi, jak dla wszystkich razem. I dlatego każdy wierny, w którego
sercu ukształtowany jest Jezus Chrystus, śmiało może powiedzieć: Wszystko
zawdzięczam Maryi; wszystko co posiadam, jest Jej dziełem i jest Jej owocem; bez Niej nie
miałbym tego wszystkiego. Słowa, które św. Paweł do siebie stosuje, w Niej
pełniejsze mają zastosowanie: Dzieci
moje, oto ponownie w bólach was rodzę, aż Chrystus w was się ukształtuje (Ga 4,19).
Święty
Augustyn, prześcigając niejako sam siebie oraz wszystko, co właśnie
powiedzieliśmy, mówi, że wszyscy wybrani do chwały wiecznej, aby mogli się
upodobnić do obrazu Syna Bożego, dopóki pozostają na tym świecie, ukryci są w
łonie Najświętszej Maryi Panny, gdzie Ona ich strzeże, karmi i pielęgnuje i
gdzie wzrastają, aż ich ta Dobra Matka nie zrodzi po śmierci do wiekuistej
chwały. Śmierć bowiem jest dla nich właściwym dniem narodzin, jak to Kościół
nazywa dzień śmierci sprawiedliwych. O tajemnico łaski! Tajemnico nie znana
odrzuconym, a tak mało znana wybranym do chwały wiecznej.
6. Maryja nierozłączną i płodną
Oblubienicą Ducha Świętego
Bóg
Duch Święty pragnie w Maryi i przez Maryję kształtować sobie wybranych i mówi
do Niej: „In electis meis mitte radices” - „Umiłowana Oblubienico moja, między moimi wybranymi zapuść korzenie
(Syr 24,13 Wlg) wszystkich Twych cnót, aby wzrastali z cnoty w cnotę, z łaski w
łaskę. Tak wielkie znalazłem upodobanie w Tobie, gdy żyłaś na ziemi ćwicząc się
w najwznioślejszych cnotach, że pragnę odnajdywać Cię jeszcze na ziemi, mimo że
nie przestajesz być w niebie. Odradzaj się zatem i odtwarzaj w mych wybranych,
bym w nich z upodobaniem dostrzegał korzenie Twej niezłomnej wiary, Twej
głębokiej pokory, Twego bezgranicznego umartwienia, Twej wzniosłej modlitwy,
Twego żarliwego miłosierdzia, Twej silnej nadziei i wszystkich cnót Twoich.
Stale jesteś moją Oblubienicą wierną, czystą i płodną, jak niegdyś. Niech więc
Twoja wiara daje mi wiernych, Twoja czystość dziewice, niech Twoja płodność
daje mi wybranych i rozszerza mój Kościół”.
Skoro
Maryja zapuści korzenie w jakiejś duszy, działa w niej cuda łaski, jakie Ona
jedna działać może, bo jest tą płodną Dziewicą, która w czystości i płodności
nigdy nie miała ani mieć nie będzie podobnej sobie.
Za
sprawą Ducha Świętego Maryja poczęła największe Arcydzieło, jakie kiedykolwiek
istniało i istnieć będzie: Boga-człowieka. Niepokalana Dziewica będzie też
działać owe największe rzeczy, które pod koniec świata dziać się będą.
Kształtowanie i wychowywanie owych wielkich świętych, którzy wówczas nastaną,
Jej są zastrzeżone, bo tylko Maryja, ta Przedziwna i Cudowna Dziewica, w
łączności z Duchem Świętym działać może rzeczy niezwykłe i nadzwyczajne.
Skoro
tylko Duch Święty, Jej Oblubieniec, znajduje Ją w jakiejś duszy, wnet zbliża
się ku niej, wstępuje w nią całkowicie i udziela się jej w miarę, jak dusza
udziela miejsca Jego Oblubienicy.
Jednym
z głównych powodów, dla których Duch Święty nie czyni po dziś dzień w duszach
uderzających cudów łaski, jest to, że nie są one dość ściśle zjednoczone z Jego
wierną i nierozłączną Oblubienicą. Powiadam: „nierozłączną Oblubienicą', gdyż
odkąd Duch Święty, substancjalna miłość Ojca i Syna, poślubił Maryję, by
ukształtować Jezusa Chrystusa, Głowę wybranych i Jezusa Chrystusa w wybranych,
odtąd nigdy się Jej nie wyrzekł, ponieważ zawsze była wierną i płodną.
7. Maryja Królową serc
Z
powyższego jasno wynika, że Maryja otrzymała od Boga wielką władzę nad duszami
wybranych. Inaczej nie mogłaby w nich czynić sobie mieszkania, co Jej Bóg
Ojciec nakazał, nie mogłaby ich kształtować, karmić i jako Matka rodzić do
życia wiecznego; nie mogłaby uważać ich za swoje dziedzictwo, nie mogłaby
kształtować ich w Jezusie Chrystusie ani Jezusa Chrystusa w nich, nie mogłaby
zapuszczać w ich sercu korzeni cnót i być nierozłączną towarzyszką Ducha
Świętego we wszystkich dziełach łaski, nie mogłaby, mówię, czynić tego
wszystkiego, gdyby nie miała prawa i władzy nad duszami mocą osobliwej łaski
Najwyższego, który dając Jej władzę nad swoim Jedynym i przyrodzonym Synem, dał
Jej także władzę nad swoimi przybranymi dziećmi, nie tylko co do ciała, bo
niewiele by to znaczyło, ale także co do duszy
Podobnie
jak Jezus Chrystus jest ze swojej natury i przez Odkupienie Królem nieba i
ziemi, tak Maryja przez łaskę jest Królową nieba i ziemi (św. Anzelm).
Królestwo Jezusa Chrystusa istnieje głównie w sercu i we wnętrzu człowieka,
według słów Pisma Świętego: Królestwo
Boże pośród was jest (Łk 17,21).
Podobnie i Królestwo Najświętszej Dziewicy rozwija się głównie we wnętrzu
człowieka, to znaczy w jego duszy. Dzięki temu Maryja otrzymuje wraz z swoim
Synem więcej chwały w duszach niż we wszystkich stworzeniach widzialnych.
Dlatego ze świętymi możemy Maryję nazywać „Królową serc”.
8. Nabożeństwo do Maryi konieczne
jest do osiągnięcia życia wiecznego
Z
faktu, że Najświętsza Dziewica potrzebna jest Bogu, mianowicie potrzebna
warunkowo, bo taka jest wola Boża, wypływa logiczny wniosek, że ludziom Maryja
jest tym bardziej potrzebna do osiągnięcia zbawienia wiecznego. Dlatego nie
wolno nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy stawiać na równi z nabożeństwem do
świętych, jak gdyby było niekonieczne lub nadobowiązkowe.
Uczeni
i świątobliwi: Suarez z Towarzystwa Jezusowego, Justus Lipsius, doktor z
Lowanium i inni, którzy opierając się na Ojcach Kościoła (mianowicie na nauce
św. Augustyna, św. Efrema z Edessy, św. Cyryla Jerozolimskiego, św. Germana z
Konstantynopola, św. Jana Damasceńskiego, św. Anzelma, św. Bernarda, św.
Bernardyna, św. Tomasza, św. Bonawentury) udowadniają, że nabożeństwo do
Najświętszej Dziewicy jest do zbawienia konieczne oraz że brak czci i miłości
dla Niej jest niezawodnym znakiem potępienia, co nawet Ekolampadiusz
(pseudoreformator) i kilku innych kacerzy wyraźnie stwierdza. Przeciwnie,
całkowite i szczere oddanie się Jej jest niezawodnym znakiem wybraństwa.
Dowodzą
tego figury i słowa Starego i Nowego Testamentu, stwierdza to nauka i przykład
świętych, a rozum i doświadczenie dają temu świadectwo. Nawet szatan i jego
poplecznicy zniewoleni siłą prawdy często byli zmuszeni to przyznać wbrew
własnej woli.
By
tę prawdę udowodnić, zebrałem długi szereg fragmentów z pism świętych Ojców i
Doktorów Kościoła. Nie chcąc jednak wywodów swoich zbytnio przedłużać,
poprzestaję na jednym:
Tobie
się oddaję święta Dziewico, bo jesteś
puklerzem zbawienia, jaki Bóg daje
tym, których chce zbawić[11]
(św. Jan Damasceński).
Chciałbym
tu przytoczyć dwa wydarzenia świadczące o prawdziwości tych słów, a mianowicie:
1.
To, które można znaleźć w kronikach św. Franciszka. Czytamy tam, jak w ekstazie
ujrzał on wielką drabinę, wznoszącą się do nieba, na której końcu znajdowała
się Najświętsza Panna. Przez to widzenie zrozumiał, że należy wspinać się po
tej drabinie, aby dojść do nieba.
2.
To, które przytaczają kroniki św. Dominika. Jest w nich mowa o biednym
heretyku, opętanym przez piętnaście tysięcy szatanów. Działo się to w pobliżu
Carcassone, gdzie św. Dominik wygłaszał kazania o Różańcu. Szatani ci, na
rozkaz dany im przez Najświętszą Pannę, ku własnemu zawstydzeniu byli zmuszeni
wyznać tak dobitnie i jawnie kilka wielkich i pocieszających prawd dotyczących
nabożeństwa do Matki Bożej, iż tej autentycznej opowieści i pochwał, wyrażonych
wbrew woli przez szatana na temat nabożeństwa do Najświętszej Panny, nie sposób
czytać bez wylewania łez radości.
9. Nabożeństwo do Najświętszej
Dziewicy
szczególnie niezbędne jest tym,
którzy są powołani do pełni
doskonałości
Jeśli
nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy konieczne jest dla wszystkich ludzi
chcących osiągnąć żywot wieczny, to o wiele potrzebniejsze jest ono dla tych,
którzy są powołani do pełni doskonałości. Nie wierzę, by ktokolwiek mógł dojść
do ścisłego zjednoczenia z Panem Bogiem i do doskonałej wierności Duchowi
Świętemu, jeśli nie jest ściśle zjednoczony z Najświętszą Dziewicą i nie zależy
całkowicie od Jej pomocy.
Tylko
Maryja znalazła łaskę u Boga (por. Łk 1,30) bez pomocy innej ludzkiej istoty.
Wszyscy, którzy po Maryi znaleźli łaskę u Boga, znaleźli ją jedynie przez
Maryję i tylko przez Nią znajdą ją ci, którzy jeszcze przyjdą (św. Bonawentura).
Maryja była pełna łaski, kiedy pozdrowił Ją Archanioł Gabriel (Łk 1,28);
została przepełniona obfitością łask, kiedy Duch Święty na Nią zstąpił i w
sposób tajemniczy Ją osłonił (zob. Łk 1,35). Tę zaś podwójną obfitość Maryja z
dnia na dzień i w każdej chwili tak pomnażała, że osiągnęła niezmierzony i
niepojęty stopień łaski. Najwyższy uczynił Maryję jedyną Skarbnicą swoich
bogactw i jedyną Szafarką łask, aby według swojej woli uszlachetniała,
podnosiła i wzbogacała ludzi, aby wprowadzała, kogo zechce, na wąską drogę
wiodącą do nieba, aby przeprowadzała, kogo zechce, mimo wszelkich przeszkód,
przez ciasną bramę życia, aby wreszcie dała tron, berło i koronę królewską,
komu Jej się podoba. Jezus jest zawsze i wszędzie owocem i Synem Maryi, a
Maryja jest wszędzie prawdziwym drzewem, które nosi owoc żywota, i prawdziwą
Matką, która rodzi Jezusa Chrystusa.
Tylko
Maryi przekazał Bóg klucze skarbnicy Bożej Miłości i Jej jednej dał zdolność,
by postępowała najwspanialszymi i najtajniejszymi drogami doskonałości i innych
na nie prowadziła. Tylko Maryja otwiera nędznym dzieciom wiarołomnej Ewy bramy
Raju ziemskiego, by w nim mile przechadzali się z Bogiem (zob. Rdz 3,8),by byli
w nim bezpieczni przed nieprzyjaciółmi, by bez obawy powtórnej śmierci żywili
się owocem drzewa życia i wiadomości dobrego i złego, by krzepili się
niebiańską wodą tryskającą obficie z błogiego źródła żywota. A ponieważ Maryja
sama jest tym Rajem ziemskim (św. German), czyli ową ziemią dziewiczą i
błogosławioną, z której Adam i Ewa zostali wypędzeni po grzechu, więc przystęp
do siebie daje według własnego upodobania tylko tym, których chce prowadzić do
świętości.
10. Maryja ukształtuje wielkich
świętych czasów ostatecznych
Wszyscy możni
narodów, powtarzam za św. Bernardem wyrażenie Pisma Świętego (Ps 45,13), z
błaganiem upadać będą przed Obliczem Twoim po wszystkie wieki, zwłaszcza przy
końcu świata. Najwięksi święci, dusze[12]
najbogatsze w łaskę i cnotę, modlić się będą najusilniej do Najświętszej
Dziewicy i ciągle będą się w Nią wpatrywać jako w doskonały wzór do
naśladowania i potężną pomoc we wszelkich potrzebach.
Powiedziałem,
że stanie się to zwłaszcza przy końcu świata, i to wkrótce, gdyż Najwyższy wraz
ze swoją Najświętszą Matką muszą ukształtować wielkich świętych, którzy tak
dalece przewyższą świętością innych świętych, jak cedry Libanu przewyższają
niskie krzewy, jak to Bóg objawił pewnej świętej duszy, której życie opisał
Renty[13].
Wielkie
te dusze, pełne łaski i gorliwości, będą powołane do tego, by stawiły opór
nieprzyjaciołom Bożym, którzy zewsząd podniosą zajadle głowy. Zapałają one
szczególniejszym nabożeństwem do Najświętszej Dziewicy, będą oświecone Jej
światłem, będą karmione Jej mlekiem, kierowane Jej duchem, wspierane Jej
ramieniem i otoczone Jej opieką tak, iż jedną ręką będą walczyć, a drugą
budować (zob. Neh 4,10-12). Jedną ręką będą zwalczać, powalać, miażdżyć
heretyków wraz z ich herezjami, schizmatyków wraz z ich schizmami,
bałwochwalców wraz z ich bałwochwalstwem, grzeszników wraz z ich bezbożnictwem,
a drugą ręką będą budować prawdziwą świątynię Salomona i mistyczne Miasto Boże,
to znaczy Najświętszą Pannę, zwaną przez Ojców Kościoła Świątynią Salomona i Miastem
Bożym (św. Augustyn). Słowem i przykładem pobudzą świat cały do doskonałego
nabożeństwa do Najświętszej Panny, co im wprawdzie przysporzy mnóstwo
nieprzyjaciół, ale też wyjedna dużo zwycięstw i wiele chwały dla Boga. Bóg
objawił to św. Wincentemu Ferreriuszowi, wielkiemu apostołowi swego wieku (XV).
Święty sam wyraźnie zaznacza to w jednym ze swych dzieł.
Zdaje
się, jakoby Duch Święty przepowiedział już to wszystko w psalmie 59: I poznają (wszyscy), że Bóg panuje nad Jakubem, aż do krańców ziemi; co wieczór powracają oni i przymierają głodem jak psy, i krążą wokoło miasta, szukając zdobyczy (Ps 59,14-16).
Owym
miastem, które ludzie znajdą przy końcu świata, by się nawrócić i zaspokoić
pragnienie sprawiedliwości, jakie odczuwać będą, jest Najświętsza Maryja Panna,
którą Duch Święty nazwał Miastem Bożym
(Ps 87,3).
ROZDZIAŁ III
Rola Maryi
przy drugim przyjściu Chrystusa Pana
1. Skromna
rola Maryi przy pierwszym przyjściu Chrystusa Pana
Przez Maryję rozpoczęło się zbawienie świata i przez
Maryję musi się ono dopełnić. Przy pierwszym przyjściu Jezusa Chrystusa Maryja
prawie wcale się nie ukazywała, aby ludzie, którzy o osobie Jej Syna mało
jeszcze byli uświadomieni, nie przywiązywali się zbyt ziemskim i przyrodzonym
uczuciem do Maryi, oddalając się przez to od prawdy. Gdyby Maryja była więcej
znana, niezawodnie by to nastąpiło z powodu cudownego Jej wdzięku, którym
Najwyższy także na zewnątrz Ją ozdobił. Toteż Dionizy Pseudo-Areopagita pisze,
że kiedy Ją ujrzał, z powodu Jej tajemniczego uroku i niezrównanej piękności
byłby wziął Ją za bóstwo, gdyby wiara, w której był ugruntowany, nie pouczyła
go, że tak nie jest.
Natomiast przy drugim przyjściu Jezusa Chrystusa
Maryja musi być znana i przez Ducha Świętego objawiona, by przez Nią Chrystusa
poznano, kochano i Mu służono, albowiem powody, dla których Duch Święty ukrył
swoją Oblubienicę za Jej życia ziemskiego, dając w Ewangelii tak szczupłe o
Niej objawienie, już istnieć nie będą.
2.
Dlaczego Maryja wystąpi szczególnie przy drugim przyjściu Chrystusa Pana?
Bóg zatem pragnie Maryję, Arcydzieło rąk swoich, w
owych czasach ostatnich objawić i odsłonić:
1) Ponieważ sama ukrywała się na tym świecie i w
swojej głębokiej pokorze uniżała się poniżej prochu, uzyskawszy u Pana Boga, u
Apostołów i Ewangelistów to, że zamilczeli o Jej życiu.
2) Ponieważ Maryja jest Arcydziełem rąk Bożych, tak
na ziemi przez łaskę, jak w niebie przez chwałę, Bóg chce, by Go za to
wielbiono na ziemi i wśród żyjących wysławiano.
3) Ponieważ Maryja jest Jutrzenką, poprzedzającą i
odsłaniającą Słońce sprawiedliwości, Jezusa Chrystusa, dlatego powinna być
poznana i objawiona, by przez to Jezus Chrystus był uwielbiony.
4) Ponieważ Maryja jest drogą, którą Jezus Chrystus
przyszedł do nas po raz pierwszy, będzie nią i wtedy, kiedy Chrystus przyjdzie
powtórnie, choć nie w ten sam sposób.
5) Ponieważ Maryja jest środkiem pewnym, drogą
prostą i niepokalaną, by dojść do Chrystusa i znaleźć Go niezawodnie, dlatego
dusze, które mają szczególną zabłysnąć świętością, muszą znaleźć Jezusa przez
Maryję.
Kto znajdzie Maryję, znajdzie Życie (Prz 8,35), to znaczy Jezusa Chrystusa, który jest Drogą, Prawdą i Życiem (J 14,6). Nie
można jednak znaleźć Maryi, nie szukając Jej; nie można Jej szukać, nie znając
Jej, gdyż nikt nie szuka ani nie pragnie, czego nie zna. Konieczną jest więc
rzeczą, by Maryję znano więcej niż kiedykolwiek, ażeby Trójca Przenajświętsza
jak najwięcej była znana i wielbiona.
6)
Maryja musi w owych czasach ostatecznych więcej niż kiedykolwiek zajaśnieć
miłosierdziem, mocą i łaską. Musi zajaśnieć miłosierdziem, by przyprowadzić do
owczarni Chrystusowej i miłośnie przygarnąć biednych grzeszników i zbłąkanych,
którzy się nawrócą i powrócą do Kościoła katolickiego. Musi zajaśnieć mocą
przeciw nieprzyjaciołom Boga, przeciw bałwochwalcom, schizmatykom, mahometanom,
żydom i zatwardziałym bezbożnikom, którzy będą się strasznie buntować i wytężą
wszystkie siły, by tych, którzy się im przeciwstawią, skusić i doprowadzić do
upadku przez obietnice lub groźby. Wreszcie musi zajaśnieć łaską, by dodać
otuchy i męstwa dzielnym szermierzom i wiernym sługom Jezusa Chrystusa, którzy
będą walczyć za Jego sprawę.
7) Wreszcie musi Maryja stać się groźna jak zbrojne zastępy (Pnp 6,10), straszna
jak wojsko gotowe do boju przeciw szatanowi i jego wspólnikom, głównie w owych
czasach ostatnich, gdyż szatan wiedząc dobrze, że mało, o wiele mniej niż
kiedykolwiek pozostaje czasu (zob. Ap 12,12), by gubić dusze, będzie podwajać
codziennie swe wysiłki i zakusy. Niebawem wznieci okrutne prześladowanie i
pocznie zastawiać straszne zasadzki na wierne sługi i na prawdziwe dzieci
Maryi, które o wiele trudniej pokonać mu niż innych
3. Walka ostateczna
między Maryją a szatanem
Do tych właśnie ostatnich i okrutnych prześladowań
szatana, które wzmagać się będą z dnia na dzień aż do przyjścia Antychrysta,
odnosi się głównie owa pierwsza i sławna przepowiednia i owo przekleństwo,
które Bóg rzucił na węża w raju ziemskim.
Warto je tu wytłumaczyć na chwałę Najświętszej
Dziewicy, dla zbawienia Jej dzieci i zawstydzenie szatana.
Wprowadzam
nieprzyjaźń między ciebie a
Niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo Jej. Ona[14]
zmiażdży ci głowę, a ty czyhać będziesz na Jej piętę (Rdz 3,15 Wlg).
Tylko jeden raz położył Bóg nieprzyjaźń, ale
nieprzyjaźń nieprzejednaną, która trwać będzie do końca świata i wzmagać się
nieustannie: to nieprzyjaźń między Maryją, czcigodną Matką Bożą, a szatanem,
między dziećmi i sługami Najświętszej Dziewicy a dziećmi i wspólnikami
Lucyfera. Maryja, Najświętsza Matka Boża, jest największą nieprzyjaciółką, jaką
Bóg przeciwstawił szatanowi. Już w raju ziemskim tchnął Bóg w Nią, choć wtedy
istniała tylko w myśli Bożej, tyle nienawiści do tego przeklętego
nieprzyjaciela Bożego, dał Jej tyle zręczności do ujawnienia złośliwości tego
piekielnego węża, tyle siły do zwyciężenia, zdeptania i zmiażdżenia tego
pysznego bezbożnika, że on nie tylko lęka się Jej więcej niż wszystkich aniołów
i ludzi, ale poniekąd więcej niż samego Boga. Nie znaczy to, jakoby gniew,
nienawiść i potęga u Boga nie były nieskończenie większe niż u Najświętszej
Maryi Panny, gdyż doskonałości Maryi są przecież ograniczone. Raczej tłumaczy
się to tym, że po pierwsze: szatan w swojej pysze cierpi nieskończenie więcej,
że zwycięża go i karze nikła, pokorna służebnica Pańska, której pokora upokarza
go bardziej niż potęga Boża, po drugie: Bóg dał Maryi tak wielką władzę nad
szatanami, że jak często sami zmuszeni byli wyznać przez usta opętanych, więcej
boją się jednego Jej westchnienia za jakąś duszą niż modlitw wszystkich
świętych; więcej boją się jednej Jej groźby niż wszelkich innych mąk.
Co Lucyfer stracił przez pychę, Maryja odzyskała
przez pokorę. Co Ewa zgubiła i zaprzepaściła przez nieposłuszeństwo, Maryja
uratowała przez posłuszeństwo. Słuchając węża, Ewa zatraciła siebie wraz ze
wszystkimi swymi dziećmi i wydała je w ręce szatana. Maryja przez swoją
doskonałą wierność Bogu ocaliła siebie i wszystkie swoje dzieci, i poświęciła
je Majestatowi Bożemu (św. Ireneusz).
Bóg położył nie tylko nieprzyjaźń, lecz
nieprzyjaźnie, bo nie tylko pomiędzy Maryją i szatanem, ale i pomiędzy
potomstwem Najświętszej Dziewicy a potomstwem szatana. Znaczy to, że Bóg
położył nieprzyjaźń, odrazę i skrytą nienawiść między prawdziwymi dziećmi i
sługami Najświętszej Dziewicy a dziećmi i niewolnikami szatana. Nie kochają się
oni wzajemnie i żadnej nie ma między nimi wewnętrznej łączności. Dzieci Beliala[15],
niewolnicy szatana, miłośnicy świata - bo to na jedno wychodzi - prześladowali
dotąd i w przyszłości prześladować będą bardziej niż kiedykolwiek wszystkich,
co należą do Najświętszej Dziewicy, jak niegdyś Kain prześladował brata swego
Abla, a Ezaw brata swego Jakuba. Wyobrażają oni potępionych względnie
wybranych. Jednakże pokorna Maryja zawsze odnosić będzie nad pysznym szatanem
zwycięstwa i tak świetne triumfy, że zetrze jego głowę, siedlisko pychy. Po
wszystkie czasy Maryja odsłoni jego wężową złośliwość, odkryje piekielne jego
zamysły, unicestwi jego diabelskie zamiary, a osłaniać będzie do końca wieków
swe wierne sługi przed jego okrutnymi pazurami.
Ale moc Maryi nad wszystkimi szatanami zabłyśnie
przede wszystkim w czasach ostatecznych, kiedy to szatan czyhać będzie na Jej
piętę, to znaczy na wierne Jej dzieci i pokorne Jej sługi, które Ona do walki z
nim wzbudzi. W oczach świata będą oni mali i biedni, poniżeni, prześladowani i
uciskani, podobnie jak pięta w porównaniu do reszty członków ciała. Lecz w
zamian za to będą bogaci w łaski Boże, których im Maryja obficie udzieli; będą
wielcy i możni przed Bogiem; w świętości zostaną wyniesieni ponad wszelkie
stworzenie przez swą gorącą żarliwość, a Bóg tak potężnie podtrzymywać ich
będzie swoją mocą, że wraz z Maryją głęboką swą pokorą miażdżyć będą głowę
diabła i staną się sprawcami triumfu Jezusa Chrystusa.
Wreszcie Bóg pragnie, by Jego Najświętsza Matka była
obecnie więcej znana, bardziej kochana i bardziej czczona niż kiedykolwiek.
Nastąpi to niewątpliwie, jeśli wybrani rozpoczną za łaską Ducha Świętego tę
wewnętrzną i doskonałą praktykę; którą im zaraz przedstawię. Wtedy ujrzą, o ile
wiara na to pozwala, tę piękną Gwiazdę Morza, by pod Jej kierunkiem mimo burz i
rozbojów morskich dopłynąć szczęśliwie do portu. Wtedy poznają wspaniałość tej
Królowej i poświęcą się całkowicie Jej służbie jako poddani i niewolnicy z
miłości. Doświadczą Jej słodyczy i pieszczot matczynych i kochać Ją będą czule
jako ukochane dzieci. Poznają miłosierdzie, którego Maryja jest pełna; poznają,
jak bardzo potrzebują Jej pomocy i będą uciekać się do Niej we wszystkim, jako
do swojej ukochanej Orędowniczki i Pośredniczki u Jezusa Chrystusa. Zrozumieją,
że Maryja jest najpewniejszym, najkrótszym i najdoskonalszym środkiem, by dojść
do Jezusa Chrystusa, i oddadzą się Jej z duszą i ciałem, niepodzielnie i bez
zastrzeżeń, by zupełnie i niepodzielnie należeć do Jezusa Chrystusa.
4. Apostołowie
czasów ostatecznych
Lecz kimże będą owi słudzy, niewolnicy i dzieci
Maryi? Będą to kapłani Pańscy, co jak ogień gorejący będą rozpalać wszędzie żar
miłości Bożej.
Będą jako strzały w ręku mocarnej Maryi (zob. Ps
127,4), by przebić Jej nieprzyjaciół. Będą jako synowie pokolenia Lewi, którzy
dobrze oczyszczeni ogniem wielkich utrapień, a ściśle zjednoczeni z Bogiem,
będą nosić złoto miłości w sercu, kadzidło modlitwy w duszy i mirrę umartwienia
w ciele.
Dla biednych i maluczkich będą oni wszędzie dobrą
wonią Chrystusową; dla „wielkich” zaś tego świata, dla bogaczy i pysznych, będą
wonią śmierci (por. 2 Kor 2,14-16).
Będą jak chmury gromonośne, które za najmniejszym
powiewem Ducha Świętego polecą w dal, by rozsiewać słowo Boże i nieść życie
wieczne, nie przywiązując się do niczego, nie dziwiąc się niczemu, nie smucąc
się niczym. Grzmieć będą przeciw grzechowi, huczeć przeciwko światu, uderzą na diabła
i jego wspólników i przeszyją obosiecznym mieczem słowa Bożego (Ef 6,17) na
życie lub śmierć wszystkich, do których Najwyższy ich pośle.
Będą to prawdziwi apostołowie czasów ostatecznych,
którym Pan Zastępów da słowo, moc działania cudów i odnoszenia świetnych
zwycięstw nad Jego nieprzyjaciółmi.
Będą spoczywać bez złota i srebra, a co ważniejsze,
bez troski „pośród innych kapłanów i duchownych” - „inter medios cleros”, a
jednak będą mieli srebrzące się skrzydła
gołębicy (Ps 68,14), by z czystą
intencją chwały Bożej i zbawienia dusz udawać się wszędzie, dokąd Duch Święty
zawoła. A wszędzie, gdzie głosić będą słowo Boże, pozostawią po sobie tylko
złoto miłości, będącej doskonałym wypełnieniem Prawa (Rz 13,10).
Wiemy wreszcie, że będą to prawdziwi uczniowie
Jezusa Chrystusa, idący śladami Jego ubóstwa, pokory, wzgardy dla świata,
miłości bliźniego. Będą nauczali jak iść wąską drogą do Boga w świetle czystej
prawdy, tj. według Ewangelii, a nie według zasad świata, bez względu na osobę,
nie oszczędzając nikogo, bez obawy przed kimkolwiek ze śmiertelnych, choćby
najpotężniejszym. W ustach będą mieli
obosieczny miecz słowa Bożego (Hbr 4,12; Ef 6,17); na ramionach nieść będą
zakrwawiony proporzec Krzyża, w prawej ręce krucyfiks, różaniec w lewej, święte
imiona Jezusa i Maryi na sercu, a skromność i umartwienie Jezusa Chrystusa
zajaśnieje w całym ich postępowaniu.
Takimi oto będą owi wielcy mężowie, którzy się
pojawią, a których Maryja ukształtuje i wyposaży na rozkaz Najwyższego, by
Królestwo Jego rozprzestrzeniali nad krainą bezbożnych, bałwochwalców i
mahometan. Kiedy i jak to się stanie?... Jedynemu Bogu to jest wiadome. My zaś
milczmy, módlmy się, prośmy, wyczekujmy: Czekając oczekiwałem Pana (Ps 39(40),2
Wlg).
CZĘŚĆ DRUGA
Zasadnicze
prawdy dotyczące doskonałego
nabożeństwa do
Najświętszej Dziewicy
Dotąd mówiliśmy o konieczności nabożeństwa do
Najświętszej Dziewicy. Teraz z Bożą pomocą wytłumaczę, na czym to nabożeństwo
polega. Najpierw jednak podam kilka prawd zasadniczych, które to wzniosłe i tak
gruntownie uzasadnione nabożeństwo postawią we właściwym świetle.
ROZDZIAŁ I
Jezus Chrystus
jest ostatecznym celem
i kresem
nabożeństwa do Najśw. Dziewicy
1. Jezus
Chrystus naszym jedynym Panem i celem
Pierwsza
prawda: Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek,
musi być ostatecznym celem wszystkich naszych nabożeństw, inaczej byłyby one
błędne i złudne. Jezus Chrystus to Alfa i Omega[16],
Początek i Koniec wszystkiego. Pracujemy tylko, jak mówi Apostoł, by każdego
człowieka uczynić doskonałym w Jezusie Chrystusie, gdyż tylko w Nim mieszka
cała pełnia Bóstwa i cała pełność łaski, cnoty i doskonałości.
Tylko
w Nim otrzymaliśmy pełnię błogosławieństwa duchowego. Chrystus jest naszym
jedynym Mistrzem, który ma nas nauczać, jedynym Panem, od którego zależymy,
jedyną Głową, z którą mamy być połączeni, jedynym Wzorem, do którego mamy się
upodobnić, naszym jedynym Lekarzem, który ma nas uleczyć, jedynym Pasterzem,
który ma nas żywić, jedyną Drogą, która ma nas prowadzić, jedyną Prawdą, której
musimy wierzyć, jedynym Życiem, które ma nas ożywiać, słowem - jest naszym
jedynym Wszystkim we wszystkim, które ma nam wystarczyć. Albowiem nie dano
ludziom pod niebem żadnego innego Imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.
Bóg nie położył innego fundamentu dla naszego zbawienia, dla naszej
doskonałości i naszej chwały, niż Jezusa Chrystusa. Wszelki gmach, który nie
spoczywa na tej opoce, stoi na lotnym piasku i wcześniej czy później runie
niechybnie. Każdy wierny, który nie trwa w Nim jak latorośl w winnym szczepie,
odpadnie, uschnie i będzie wart tego, by go w ogień wrzucono. Poza Chrystusem
wszystko jest bezdrożem, kłamstwem, nieprawością, śmiercią i potępieniem. Jeśli
natomiast jesteśmy w Jezusie Chrystusie i Jezus Chrystus jest w nas nie
potrzebujemy obawiać się potępienia. Ani aniołowie w niebie, ani ludzie na
ziemi, ani szatani w piekle, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie może nam
szkodzić, bo nie może nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Jezusie
Chrystusie. Przez Niego, z Nim i w Nim możemy wszystko: możemy oddać Bogu Ojcu
w jedności Ducha Świętego wszelką cześć i chwałę (kanon Mszy św.), możemy stać
się doskonałymi, a dla naszego bliźniego być miłą wonią Chrystusową na żywot
wieczny.
2.
Doskonałe nabożeństwo do Maryi jest drogą do Chrystusa Pana
Jeśli więc głosimy doskonałe nabożeństwo do
Najświętszej Dziewicy, to tylko w tym celu, by nabożeństwo nasze do Jezusa
Chrystusa stało się gruntowniejsze i doskonalsze oraz by podać łatwy i pewny
środek do znalezienia Chrystusa. Gdyby nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy
oddalało nas od Jezusa Chrystusa, to trzeba by je odrzucić jako złudzenie
szatańskie. Tymczasem rzecz ma się przeciwnie, jak to już wykazałem i jeszcze
wykażę. Nabożeństwo to jest konieczne, ale po to, by Jezusa Chrystusa całkowicie
znaleźć, ukochać Go i wiernie Mu służyć.
*
* *
Zwracam się do Ciebie, mój najmilszy Jezu, by użalić
się serdecznie przed Twym Majestatem, że większość chrześcijan, nawet spośród
bardzo uczonych, nie rozumie koniecznej łączności, jaka istnieje między Tobą a
Twą świętą Matką. Ty, Panie, zawsze jesteś z Maryją, a Maryja zawsze jest z
Tobą i bez Ciebie być nie może; inaczej przestałaby być tym, czym jest. Łaska
tak ją przekształciła w Ciebie, że już nie Ona żyje i nie Ona jest, ale Ty, mój
Jezu, żyjesz i królujesz w Niej doskonalej niż we wszystkich aniołach i
błogosławionych. Ach, gdybyśmy znali chwałę i miłość, jaką odbierasz w tej
przedziwnej Istocie, zaprawdę, inne do Ciebie i do Niej żywilibyśmy uczucia.
Maryja jest tak ściśle z Tobą zjednoczona, że łatwiej byłoby oddzielić światło
od słońca i ciepło od ognia, a nawet - powiem śmiało - prędzej można by
odłączyć wszystkich aniołów i błogosławionych od Ciebie aniżeli Twą
błogosławioną Matkę, gdyż Ona goręcej Cię kocha i doskonalej Cię sławi niż
wszystkie inne stworzenia razem.
Czyż nie jest rzeczą pożałowania godną,
najmilszy Mistrzu mój, gdy się widzi nieuświadomienie i ciemnotę panującą na
ziemi względem Twej świętej Matki? Nie mówię tu o bałwochwalcach i poganach,
którzy nie znając Ciebie, nie starają się Jej poznać. Nie mówię również o
heretykach i odszczepieńcach, którzy odłączywszy się od Ciebie i Twego świętego
Kościoła, nie troszczą się o nabożeństwo do Twej świętej Matki. Mówię tu o
katolikach, a nawet o uczonych, powołanych do nauczania innych, a nie znających
Ciebie ani Twej świętej Matki, chyba tylko czysto rozumowo, sucho i obojętnie.
Rzadko kiedy mówią o Twej świętej Matce i o nabożeństwie, jakie do Niej mieć
powinniśmy, ponieważ, jak twierdzą, lękają się, by go nie nadużyto, a Tobie nie
uchybiono, oddając zbyt wielką cześć Twej świętej Matce. Kiedy widzą lub słyszą
że jakiś czciciel Najświętszej Dziewicy mówi często o nabożeństwie do tej
Dobrej Matki z czułością, siłą i przekonaniem, jako o środku pewnym i wolnym od
złudzeń, jako o drodze krótkiej i bezpiecznej, jako o ścieżce niepokalanej,
jako o cudownej tajemnicy, by Cię odnaleźć i doskonale umiłować, wnet powstają
przeciwko niemu i przytaczają tysiące fałszywych dowodów, by mu wykazać, że nie
powinien tyle mówić o Najświętszej Dziewicy, że pod tym względem dzieją się
wielkie nadużycia, że należy starać się, by je usunąć. Twierdzą, że trzeba
raczej mówić o Tobie aniżeli pobudzać wiernych do nabożeństwa do Najświętszej
Dziewicy, którą już dosyć kochają.
Niekiedy rozprawiają o nabożeństwie do
Twej świętej Matki, ale nie po to, by je rozszerzać, lecz aby usuwać nadużycia,
jakich w nim rzekomo upatrują. Tymczasem brak im pobożności i gorącego
nabożeństwa nawet do Ciebie, Panie, a to dlatego, że nie znają Maryi. Uważają
Koronkę, Szkaplerz i Różaniec za nabożeństwa odpowiednie dla umysłów słabych i
dla ludzi ciemnych, za nabożeństwa zbędne dla osiągnięcia zbawienia. A gdy
spotkają kogoś z różańcem w ręku, zaraz starają się odmienić jego myśli i
uczucia. Zamiast Różańca zalecają mu odmawianie siedmiu psalmów pokutnych, w
miejsce nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy nabożeństwo do Jezusa Chrystusa. O
mój najmilszy Jezu, czyż ci ludzie mają Twego ducha? Czy miłymi są Tobie tak
postępując? Czy może Ci być miły, kto nie dokłada wszelkich starań, aby przypodobać
się Twej Matce, z obawy, by Tobie nie sprawić przykrości? Czyż nabożeństwo do
Twej świętej Matki jest przeszkodą w nabożeństwie do Ciebie? Czyż Maryja
przywłaszcza sobie cześć, którą Jej oddajemy? Czyż stanowi Ona coś odrębnego od
Ciebie? Czyż jest Ci obcą, nie mając z Tobą żadnej łączności? Czyż może nie
podobać się Tobie ten, kto pragnie Jej się przypodobać? Czyż oddając się Jej i
kochając Ją, odłączamy lub oddalamy się od Twej miłości?
Jednakże, Mistrzu mój miły, większość tych uczonych
nie zdoła odwieść nas od nabożeństwa do Najświętszej Panny i sprawić, że
staniemy się wobec niego obojętni, a będzie to dla nich upokorzeniem za ich
pychę. Ustrzeż mnie, Panie, ustrzeż od ich uczuć i praktyk, a daj mi udział w
uczuciach wdzięczności, poważania, szacunku i miłości, które Ty sam okazujesz
Twej świętej Matce, abym Cię miłował i chwalił tym więcej, im dokładniej będę
Cię naśladował i im bliżej przy Tobie będę kroczył.
Jeżeli dotąd nic jeszcze nie powiedziałem na cześć
Twej świętej Matki, dodaj mi łaski, abym Ją godnie chwalił: „Fac me digne tuam
matrem collaudare” - wbrew wszystkim wrogom, którzy przecież i Twoimi są
wrogami, abym ze świętymi radośnie mógł powiedzieć: „Non praesumat aliquis Deum
se habere propitium, qui benedictam matrem offensam habuerit” - „Niech się nie
spodziewa Miłosierdzia Bożego, kto Jego świętą Matkę obraża”[17].
Abym zaś z miłosierdzia Twego otrzymał łaskę
doskonałego nabożeństwa do Twej świętej Matki i mógł je rozkrzewić po całej
ziemi, spraw, niech Cię ukocham gorącą miłością. Przyjmij żarliwą modlitwę,
którą ze św. Augustynem zanoszę do Ciebie:
„Tu es Christus,
Pater meus sanctus, Deus meus pius, Rex meus magnus, pastor meus bonus,
magister meus unus, adiutor meus optimus, dilectus meus pulcherrimus, panis
meus vivus, sacerdos meus in aeternum, dux meus ad patriam, lux mea vera,
dulcedo mea sancta, via mea recta, sapientia mea praeclara, simplicitas mea
pura, concordia mea pacifica, custodia mea tota, portio mea bona, salus mea
sempiterna.
Christe lesu,
amabilis Domine, cur amavi, quare concupivi in omni vita mea quidquam praeter
te lesum Deum meum? Ubi eram quando tecum mente non eram? lam ex hoc nunc,
omnia desideria mea, incalescite et effluite in Dominum lesum; currite, satis
hactenus tardastis; properate quo pergitis; quaerite quem quaeritis. lesu, qui
non amat te, anathema sit; qui te non amat amaritudinibus repleatur... O dulcis
lesu, te amet, in te delectetur, te admiretur omnis sensus bonus tuae
conveniens laudi. Deus cordis mei et pars mea, Christe lesu, deficiat cor meum
spiritu suo, et vivas tu in me, et concalescat in spiritu meo vivus carbo
amoris tui, et excrescat in ignem perfectum; ardeat iugiter in ara cordis mei,
ferveat in medullis meis, flagret in absconditis animae meae; in die
consummationis meae consummatus inveniar apud te... Amen”.
„Tyś jest Chrystus, Ojciec mój święty, mój Bóg
litościwy, mój Król wielki, mój Pasterz dobry, Mistrz mój jedyny, Wspomożyciel
mój najlepszy, Umiłowany mój przepiękny, mój Chleb Żywy, mój Kapłan na wieki,
Przewodnik mój do Ojczyzny, ma Światłość prawdziwa, Słodycz moja święta, moja
Droga prosta, moja Mądrość jasnością lśniąca, Prostota moja nieskalana, mój
Pokój niezamącony, cała Straż moja, Dziedzictwo me drogie, moje Zbawienie
wieczne.
Chryste Jezu, mój najmilszy Panie, czemuż kochałem i
pragnąłem w całym swym życiu czegokolwiek prócz Ciebie, Boga mego? Gdzież
byłem, kiedy myślą i sercem nie byłem z Tobą? Odtąd będzie inaczej. Pragnienia
moje wszystkie, rozpalajcie się i ulatujcie do Pana Jezusa. Biegnijcie, już
dość zwłoki; śpiesznie zmierzajcie do celu waszego; szukajcie Tego, którego
szukacie. Jezu, niech wyklęty będzie, kto Ciebie nie kocha; niech przepełniony
będzie goryczą, kto Ciebie nie miłuje... O słodki Jezu, niech Cię ukocha, niech
rozraduje się w Tobie, niech Cię podziwia wszelki rozum oddany chwale Twojej.
Boże serca mego i cząstko moja, Chryste Jezu, niech umrze w sercu moim własny
duch mój, a żyj Ty we mnie. Niech się rozpali we wnętrzu moim żywy węgiel
Twojej miłości, niech się wzmaga i rozpali ogniem potężnym, niechaj się pali
nieustannie na ołtarzu serca mego, niechaj się żarzy we wnętrznościach moich i
niechaj w głębi duszy mojej płonie. Obym w dniu skonania mego stanął doskonały
przed Obliczem Twoim... Amen”.
ROZDZIAŁ II
Święte
niewolnictwo
1.
Chrześcijanie są bezwzględną własnością Chrystusa Pana
Druga prawda. Z powyższych uwag wykazujących, kim
Jezus Chrystus jest dla nas, wynika, że nie należymy do samych siebie, jak mówi
Apostoł (zob. 1 Kor 6,19), lecz całkowicie do Chrystusa jako Jego członki i
Jego niewolnicy, których odkupił nieskończenie drogo, bo ceną swojej
drogocennej Krwi (zob. 1 P 1,19). Przed Chrztem św. byliśmy niewolnikami
szatana. Chrzest św. uczynił nas prawdziwymi niewolnikami Jezusa Chrystusa[18],
którzy mają żyć, pracować i umierać tylko po to, by rodzić owoc
Bogu-człowiekowi (por. Rz 7,4), by Go wielbić w naszym ciele i pozwolić Mu
panować w naszej duszy, gdyż jesteśmy Jego zdobyczą, Jego ludem nabytym i Jego
dziedzictwem (por. 1 P 2,9).
Dlatego przyrównuje nas Duch Święty:
1) do drzew posadzonych na roli Kościoła wzdłuż
potoków łaski, mających rodzić owoc w
swoim czasie ( Ps 1,3);
2) do latorośli, której szczepem jest Jezus Chrystus
i która ma wydać obfite grona (zob. J 15,1-5);
3) do stada, którego pasterzem jest Chrystus i które
ma rozmnażać się i dawać hojnie mleko (zob. J 10,11nn);
4) do ziemi urodzajnej, którą Bóg uprawia, a której
ziarno mnoży się i przynosi plon trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i
stokrotny (zob. Mt 13,8).
Jezus Chrystus przeklął nieurodzajne drzewo figowe
(zob. Mt 21,19) i wydał wyrok potępienia na nieużytecznego sługę, który nie
umiał pomnożyć swego talentu (zob. Mt 25,24-30). Wszystko to dowodzi, że Jezus
Chrystus pragnie od nas, słabych ludzi, owoców, to znaczy dobrych uczynków,
gdyż dobre uczynki nasze są Jego wyłączną własnością: Jesteśmy bowiem Jego
dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z
góry przygotował, abyśmy je pełnili
(Ef 2,10).
Przytoczone słowa Ducha Świętego wykazują, że Jezus
Chrystus jest jedynym źródłem wszystkich naszych dobrych uczynków i ma być
także ich celem ostatecznym, i że mamy Mu służyć nie tylko jako najemnicy, ale
jako niewolnicy z miłości.
2. Dwa rodzaje
służby
Na ziemi istnieją dwa rodzaje przynależności do
kogoś względnie zależności od czyjejś władzy, a mianowicie: zwykła służba i
niewola - stąd też mówimy o sługach względnie o niewolnikach. Przez kontrakt
służebny, jaki chrześcijanie między sobą zawierają, człowiek zobowiązuje się
służyć drugiemu przez pewien czas i za pewną opłatą. Natomiast człowiek zostający
w niewoli przez całe życie zależy zupełnie od swego pana i jest zmuszony służyć
mu bez żadnego prawa do odszkodowania lub zapłaty, jak zwierzę, nad którym
właściciel ma prawo życia i śmierci.
3. Trzy
rodzaje niewoli
Są trzy rodzaje niewoli: niewola naturalna,
przymusowa i dobrowolna. Wszystkie stworzenia są w pewnym znaczeniu
niewolnikami Boga, gdyż do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia (Ps 24,1).
W niewoli drugiego rodzaju znajdują się złe duchy i
potępieni. Sprawiedliwi zaś i święci są niewolnikami trzeciego rodzaju.
Niewola dobrowolna jest najdoskonalszą i najwięcej
chwały przynosi Bogu, który patrzy w serce (zob. 1 Sm 16,7), serca się domaga
(zob. Prz 23,26) i nazywa się Bogiem serca (zob. Ps 73,26), czyli miłującej Go
woli. Przez dobrowolną bowiem niewolę przenosi człowiek Boga i Jego służbę
ponad wszystko, choćby nawet prawem natury nie był do tego zobowiązany.
4. Różnica
pomiędzy sługą a niewolnikiem u ludzi
Wielka jest różnica pomiędzy sługą a niewolnikiem:
1. Sługa nie daje swemu panu wszystkiego, czym jest
i co posiada, ani wszystkiego, co może nabyć z czyjąś pomocą lub własnymi
siłami; niewolnik tymczasem oddaje się swemu panu całkowicie, oddaje mu bez
zastrzeżeń wszystko, co posiada, i wszystko, co może zrobić.
2. Sługa domaga się zapłaty za usługi, które panu
oddaje; niewolnik tymczasem niczego nie może wymagać, choćby nie wiem jak
pilnie, zręcznie i jak ciężko pracował.
3 Sługa może opuścić swego pana, kiedy zechce, a
przynajmniej wtedy, kiedy upłynie czas jego służby; niewolnik zaś nie ma prawa
opuścić swego pana samowolnie.
4. Pan nie posiada nad sługą prawa życia ; śmierci.
Gdyby go więc zabił jak zwierzę domowe, popełniłby karygodne morderstwo;
tymczasem pan niewolnika ma prawem zastrzeżoną władzę nad jego życiem i
śmiercią[19] tak
dalece, że może go sprzedać, komu zechce, lub zabić, jak nie przymierzając
konia.
5. Wreszcie sługa pozostaje na pewien czas w służbie
u pana; niewolnik zaś na zawsze.
5.
Chrześcijanie są niewolnikami Jezusa Chrystusa
Nic bardziej na świecie ludzi ze sobą nie łączy, nic
bardziej nie sprawia, że jeden człowiek doskonalszą staje się własnością
drugiego, niż niewola. Nie ma też dla chrześcijanina niczego, dzięki czemu
staje się zupełniejszą własnością Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki,
nad dobrowolną niewolę. Przykład dał nam sam Jezus Chrystus, który z miłości ku
nam przyjął postać sługi (Flp 2,7), a potem Matka
Najświętsza, która się nazwała służebnicą i niewolnicą Pańską (zob. Łk 1,38).
Apostoł z dumą określa się jako servus Christi - sługa Chrystusa (Rz 1,1; Ga
1,10; Flp 1,1; Tt 1,1).
W Piśmie Świętym chrześcijanie niejednokrotnie
nazywani są servi Christi - sługami Chrystusowymi (1 Kor 7,22; 2 Tym 2,24).
Wyraz zaś sługa - servus w
starożytności nie oznaczał nic innego, jak niewolnika, bo wtedy nie było
jeszcze sług w dzisiejszym rozumieniu, a panów obsługiwali tylko niewolnicy lub
wyzwoleni. Katechizm Soboru Trydenckiego, nie chcąc pozostawić najmniejszej
wątpliwości, że jesteśmy niewolnikami Jezusa Chrystusa, posługuje się wyrazem
wykluczającym wszelką dwuznaczność i nazywa nas mancipia Christi -
niewolnikami Jezusa Chrystusa.
Twierdzę więc, że musimy należeć do Jezusa Chrystusa
i Jemu służyć, nie tylko jako słudzy lub najemnicy, lecz jako niewolnicy z
miłości, którzy oddają się Mu i poświęcają z wielkiej a serdecznej miłości, by
Mu służyć jako niewolnicy dla samego zaszczytu, że do Niego należą. Przed
Chrztem św. byliśmy niewolnikami szatana. Chrzest św. uczynił nas niewolnikami
Jezusa Chrystusa (zob. Rz 6,22). Chrześcijanie zatem są koniecznie: albo
niewolnikami szatana, albo niewolnikami Jezusa Chrystusa.
6.
Chrześcijanie są zarazem niewolnikami Maryi
To, co mówię bezwzględnie o Jezusie Chrystusie, to
samo twierdzę relatywnie o Matce Najświętszej. Bo skoro Jezus obrał sobie
Najświętszą Pannę za nierozłączną towarzyszkę swego życia i śmierci, swej
chwały i potęgi w niebie i na ziemi, to udzielił Jej z łaski swego Majestatu
tych samych praw i przywilejów, które sam posiada z natury:
Wszystko, co
Bogu przysługuje z natury, przysługuje Maryi z łaski - mówią święci. Według
ich zdania, Jezus Chrystus i Maryja mają tę samą wolę i tę samą władzę,
posiadają wspólnie tych samych poddanych, te same sługi i tych samych
niewolników.
Zdaniem świętych i wielu uczonych, można zatem
zostać i nazywać się „niewolnikiem z miłości” Najświętszej Panny, by przez to
stać się w sposób doskonalszy niewolnikiem Jezusa Chrystusa. Najświętsza Panna
jest środkiem, którym się Zbawiciel posłużył, by przyjść do nas. Ona też jest
środkiem, którym mamy się posługiwać, by dojść do Niego (św. Augustyn). Maryja
nie jest jak inne stworzenia, które gdy się do nich przywiążemy, raczej od Boga
nas oddalają, niż do Niego zbliżają. Największym pragnieniem Maryi jest raczej
to, by nas zjednoczyć z Chrystusem, swym Synem, a największym pragnieniem Jej
Syna, byśmy przez Matkę Najświętszą do Niego przychodzili. Przez to właśnie
oddajemy Chrystusowi cześć i sprawiamy Mu radość, podobnie jakby króla uczcił i
ucieszył ten, kto by stał się niewolnikiem królowej, chcąc przez to stać się
doskonalszym poddanym i niewolnikiem króla.
Toteż Ojcowie Kościoła, a za nimi św. Bonawentura,
wyraźnie mówią, że Matka Najświętsza jest
drogą prowadzącą do Chrystusa.
Co więcej, jeśli, jak powiedzieliśmy, Najświętsza
Dziewica jest Królową i Władczynią nieba i ziemi, „Imperio Dei omnia
subiciuntur, et Virgo; ecce imperio Virginis omnia subiciuntur et Deus” -
„Władzy Boga podlega wszystko, nawet Dziewica; władzy Dziewicy podlega
wszystko, nawet Bóg”. Oto słowa św. Anzelma, św. Bernarda, św. Bernardyna, św.
Bonawentury. Czyż więc nie ma Maryja tylu poddanych i niewolników, ile jest
stworzeń na świecie? Czy nie jest słuszną rzeczą, żeby przy tylu niewolnikach z
przymusu nie było niewolników z miłości, którzy by z własnej woli wybrali
Maryję za Królową, ofiarując się Jej jako niewolnicy? Jak to? Czyżby ludzie i
szatani mieli posiadać dobrowolnych niewolników, a Maryja nie? Jak to? Wszak
król poczytuje sobie za zaszczyt, że królowa, jego towarzyszka, posiada
niewolników, nad którymi jest panią życia i śmierci, gdyż jej chwała i jej
potęga są zarazem jego chwałą i potęgą. Czyżby można przypuścić, by Pan nasz,
który jako najlepszy z synów wszelkiej swej władzy udzielił Matce Najświętszej,
nie był zadowolony z tego, że Maryja ma niewolników? Miałby On mniej szacunku i
miłości dla swej Matki, niż Aswerus dla Estery, lub Salomon dla Batszeby? (zob.
Est 5,2-6; 1 Krl 2,19-20). Któż odważyłby się coś podobnego powiedzieć lub
nawet pomyśleć?
Lecz dokądże prowadzi mnie pióro moje? Po cóż
zatrzymuję się tak długo, by rzecz tak jasną uzasadniać? Jeśli ktoś nie chce
nazywać się niewolnikiem Najświętszej Panny, mniejsza o to! Niechże stanie się
i nazwie niewolnikiem Jezusa Chrystusa! Wszak znaczy to tyle samo, co być
niewolnikiem Maryi, gdyż Jezus jest owocem i chwałą Maryi. Otóż doskonałym sposobem
dostąpienia zaszczytu tego wzniosłego niewolnictwa jest właśnie nabożeństwo,
któremu poświęcimy następny rozdział.
ROZDZIAŁ III
Śmierć starego
człowieka
1. Skażenie
naszej natury
Trzecia prawda. Najlepsze nasze uczynki bywają
zwykle splamione i skalane przez zło, które w nas tkwi skutkiem naszej skażonej
natury. Kiedy się wleje czystej, przezroczystej wody do cuchnącego naczynia lub
wina do beczki, której wnętrze nie jest czyste, wówczas czysta woda i dobre
wino psują się i łatwo przesiąkają przykrą wonią. Podobnie dzieje się, gdy Bóg
do wnętrza naszej duszy, skażonej grzechem pierworodnym i uczynkowym, złoży
rosę niebieską łaski lub przedziwne wino swej miłości. Otóż dary Jego psują się
zazwyczaj i plamią skutkiem zarodku zła, który grzech w nas pozostawił.
Wszystkie nasze uczynki, nawet najwznioślejsze cnoty, bywają nim zarażone. By
więc osiągnąć doskonałość, której zdobycie nie jest możliwe bez łączności z
Jezusem Chrystusem, bardzo ważną jest rzeczą, abyśmy całkowicie oczyścili się z
tego, co w nas jest złego. Inaczej Pan nasz, który jest nieskończenie czysty i
najmniejszej skazy w duszy nie znosi, odrzuci nas od swego Oblicza i nie
zjednoczy się z nami.
2. Konieczność
poznania siebie
By oderwać się od samych siebie, trzeba nam, po
pierwsze: z pomocą światła Ducha Świętego dobrze poznać naszą skażoną naturę,
naszą nieudolność w czynieniu tego, co dobre, naszą słabość we wszystkim, naszą
ustawiczną niestałość, naszą niegodność wszelkiej łaski i ogólną naszą
nieprawość. Grzech pierwszego naszego rodzica zatruł nas wszystkich, przekwasił
i popsuł, jak kwas przekwasza i psuje ciasto, w które go włożono. Grzechy
uczynkowe, które popełniliśmy, śmiertelne czy powszednie, choć już odpuszczone,
powiększyły naszą pożądliwość, słabość, chwiejność i nasze skażenie,
pozostawiając w duszy złe następstwa i skutki.
Ciała nasze są tak skażone, że Duch Święty nazywa je ciałami grzesznymi (Rz 6,6), poczętymi w grzechu (Ps 51,7),
karmionymi grzechem i zdolnymi do każdego grzechu. Podlegają one tysiącznym
chorobom, stają się z dnia na dzień słabsze, aż idą na pastwę robactwa i
zgnilizny.
Dusza nasza połączona z ciałem stała się tak
zmysłowa, iż nazwano ją wprost ciałem. Wszelkie ciało skaziło drogę swego życia na ziemi (Rdz 6,12 Wlg).
Udziałem naszym jest tylko pycha i zaślepienie ducha, zatwardziałość serca,
słabość i chwiejność duszy, zmysłowość, zbuntowane namiętności i choroby ciała.
Z natury pyszniejsi jesteśmy niż pawie, więcej przywiązani do ziemi niż
ropuchy, niegodziwsi niż kozły, bardziej zazdrośni niż węże, popędliwsi niż
tygrysy, leniwsi niż żółwie, słabsi niż trzcina, bardziej zmienni niż
chorągiewki na dachu. Sami z siebie mamy tylko nicość i grzech i zasługujemy
jedynie na gniew Boży i piekło wieczne.
Czy wobec tego można się dziwić, iż Zbawiciel
powiedział, że ten, kto chce iść za Nim, powinien zaprzeć się samego siebie
(zob. Łk 9,23; Mt 16,24) i gardzić własną swą duszą; że kto miłuje duszę swoją,
straci ją, a kto nią gardzi, zachowa ją? (J 12,25). Mądrość nieskończona, która
nie daje przykazań bez powodu, każe nam nienawidzieć samych siebie, bo
zasługujemy wielce na nienawiść. Nic tak nie jest godne miłości jak Bóg, nic
tak godne nienawiści jak my sami[20].
3. Konieczność
zaparcia się samego siebie
Po drugie: by się wyzwolić z niewoli własnego „ja”,
trzeba codziennie obumierać dla siebie, to znaczy trzeba trzymać na uwięzi
władze duszy i zmysły ciała. Trzeba patrzeć, jakby się nic nie widziało,
słuchać, jakby się nic nie słyszało, posługiwać się rzeczami tego świata, jakby
się ich nie używało[21].
Święty Paweł nazywa to codziennym umieraniem: quotidie morior (1 Kor 15,31).
Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo (J 12,24). Jeśli nie
obumrzemy dla siebie i jeśli najświętsze nasze praktyki religijne nie
doprowadzą nas do tej śmierci tak koniecznej, a zarazem tak życiodajnej, nie
przyniesiemy pożytecznego owocu. Nasze nabożeństwa będą bezużyteczne, a
wszystkie nasze dobre uczynki będą skażone miłością własną i samowolą. I
dlatego Pan Bóg brzydzić się będzie największymi naszymi ofiarami i najlepszymi
uczynkami, a w chwili śmierci staniemy z próżnymi rękoma, to znaczy bez cnót i
zasług, i nie będzie w nas ani jednej iskry czystej miłości. Bo miłość taką
posiadają tylko dusze obumarłe dla siebie, których życie ukryte jest z Jezusem
Chrystusem w Bogu (Kol 3,3).
4.
Doskonałe nabożeństwo do Matki Bożej a śmierć starego człowieka
Po trzecie: spośród wszystkich nabożeństw do Matki
Najświętszej trzeba wybrać to, które najprędzej nas doprowadzi do obumarcia
samemu w sobie, bo takie właśnie będzie dla nas najlepsze i takie najbardziej
nas uświęci. Trzeba bowiem pamiętać, że nie wszystko, co się świeci, jest
złotem, że nie wszystko, co słodkie, jest miodem, że nie wszystko, co jest
łatwe i co większa część ludzi wykonuje, najbardziej uświęca. Podobnie jak w
łonie natury istnieją tajemnice, dzięki którym w krótkim czasie, z małym
nakładem kosztów i bez trudu dokonać można pewnych naturalnych czynności, tak i
w porządku łaski są tajemnice, dzięki którym w krótkim czasie, radośnie i łatwo
spełniać można dzieła nadprzyrodzone: pozbyć się miłości własnej, napełnić się
Bogiem i stać się doskonałym.
Nabożeństwo, o które obecnie chodzi, jest tajemnicą
łaski, nie znaną wielkiej części chrześcijan, a znaną małej liczbie dusz
pobożnych, zaś praktykowaną i umiłowana przez niewielu. Otóż czwarta prawda,
wypływająca z trzeciej, ma nas o tej praktyce pouczyć.
ROZDZIAŁ IV
Pośrednictwo
1.
Potrzeba pośrednictwa u Boga
Czwarta prawda. Rzeczą doskonalszą, bo skromniejszą,
jest nie zbliżać się do Boga wprost, lecz przez pośrednika. Ponieważ natura
nasza tak jest skażona, jak dopiero co wykazaliśmy, nie sposób dojść do Boga i
Jemu się podobać, opierając się na własnej pracy, na własnych staraniach i
przygotowaniach, gdyż wszystkie nasze dobre uczynki są skażone i zbyt małej
przed Bogiem wartości, by Go mogły skłonić do zjednoczenia się z nami i
wysłuchania nas. Nie bez powodu dał nam Bóg pośredników wobec swego Majestatu.
Widział On naszą niegodność i niezdolność, miał litość nad nami i, aby dać nam
przystęp do swego miłosierdzia, dał nam możnych orędowników u swej Wielmożności
Pomijać tych pośredników i zbliżać się do Jego Świętości wprost i bez
wszelkiego poparcia, znaczyłoby uchybiać pokorze, uchybiać szacunkowi wobec
Boga tak wielkiego i tak świętego; znaczyłoby to „Króla królów” mniej cenić i
poważać , niż zwykłego króla lub księcia ziemskiego, do którego nie ośmielamy
się zbliżać bez przyjaciela, który by za nami przemówił.
2. Jezus
Chrystus jest naszym Pośrednikiem u Boga Ojca
Pan nasz, Jezus Chrystus, mocą dzieła Odkupienia
jest naszym Rzecznikiem i Po!, średnikiem u Boga Ojca. Przez Niego mamy się
modlić z całym Kościołem triumfującym i wojującym[22];
przez Niego mamy przystęp do Majestatu Bożego i nie powinniśmy nigdy , ukazywać
się przed Obliczem Boga inaczej jak tylko wsparci zasługami Jezusa Chrystusa i
nimi niejako przyobleczeni, podobnie jak mały Jakub, który przyodziany w koźlą
skórę stanął przed ojcem swym Izaakiem, by uzyskać błogosławieństwo (zob. Rdz
27,27).
3. Maryja
naszą Pośredniczką u Jezusa Chrystusa
Czy jednak nie potrzebujemy pośrednika u samego
Pośrednika? Czy nasza czystość jest dostatecznie wielka, byśmy wprost i
bezpośrednio mogli z Nim się zjednoczyć? Czy Jezus Chrystus nie jest Bogiem
równym we wszystkim Ojcu, a więc Świętym świętych, godnym tegoż szacunku co
Ojciec? Jeśli z nieskończonego swego miłosierdzia stał się naszym zakładnikiem
i pośrednikiem u Boga, Ojca swego, by nas z Nim pojednać i spłacić Mu nasz
dług, to czyż mielibyśmy mieć mniej szacunku i bojaźni dla Jego Majestatu i świętości?
Powiedzmy więc śmiało za św. Bernardem, że u samego
Pośrednika potrzebujemy pośrednika i że jedynie Najświętsza Panna może spełnić
to miłościwe posłannictwo. Przez Maryję Chrystus przyszedł do nas, przez Maryję
też mamy pójść do Niego. Jeśli lękamy się iść wprost do Jezusa Chrystusa, który
jest Bogiem, czy to przez wzgląd na Jego nieskończoną wielkość, czy też z
powodu naszej nikczemności lub grzechów naszych, śmiało błagajmy Maryję, Matkę
naszą, o pomoc i orędownictwo. Maryja jest dobra i czuła. Nie ma w Niej nic
surowego ani nic odstraszającego, nic zbyt wzniosłego lub olśniewającego.
Patrząc na Maryję nie widzimy nic innego, jak tylko istotę o naturze takiej jak
nasza. Maryja nie jest słońcem, które by blaskiem swych promieni mogło nas
słabych oślepić, lecz jest raczej piękna
i łagodna jak księżyc (Pnp 6,10),
który swe światło otrzymuje od słońca i je łagodzi, by nie raziło naszej
słabości. Maryja jest tak miłosierna, że nigdy nie odrzuca nikogo, kto Ją o
pośrednictwo prosi, choćby był największym grzesznikiem, gdyż jak mówią święci,
nie słyszano nigdy, jak świat
światem, by ktokolwiek, kto się do
Najświętszej Dziewicy z ufnością i wytrwałością uciekał, przez Nią został opuszczony (św. Bernard). Maryja jest
tak można, że nigdy jeszcze żadna Jej prośba nie została odrzucona. Wystarczy,
że stanie przed swym Synem, a prośba Jej natychmiast jest wysłuchana. Miłość i
prośby ukochanej Matki zwyciężają Go zawsze.
Powyższą naukę zaczerpnęliśmy z pism św. Bernarda i
św. Bonawentury. Według nich powinniśmy po trzech stopniach wstępować do Boga:
pierwszy, najbliższy nam i najbardziej odpowiadający naszym zdolnościom - to
Maryja; drugim jest Chrystus, a trzecim Bóg Ojciec. By dojść do Jezusa, trzeba
iść do Maryi, bo jest naszą Pośredniczką w orędownictwie. By dojść do Ojca
Przedwiecznego, trzeba iść do Jezusa, bo to nasz Pośrednik mocą Odkupienia.
Nabożeństwo, o którym teraz mówić będziemy, ściśle zachowuje wymieniony
porządek.
ROZDZIAŁ V
Nasza słabość
i niestałość
Piąta prawda. Nasza słabość i ułomność sprawiają, że
bardzo nam trudno zachować w sobie odebrane od Boga łaski i skarby:
1) Dlatego, że skarby te, które więcej są warte niż
niebo i ziemia, w kruchych nosimy naczyniach (2 Kor 4,7), mianowicie w ciele
podlegającym zepsuciu i w duszy słabej i niestałej, którą najmniejsza
drobnostka niepokoi i zniechęca.
2)
Dlatego, że złe duchy, ci przebiegli złodzieje, czyhają na to, by nas napaść
znienacka, okraść i obrabować. Dniem i nocą czatują, by upatrzyć korzystną
chwilę. Kręcą się dookoła nas bezustannie, by nas pożreć (1 P 5,8) i w jednej
chwili wydrzeć nam przez grzech wszystkie łaski i zasługi, które długoletnią
pracą zdobyliśmy. Wziąwszy pod uwagę ich złość i doświadczenie, chytrość i
wielką ich liczbę, bardzo musimy się lękać, zwłaszcza gdy zważymy, że osoby,
które miały więcej łaski, bogatsze były w cnoty i doświadczenie, i
świątobliwsze, niestety, nędznie zostały zaskoczone, okradzione i bezlitośnie
ograbione. Mój Boże! Ileż to widziano już cedrów Libanu, ile gwiazd na
firmamencie, co marnie upadły i w mgnieniu oka straciły całą swą wzniosłość i
świetność. Skąd ta dziwna zmiana? Zaiste, nie skutkiem niedostatecznej łaski,
na której nie zbywa nikomu, lecz dla braku pokory. Czuli się oni silniejsi i
pewniejsi niż byli w rzeczywistości. Zdawało się im, że wystarczają sami sobie,
że potrafią o własnych siłach zachować swe skarby, ufali samym sobie i opierali
się na sobie, zdawało się im, że dom ich dosyć jest pewny, a skarbiec ich dość
silny, by kosztowny skarb łaski bezpiecznie przechować. I właśnie dlatego, że
zbytnio ufali samym sobie - jakkolwiek zdawało się im, że opierają się jedynie
na łasce Bożej - nieskończenie sprawiedliwy Pan pozostawił ich samym sobie i
zezwolił, że haniebnie zostali okradzeni.
Niestety!
Gdyby znali to cudowne nabożeństwo, które przedstawię niebawem, swój skarb
powierzyliby możnej i wiernej Dziewicy, a Ona byłaby go strzegła jako swej
własności, a nawet poczytałaby to sobie za obowiązek sprawiedliwości.
3) Ponieważ świat pogrążony jest w nadzwyczajnej
złości, dlatego trudno wytrwać w sprawiedliwości. Świat jest teraz tak zepsuty,
że zdaje się, jakoby każde serce musiało koniecznie zaznać skalania, jeśli już
nie błotem ziemskim, to przynajmniej pyłem tego świata. To istny cud, jeżeli
wśród tego rozhukanego potoku zła mężnie się ktoś ostoi i nie da się porwać
prądowi, jeśli kto w tym burzliwym morzu nie utonie lub nie wpadnie w ręce
rozbójników morskich i korsarzy, jeśli wśród zatrutego powietrza nie ulegnie
zarazie. Tylko Maryja, wierna Dziewica, której wąż piekielny nie tknął, dokonuje
tego cudu w duszach tych, którzy wiernie Jej służą.
CZĘŚĆ TRZECIA
Znamiona
nabożeństw fałszywych,
a praktyka
doskonałego nabożeństwa
do
Najświętszej Maryi Panny
Na
podstawie wymienionych pięciu prawd trzeba w obecnej chwili bardziej niż
kiedykolwiek starać się o doskonałe nabożeństwo do Najświętszej Panny. Obecnie
bowiem więcej jest fałszywych nabożeństw do Najświętszej Panny niż
kiedykolwiek, tak że łatwo można ulec złudzeniu. Szatan, ów przebiegły fałszerz
i doświadczony oszust, który tylu już ludzi oszukał i zatracił przez błędnie
pojęte nabożeństwo do Matki Bożej, posługuje się codziennie swym szatańskim
doświadczeniem, by gubić coraz to innych przez to, że ich pod pozorem paru
rzekomo dobrze odmawianych modlitw lub zewnętrznych praktyk religijnych w
grzechu trzyma i usypia. Podobnie jak fałszerz pieniędzy, który podrabia
zazwyczaj tylko złoto i srebro, a rzadko kiedy inne kruszce, gdyż się to nie
opłaca, tak zły duch przekręca najczęściej nabożeństwo do Pana Jezusa i Maryi,
nabożeństwo do Eucharystii i do Matki Najświętszej, bo wśród innych nabożeństw
są one tym, czym jest złoto i srebro między kruszcami.
Zatem rzeczą konieczną jest to, by wiedzieć:
1) jakie są fałszywe nabożeństwa do Najświętszej
Panny, by ich unikać, a jakie jest doskonałe, aby je praktykować.
2) która z pobożnych praktyk do Najświętszej Panny
jest najdoskonalsza, Najświętszej Pannie najprzyjemniejsza, Bogu przynosząca
najwięcej chwały, a ludziom najwięcej łask.
ROZDZIAŁ I
Znamiona
fałszywego względnie doskonałego
nabożeństwa do
Najświętszej Panny
1. Fałszywe
nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny
Znam siedem rodzajów fałszywych nabożeństw względnie
fałszywych czcicieli Najświętszej Panny, mianowicie:
1) krytykantów, 2) skrupulatów, 3) powierzchownych,
4) zarozumiałych, 5) niestałych, 6) obłudników, 7) samolubnych i egoistów.
1.1.
Czciciele-krytykanci
Czciciele-krytykanci to zazwyczaj pyszni
uczeni, zarozumiali niedowiarkowie, którzy w głębi duszy mają wprawdzie
cośkolwiek z nabożeństwa do Najświętszej Panny, ale krytykują wszelkie pobożne
praktyki, jakie prości ludzie wykonują z prostotą i namaszczeniem na cześć tej
Dobrej Matki, a krytykują je dlatego, że nie odpowiadają ich spaczonym
pojęciom. Poddają w wątpliwość wszelkie cuda i zdarzenia, przekazane przez
wiarygodnych pisarzy lub zapisane w kronikach zakonów, a świadczące o
miłosierdziu i potędze Najświętszej Maryi Panny. Znieść nie mogą widoku ludzi
prostych i pokornych, modlących się klęcząco przed ołtarzem lub obrazem
Najświętszej Dziewicy. Obwiniają ich niemal o bałwochwalstwo, jak gdyby czcili
drzewo lub kamień. Z dumą zaznaczają, że nie lubią takich nabożeństw i nie są
tak naiwni, by wierzyć w te wszystkie opowiadania i historyjki o Najświętszej
Pannie. A kiedy słyszą owe przedziwne pochwały, jakie Ojcowie Kościoła głoszą o
Najświętszej Dziewicy, to powiadają, że Ojcowie ci jako kaznodzieje
przesadzali, lub też przewrotnie tłumaczą ich słowa.
Tego rodzaju ludzi, pysznych i światowych, źle
pojmujących pobożność, bardzo się trzeba wystrzegać. Wyrządzają oni niezmierną
krzywdę nabożeństwu do Najświętszej Dziewicy przez to, że oddalają ludzi od
niego pod pozorem walki z nadużyciem.
1.2.
Czciciele-skrupulaci
Czciciele-skrupulaci to ci, którzy
obawiają się, by czcząc Matkę, nie ująć czci Synowi, by wynosząc Maryję, nie
poniżać Jezusa. Nie znoszą, by Najświętszej Dziewicy oddawano głęboką a tak
słuszną cześć, jaką Jej oddawali Ojcowie Kościoła. Korci ich, gdy widzą, że
więcej ludzi klęczy przed ołtarzem Matki Bożej niż przed Najświętszym
Sakramentem, jak gdyby jedno było przeciwne drugiemu, jak gdyby ci, którzy się
modlą do Matki Najświętszej, nie modlili się przez Nią do Pana Jezusa. Nie
chcą, by mówiono tak często o Najświętszej Dziewicy, by się do Niej tak często
zwracano.
Oto zwroty, którymi się zwykle
posługują: „Po cóż tyle Różańców, tyle bractw i zewnętrznych nabożeństw do
Najświętszej Panny? Ileż w tym nieświadomości! Czy to nie jest ośmieszaniem
naszej religii? Uznaję tylko tych, którzy się modlą do Jezusa Chrystusa. Trzeba
się uciekać do Chrystusa, bowiem On jest naszym jedynym Pośrednikiem. Trzeba
głosić kazania o Chrystusie, bo to jedynie ma trwałą wartość”.
Powyższe twierdzenia są poniekąd
słuszne, jednakże przekręca się je w tym celu, by przeszkadzać nabożeństwu do
Najświętszej Panny. Dlatego są one bardzo niebezpieczne i stanowią pewnego
rodzaju sidła, które zły duch stawia pod pozorem większego dobra. Nigdy bowiem
nie czcimy więcej Jezusa Chrystusa niż wtedy, kiedy czcimy Najświętszą
Dziewicę; czcimy Ją zaś tylko dlatego, by doskonalej czcić Jezusa Chrystusa.
Idziemy do Niej jako do drogi prowadzącej do zamierzonego celu, którym jest
Jezus Chrystus.
Kościół święty wraz z Duchem Świętym
błogosławi najpierw Najświętszą Dziewicę, a potem dopiero Jezusa -
Błogosławionaś Ty między niewiastami i
błogosławiony owoc żywota Twojego,
Jezus - nie dlatego, jakoby Najświętsza Maryja Panna znaczyła więcej niż Jezus
lub była Mu równa: byłoby to nieznośną herezją, ale dlatego, że należy najpierw
sławić Maryję, by doskonalej wielbić Jezusa. Powiedzmy zatem ze wszystkimi
prawdziwymi czcicielami Maryi wbrew twierdzeniom owych fałszywych skrupulatów: O Maryjo, błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus!
1.3.
Czciciele powierzchowni
Czciciele powierzchowni to ci, którzy nabożeństwo do
Najświętszej Panny opierają na praktykach czysto zewnętrznych. Lubują się tylko
w zewnętrznej szacie nabożeństwa do Najświętszej Panny, gdyż nie mają ducha
wewnętrznego. Odmawiają pośpiesznie mnóstwo Różańców, wysłuchują po kilka Mszy
św. bez nabożeństwa, biorą udział w procesjach bez należytego skupienia, należą
do wszystkich możliwych bractw, a przy tym wszystkim najmniejszej nie ma
poprawy w ich życiu; nie walczą z namiętnościami i nie naśladują cnót
Najświętszej Maryi Panny. Rozkoszują się tylko w uczuciowych momentach
nabożeństw, ale nie zważają na ich prawdziwą treść. O ile w praktykach
religijnych nie przeżywają tkliwych uczuć, zdaje się im, że nic nie robią,
wpadają w nieład duchowy, przerywają praktyki pobożne lub spełniają je niedbale
i dorywczo. $wiat jest pełen tego rodzaju ludzi zewnętrznych i nie ma nikogo,
kto by bardziej niż oni krytykował osoby prawdziwie religijne, które skupienie
wewnętrzne uważają za sprawę zasadniczą, choć bynajmniej nie lekceważą
zewnętrznej skromności jako oznaki prawdziwej pobożności.
1.4. Czciciele
zuchwali
Czciciele zuchwali to grzesznicy, pozostający
niewolnikami swych namiętności, lub miłośnicy świata, którzy pod pięknym mianem
chrześcijan i czcicieli Maryi ukrywają pychę i skąpstwo, nieczystość lub
niesprawiedliwość, złość, obmowę lub przekleństwo. Pod pozorem, że są
czcicielami Matki Najświętszej, trwają spokojnie w złych nałogach, nie zadając
sobie najmniejszego trudu, by się poprawić. Wmawiają sobie, że Pan Bóg im
przebaczy, że nie umrą bez spowiedzi i że nie będą potępieni, ponieważ
odmawiają Różaniec, poszczą w soboty, należą do Bractwa różańcowego, do
Szkaplerza lub Sodalicji i noszą medalik Matki Bożej.
Jeśli im ktoś zwróci uwagę, że ich nabożeństwo jest
tylko złudzeniem szatańskim lub zgubnym zuchwalstwem, które może ich doprowadzić
do wiecznego potępienia, nie chcą wierzyć. Odpowiadają, że Bóg jest dobry i
miłosierny, że nie po to nas stworzył, by nas potępić, że nie ma człowieka,
który by nie grzeszył, że nie umrą bez spowiedzi, że żal doskonały za grzechy w
chwili śmierci wystarczy, zwłaszcza że mają nabożeństwo do Najświętszej Maryi
Panny, że noszą szkaplerz, odmawiają codziennie, nie chełpiąc się tym, siedem
Ojcze nasz i siedem Zdrowaś Maryjo na Jej cześć, że odmawiają nawet od czasu do
czasu Różaniec i Godzinki do Najświętszej Panienki, że poszczą itp.
By uzasadnić swe złudne twierdzenia i zaślepić się
tym więcej, przytaczają rozmaite zdarzenia, które słyszeli lub czytali w
książkach, prawdziwe lub zmyślone, mniejsza o to. Opowiadają więc, że pewne
osoby, które zmarły w grzechu śmiertelnym bez spowiedzi, zostały cudem
wskrzeszone, aby się mogły wyspowiadać, że w innym przypadku dusza biednego
grzesznika pozostała cudownym sposobem w ciele tak długo, dopóki tenże nie
odprawił spowiedzi, że wielu otrzymało od Boga przez miłosierdzie Najświętszej
Maryi Panny łaskę doskonałego żalu za grzechy i ich odpuszczenie w chwili
śmierci i dostąpiło zbawienia. A to wszystko stało się dlatego, że osoby te za
życia odmawiały pewne modlitwy lub spełniały niektóre praktyki religijne na cześć
Najświętszej Panny, więc i oni spodziewają się tego.
Nie ma w chrześcijaństwie nic tak godnego
potępienia, jak ta szatańska zuchwałość. Bo czyż może ktoś mówić szczerze, że
kocha i czci Najświętszą Pannę, jeśli swymi grzechami kłuje, przebija, krzyżuje
i znieważa bezlitośnie Jezusa Chrystusa, Jej Syna? Gdyby Maryja przez swe
miłosierdzie ratowała z reguły tego rodzaju ludzi, to wprost popierałaby
zbrodnię i dopomagała w ukrzyżowaniu i znieważaniu swego Syna. Któż ośmieliłby
się coś podobnego przypuścić?
Twierdzę, że nadużywać w ten sposób nabożeństwa do
Najświętszej Panny Maryi, które po czci Jezusa Chrystusa w Najświętszym
Sakramencie jest najświętsze i najistotniejsze, znaczy popełniać przerażające
świętokradztwo, które po niegodnej Komunii św. jest największe i najmniej godne
przebaczenia.
Przyznaję wprawdzie, że aby być prawdziwym
czcicielem Najświętszej Maryi Panny, nie potrzeba koniecznie być tak świętym,
by wystrzegać się wszelkiego grzechu, jakkolwiek byłoby to rzeczą bardzo
pożądaną. Wszakże, aby być prawdziwym czcicielem Maryi, trzeba przynajmniej
(proszę dobrze uważać na to, co teraz powiem):
Po pierwsze: mieć szczere postanowienie unikania co
najmniej wszelkiego grzechu śmiertelnego, który Matkę tak samo znieważa, jak
Syna.
Po drugie: trzeba zapierać się siebie, by unikać
grzechu.
Po trzecie: trzeba wstąpić do jakiegoś bractwa,
odmawiać Różaniec lub inne modlitwy, pościć w soboty itp.
Wszystko to przyczynia się przedziwnie do nawrócenia
nawet najzatwardzialszych grzeszników. Jeśli czytelnik znajduje się w ich
liczbie, to radzę mu - choćby jedną nogą był już nad przepaścią - zastosować te
ćwiczenia pod warunkiem jednak, że będzie je wykonywał w intencji uzyskania u
Boga za pośrednictwem Najświętszej Maryi Panny łaski żalu doskonałego za
grzechy i przebaczenia oraz pokonania złych nałogów i że nie będzie żył
spokojnie w stanie grzechu mimo wyrzutów sumienia i wbrew przykładowi Jezusa
Chrystusa i świętych oraz wbrew zasadom świętej Ewangelii.
1.5. Czciciele
niestali
Czciciele niestali to ci, którzy służą Matce
Najświętszej dorywczo i kapryśnie. Raz są żarliwi, raz obojętni; raz są gotowi
zrobić wszystko, by służyć Najświętszej Pannie, a niebawem stają się zupełnie
inni. Chwytają się wszystkich możliwych nabożeństw ku czci Najświętszej Panny i
wstępują do Jej stowarzyszeń, a potem nie spełniają wypływających stąd
obowiązków. Zmieniają się jak księżyc. Toteż Maryja trzyma ich u stóp swoich
jak księżyc. bo są zmienni i niegodni, by zaliczono ich do grona sług tej Panny
wiernej, których udziałem jest wierność i stałość. Lepiej nie podejmować się
tylu modlitw i praktyk pobożnych; lepiej spełniać ich mniej, lecz wiernie i z
miłością, mimo pokus pochodzących od świata, szatana i ciała.
1.6. Czciciele
obłudni
Do pozornych czcicieli Najświętszej Dziewicy zaliczyć
trzeba przede wszystkim czcicieli obłudnych, którzy swe grzechy i złe
przyzwyczajenia ukrywają pod płaszczem tej Dziewicy wiernej, by w oczach ludzi
uchodzić za takich, jakimi nie są w rzeczywistości.
1.7. Czciciele
samolubni
Są wreszcie czciciele samolubni, którzy tylko po to
uciekają się do Najświętszej Dziewicy, by wygrać jakiś proces, uniknąć jakiegoś
niebezpieczeństwa, wyleczyć się z jakiejś choroby lub w podobnych potrzebach.
Inaczej zapomnieliby o Panience Najświętszej. Są to fałszywi czciciele, którzy
nie są mili Bogu ani Matce Najświętszej.
Strzeżmy się zatem, by nie należeć do:
czcicieli-krytykantów, którzy w nic nie wierzą a wszystko krytykują, lub do
czcicieli małodusznych, którzy z szacunku dla Pana Jezusa obawiają się czcić
zbytnio Matkę Najświętszą, albo do czcicieli powierzchownych, opierających
nabożeństwo tylko na praktykach zewnętrznych, lub do czcicieli zuchwałych,
którzy pod pozorem doskonałego nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy gnuśnieją w
grzechach, albo do czcicieli niestałych, którzy lekkomyślnie zmieniają swe
praktyki pobożne lub przy najmniejszej pokusie opuszczają je zupełnie, albo do
czcicieli obłudnych, którzy wstępują do bractw i noszą oznaki Najświętszej
Panny, by uchodzić za dobrych, lub wreszcie do czcicieli samolubnych, którzy
uciekają się do Najświętszej Dziewicy, by pozbyć się cierpień cielesnych lub
uzyskać dobra doczesne.
2. Doskonałe
nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy
Skoro już omówiłem i napiętnowałem fałszywe
nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy, przechodzę do krótkiego przedstawienia
doskonałego nabożeństwa, które jest:
1 ) wewnętrzne, 2) czułe, 3) święte, 4) stałe i 5)
bezinteresowne.
2.1. Doskonałe
nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny jest wewnętrzne
Doskonałe nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy jest
wewnętrzne, to znaczy ma swe źródło w umyśle i sercu człowieka, pochodzi z
głębokiej czci dla Najświętszej Dziewicy, z wielkiego wyobrażenia o Jej
wielkości i z miłości do Niej.
2.2. Doskonałe
nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny jest czułe
Jest ono czułe, czyli pełne zaufania do Najświętszej
Maryi Panny, jak zaufanie dziecka do najlepszej matki. Doskonałe nabożeństwo do
Najświętszej Panny sprawia, że dusza ucieka się do Niej we wszelkich potrzebach
z wielką prostotą, z zaufaniem i czułością, tak że błaga tę Dobrą Matkę o pomoc
zawsze, wszędzie i w każdej potrzebie: w wątpliwościach prosi Ją o światło, na
bezdrożach o wskazanie właściwej drogi, w pokusach o pomoc, w słabościach o
siłę, w upadkach o podźwignięcie, w zniechęceniu o otuchę, w skrupułach o radę,
w krzyżach, pracach i przeciwnościach życia o pociechę Słowem, we wszystkich
dolegliwościach jest Maryja stałą ucieczką takiej duszy, która nie potrzebuje
się obawiać, że się tej Dobrej Matce zbytnio narzuca lub naraża się Panu
Jezusowi.
2.3. Doskonałe
nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny jest święte
Doskonałe nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny
jest święte, to znaczy pobudza duszę do unikania grzechu i do naśladowania cnót
Najświętszej Maryi Panny, zwłaszcza Jej głębokiej pokory, żywej wiary, świętego
posłuszeństwa, nieustannej modlitwy, wszechstronnego umartwienia, Boskiej
czystości, Jej głębokiego miłosierdzia, Jej heroicznej cierpliwości, Jej
anielskiej słodyczy i zaiste Boskiej mądrości. Oto dziesięć głównych cnót
Najświętszej Maryi Panny.
2.4. Doskonałe
nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny jest stałe
Doskonałe nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny
jest stałe. Utwierdza ono duszę w dobrym i sprawia, że człowiek dla błahych
powodów nie opuszcza praktyk religijnych. Czyni ono duszę odważną wobec świata
i jego zasad, mężną w zwalczaniu słabości ciała i ;ego namiętności oraz szatana
i jego pokus. Stąd wynika, że człowiek, który Najświętszej Maryi Pannie
rzeczywiście służy, nie jest zmienny, zgryźliwy, niespokojny lub bojaźliwy. Nie
znaczy to wcale, by taki człowiek czasami nie upadał lub nie zmieniał swych
praktyk religijnych, lecz kiedy upadnie, zaraz się podnosi, wyciągając ręce do
swej Dobrej Matki. A jeśli nawiedzi go oschłość, dla której nie znajduje
pociechy w nabożeństwie, nie popada w rozterkę, gdyż żyje z wiary w Jezusa
(por. Hbr 10,38) i Maryję, a nie z uczuć cielesnych.
2.5. Doskonałe
nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny
jest
bezinteresowne
Doskonałe nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny
jest bezinteresowne, to znaczy sprawia, że dusza nie szuka siebie, lecz tylko
Boga i Jego świętej Matki.
Prawdziwy czciciel Maryi nie służy tej dostojnej
Królowej dla jakiejś korzyści lub zysku, ani dla własnego dobra doczesnego lub
wiecznego, cielesnego lub duchowego, lecz jedynie dlatego, że dobrze ;est Jej
służyć, a przez Nią Bogu. Nie kocha Maryi dlatego, że wyświadcza mu Ona
dobrodziejstwa lub że się od Niej jakichś dóbr spodziewa, ale dlatego, że jest
godna miłości. Stąd też kocha Ją i służy Jej tak samo w zmartwieniach i w oschłościach,
jak w czasie wesela duszy i żarliwego nabożeństwa; kocha Ją tak samo na
Kalwarii, jak na godach w Kanie Galilejskiej. Jakże miły i drogi w oczach Boga
i Najświętszej Panny jest ten, kto nie szuka siebie w usługach, jakie im
oddaje! Niestety, jak rzadko duszę taką spotykamy! I dlatego właśnie chwyciłem
za pióro, by spisać to, czego przez długie lata nauczałem publicznie i
prywatnie.
3.
Przepowiednia dotycząca doskonałego nabożeństwa
do
Najświętszej Maryi Panny
Dużo już powiedziałem o Najświętszej Dziewicy, lecz
pragnę jeszcze więcej o Niej powiedzieć, gdyż zamiarem moim jest ukształtować
prawdziwych czcicieli Maryi i prawdziwych uczniów Chrystusa Pana. Wszakże
pominę nieskończenie więcej bądź to z nieświadomości, bądź też z braku czasu.
Jakże sowicie mój trud byłby nagrodzony, gdyby ta
książka dostała się do rąk jakiejś szlachetnej duszy, zrodzonej z Boga i Maryi,
a nie z krwi ani z żądzy ciała, ani z woli męża (J 1,13), i gdyby łaska Ducha
Świętego odsłoniła jej całą doskonałość i wartość nabożeństwa do Najświętszej
Panny, które zamierzam opisać, i do niego ją zapaliła Gdybym wiedział, że moja
grzeszna krew może się przyczynić do wyrycia w sercu prawd, o których na cześć
mej umiłowanej Matki i wszechwładnej Pani piszę, to zamiast atramentu posługiwałbym
się własną krwią w nadziei, że znajdę szlachetne dusze, które przez swą
wierność nabożeństwu, które głoszę, wynagrodzą mej Drogiej Matce i Pani straty,
jakie poniosła przez mą niewdzięczność i niewierność.
Silniej niż kiedykolwiek budzi się we mnie wiara i
ufność, że spełni się wszystko, co głęboko mam w sercu wyryte i o co proszę
Boga od lat wielu, mianowicie, że wcześniej czy później Najświętsza Dziewica
będzie mieć więcej dzieci, sług i niewolników z miłości niż kiedykolwiek i że
skutkiem tego Jezus Chrystus, ukochany Pan mój, będzie bardziej niż
kiedykolwiek panował w sercach.
Przewiduję, jak wiele drapieżnych zwierząt porwie
się w istnym szale, by szatańskimi swymi zębami rozedrzeć to pisemko lub
przynajmniej ukryć je w ciemnościach jakiejś skrzyni, aby się nigdy nie
ukazało. Będą one nawet napadać i prześladować tych, którzy będą je czytać i
zawarte w nim prawdy wprowadzać w czyn[23].
Lecz mniejsza o to! Owszem, tym lepiej! Przeczucie
to budzi we mnie nadzieję i dodaje mi odwagi, że wielkie będzie jego
powodzenie, że powstanie liczny zastęp odważnych i walecznych rycerzy Chrystusa
i Maryi, rycerzy obojga płci, którzy w nadchodzących, niebezpiecznych czasach
podbiją i zwyciężą świat, szatana i skażoną naturę! Kto czyta, niech rozumie (Mt 24,15). Kto może pojąć, niech
pojmuje! (Mt 19,12).
ROZDZIAŁ II
Praktyki
doskonałego nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny
1. Praktyki
wewnętrzne
Doskonałe nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny
znamionuje kilka praktyk wewnętrznych. Oto najważniejsze z nich:
1) czcić Maryję jako godną Matkę Boga czcią
hiperdulii[24], to
znaczy czcić Ją i szanować ponad wszystkich innych świętych jako Arcydzieło
łaski i pierwszą po Jezusie Chrystusie, prawdziwym Bogu i prawdziwym człowieku;
2) rozważać Jej cnoty, przywileje i czyny;
3) rozmyślać o Jej godności i wielkości;
4) składać Jej akty miłości, uwielbienia i
wdzięczności;
5) wzywać Ją serdecznie;
6) ofiarowywać się Jej i jednoczyć się z
Nią;
7) spełniać swe czynności w intencji przypodobania
się Jej;
8) wszelkie czynności rozpoczynać, wykonywać i
kończyć przez Nią, w Niej, z Nią i dla Niej, aby je spełniać przez Jezusa, w
Jezusie, z Jezusem i dla Jezusa Chrystusa, naszego ostatecznego celu. Praktykę
tę wytłumaczę poniżej.
2. Praktyki
zewnętrzne
Doskonałe nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy
posiada też kilka zewnętrznych praktyk. Oto główne:
1) zapisać się do Jej bractw i należeć do Jej
stowarzyszeń;
2) wstąpić do ustanowionych na Jej cześć zakonów;
3) głosić Jej chwałę;
4) dawać jałmużnę na Jej cześć, pościć i umartwiać ducha
i ciało;
5) nosić na sobie Jej oznaki, jak różaniec, koronkę,
szkaplerz lub medalik;
6) odmawiać z uwagą, pobożnie i w
skupieniu Różaniec święty, składający się z piętnastu dziesiątek Pozdrowień
Anielskich na cześć piętnastu głównych tajemnic życia Pana Jezusa, lub
przynajmniej część Różańca, składającą się z pięciu tajemnic. Można także
odmawiać Koronkę złożoną z sześciu lub siedmiu dziesiątek, by czcić lata, które
Najświętsza Dziewica przypuszczalnie przeżyła na ziemi, lub tzw. Małą Koronkę
do Najświętszej Maryi Panny, składającą się z trzech Ojcze nasz i dwunastu Zdrowaś Maryjo ku uczczeniu Jej korony
z dwunastu gwiazd, czyli Jej przywilejów, albo oficjum Najświętszej Panny
ogólnie przyjęte i odmawiane w Kościele. Chwalebną też jest rzeczą odmawiać mały
psałterzyk Najświętszej Dziewicy, który na Jej cześć ułożył św. Bonawentura, a
który tak jest tkliwy i serdeczny, że nie można go odmawiać bez wzruszenia,
albo czternaście Ojcze nasz i Zdrowaś
Maryjo na cześć Jej 14 radości lub inne modlitwy, hymny i pieśni kościelne,
jak Salve Regina, Alma; Ave Regina coelorum lub Regina coeli, stosownie do
okresu roku kościelnego, Ave Maris
Stella, O gloriosa Domina itp. Magnificat, czy też jakiekolwiek inne
modlitwy, których mamy wiele w książeczkach do nabożeństwa;
7) śpiewać na Jej cześć pieśni pobożne i
innych do tego zachęcać;
8) klęknąć pewną ilość razy lub pokłonić
się Jej, mówiąc przy tym na przykład co rano sześćdziesiąt do stu razy: „Ave
Maria, Virgo fidelis” - „Bądź pozdrowiona, Panno wierna”, by za Jej pośrednictwem
być wiernym łaskom Bożym otrzymywanym w ciągu dnia, a wieczorem: „Ave Maria,
Mater Misericordiae” - „Bądź pozdrowiona, Matko Miłosierdzia”, by przez Nią
otrzymać od Boga przebaczenie grzechów, które popełniliśmy w ciągu dnia;
9) otaczać opieką Jej bractwa, przyozdabiać Jej
ołtarze, ubierać kwiatami i upiększać Jej obrazy;
10) nosić Jej obrazy podczas procesji i stale nosić
Jej obrazek przy sobie jako potężną broń przeciwko złemu duchowi;
11 ) umieszczać Jej obrazy w kościołach i domach lub
na bramach miast, kościołów i domów;
12) ofiarować się Jej w sposób szczególny i
uroczysty.
Jest jeszcze mnóstwo innych praktyk doskonałego
nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy, do których Duch Święty pociąga dusze
święte, a które przyczyniają się znacznie do naszego uświęcenia, jeśli
wykonujemy je należycie, to znaczy:
1) z dobrą i szczerą intencją podobania się tylko
Bogu, zjednoczenia z Jezusem jako naszym celem ostatecznym i ku zbudowaniu
bliźnich;
2) z uwagą, bez dobrowolnego roztargnienia;
3) z pobożnością, bez pośpiechu lub niedbalstwa;
4) ze skromnością, w pokornej i budującej postawie.
3. Owoce
doskonałego nabożeństwa
Przeczytałem prawie wszystkie książki, traktujące o
nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. Rozmawiałem o tym szczerze z uczonymi
i świątobliwymi osobami i twierdzę śmiało i otwarcie, że nie poznałem dotąd
żadnego innego ćwiczenia pobożnego ku czci Najświętszej Dziewicy podobnego
temu, o którym chcę mówić. Żadne nie wymaga od nas więcej poświęcenia dla Boga,
żadne nie uwalnia duszy więcej od samej siebie i od miłości własnej, żadne
wierniej nie zachowuje jej w łasce lub łaski w niej, żadne nie łączy jej
łatwiej i doskonalej z Jezusem Chrystusem, żadne wreszcie nie przynosi Bogu
więcej chwały, nie uświęca bardziej duszy i nie jest użyteczniejsze bliźniemu.
Ponieważ istota tego nabożeństwa tkwi we wnętrzu
człowieka, które ma zostać przez nie ukształtowane, nie znajdzie ono
jednakowego u wszystkich zrozumienia: jedni zatrzymają się na tym, co w nim
jest zewnętrzne, i nie pójdą dalej - tych będzie najwięcej. Inni zaś,
nieliczni, wnikną do jego wnętrza, ale wstąpią tylko na pierwszy stopień. Któż
wstąpi na drugi stopień? Kto dojdzie do trzeciego? Któż wreszcie wytrwa na nim?
Ten, komu Duch Jezusa Chrystusa odsłoni tę tajemnicę. Duch Święty sam poprowadzi
wierną duszę, by postępowała z cnoty w cnotę, z łaski w łaskę, ze światła w
światło, aż do przeistoczenia jej w Jezusa Chrystusa, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa (Ef 4,13).
CZĘŚĆ CZWARTA
Istota
doskonałego nabożeństwa do
Najświętszej
Maryi Panny polega na
doskonałym
oddaniu się Panu Jezusowi
Ponieważ cała nasza doskonałość polega
na tym, by upodobnić się do Jezusa Chrystusa, zjednoczyć się z Nim i Jemu się
poświęcić, dlatego najdoskonalszym nabożeństwem jest bezsprzecznie to, które
najwierniej upodabnia nas do Jezusa, najściślej z Nim jednoczy i poświęca nas
wyłącznie Jemu. A ponieważ ze wszystkich ludzi Najświętsza Maryja Panna
najbardziej podobna jest do Pana Jezusa, stąd wynika, że spośród wszystkich
innych nabożeństw nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny duszę naszą
najbardziej jednoczy z Panem Jezusem i sprawia, że staje się Jemu najbardziej
podobna. Im bardziej dusza poświęcona jest Maryi, tym bliższa jest Panu
Jezusowi.
I dlatego doskonałe poświęcenie się Panu
Jezusowi nie jest niczym innym, jak doskonałym i całkowitym poświęceniem się
Najświętszej Dziewicy. I takie właśnie jest nabożeństwo, które głoszę i które w
istocie swej jest tylko doskonałym odnowieniem ślubów i przyrzeczeń złożonych
na Chrzcie św.
ROZDZIAŁ
I
Doskonałe
i całkowite poświęcenie i oddanie się Najświętszej Dziewicy
1.
Istota doskonałego oddania się Najświętszej Maryi Pannie
Wspomniane nabożeństwo polega na zupełnym oddaniu
się Najświętszej Dziewicy, aby przez Nią należeć całkowicie do Pana Jezusa (św.
Jan Damasceński). Trzeba Jej oddać:
1) nasze ciało ze wszystkimi jego zmysłami i
członkami;
2) naszą duszę ze wszystkimi jej władzami;
3) nasze dobra zewnętrzne, czyli majątek, który
obecnie posiadamy, jak i ten, który w przyszłości posiądziemy;
4) nasze dobra wewnętrzne i duchowe, to znaczy nasze
zasługi, cnoty i dobre uczynki, zarówno dawne, jak teraźniejsze i przyszłe;
słowem, wszystko, co posiadamy w porządku natury i łaski, oraz wszystko, co w
przyszłości posiąść możemy w porządku natury, łaski i chwały. A to wszystko
oddajemy Maryi bez żadnych zastrzeżeń, nie rezerwując dla siebie choćby jednego
grosza, jednego włosa lub najmniejszego dobrego uczynku. Tę naszą ofiarę
czynimy na całą wieczność, nie żądając ani nie spodziewając się w zamian żadnej
innej nagrody, prócz zaszczytu należenia do Pana Jezusa przez Maryję i w Maryi,
chociażby ta Miłościwa Pani nie była taką, jaką jest rzeczywiście, to znaczy
nie była najszczodrobliwszą i najwdzięczniejszą spośród istot stworzonych.
Trzeba tu zaznaczyć, że w dobrych uczynkach, które
spełniamy, należy odróżnić dwa aspekty: zadośćuczynienie i zasługę, czyli
innymi słowy, wartość zadośćuczynienia i wartość zasługi. Każdy dobry uczynek
posiada wartość zadośćuczynienia, o ile wynagradza za grzechy lub o ile
wyjednuje nowe łaski. Wartość zaś zasługi posiada dobry uczynek, o ile
wysługuje łaskę i chwałę wiekuistą.
Przez fakt, że poświęcamy się całkowicie
Najświętszej Dziewicy, oddajemy Jej wszystkie nasze dobre uczynki i całą ich
wartość zadośćuczynią, przebłagalną i zasługującą.
Oddajemy Jej nasze zasługi, łaski i cnoty nie po to,
by z nich udzielała innym duszom - zasługi, łaski i cnoty, ściśle mówiąc, są
nieprzenośne, tylko Jezus Chrystus, który się za nas ofiarował Bogu Ojcu jako
okup, mógł nam udzielić swych zasług - lecz po to, by je zachowała, powiększyła
i upiększyła. Ofiarujemy Jej nasze zadośćuczynienia, by z nich udzielała, komu
zechce, na większą chwałę Bożą.
2.
Następstwa wynikające z zupełnego oddania się Maryi
Z powyższego wynika:
1) Przez to nabożeństwo dajemy Panu Jezusowi w
najdoskonalszy sposób, bo przez ręce Maryi, wszystko, co Mu dać możemy, o wiele
więcej niż przez inne nabożeństwa, w których dajemy Mu tylko część swego czasu,
swych dobrych uczynków, część swych zadośćuczynień i umartwień. W nim zaś
dajemy i poświęcamy Panu Jezusowi wszystko, nawet prawo rozporządzania swymi
dobrami wewnętrznymi i zadośćuczynieniami, jakie z dnia na dzień zdobywamy
przez dobre uczynki, czego się nawet w żadnym zakonie nie czyni. Zakonnicy
oddają Bogu dobra doczesne przez ślub ubóstwa, dobra ciała przez ślub
czystości, wolną wolę przez ślub posłuszeństwa i nieraz wolność osobistą przez
ślub klauzury; ale nie ofiarują Bogu wolności i prawa rozporządzania wartością
swoich dobrych uczynków i nie pozbawiają się najzupełniej wszystkiego, co dla
chrześcijanina jest rzeczą najkosztowniejszą i najdroższą, tj. zasług i
zadośćuczynień.
2) Ten, kto się w ten sposób dobrowolnie poświęcił i
ofiarował Jezusowi Chrystusowi przez Maryję, nie rozporządza już wartością
żadnego ze swych dobrych uczynków. Wszystko, co cierpi, co myśli, mówi i czyni
dobrego, należy do Maryi. Ona tym rozporządza zgodnie z wolą swojego Syna i na
Jego większą chwałę. Zależność ta nie czyni jednak najmniejszego uszczerbku
obowiązkom stanu, w jakim się ktoś znajduje lub w jakim mógłby znajdować się w
przyszłości, np. obowiązkom kapłana, który z urzędu lub z innej racji powinien
ofiarować Msze św. w intencji jakiejś osoby, gdyż wspomnianą ofiarę składa
tylko zgodnie z wolą Bożą i zgodnie z obowiązkami swego stanu.
3) Ofiarujemy się równocześnie Najświętszej Maryi
Pannie i Jezusowi Chrystusowi: Najświętszej Maryi Pannie jako doskonałemu
środkowi, który Pan Jezus wybrał chcąc zjednoczyć się z nami, a nas z Sobą, i
Zbawicielowi, jako ostatecznemu naszemu celowi, któremu zawdzięczamy wszystko,
czym jesteśmy, jako naszemu Odkupicielowi i naszemu Bogu.
ROZDZIAŁ II
Doskonałe
odnowienie ślubów złożonych na Chrzcie świętym
1. Istota
ślubów Chrztu świętego
Powiedziałem, że przedstawione nabożeństwo można by
bardzo dobrze nazwać doskonałym odnowieniem ślubów lub przyrzeczeń złożonych na
Chrzcie św.
Każdy chrześcijanin przed Chrztem św. był
niewolnikiem szatana, bo do niego należał. W sakramencie Chrztu św. osobiście
albo przez swoich rodziców chrzestnych wyrzekł się uroczyście szatana, jego
pychy i dzieł, a obrał sobie Jezusa Chrystusa za Mistrza i wszechwładnego Pana,
by jako niewolnik z miłości należeć do Niego. Na tym właśnie polega to
nabożeństwo. Człowiek wyrzeka się szatana, świata, grzechu i siebie samego i
oddaje się całkowicie Jezusowi przez ręce Maryi.
Czyni on nawet więcej, bo w czasie Chrztu św.
neofita mówi zwykle przez cudze usta, przez ojca chrzestnego lub matkę
chrzestną, a więc oddaje się Jezusowi przez pośrednika. Natomiast w
nabożeństwie, o które tu chodzi, składamy ofiarę z samych siebie osobiście,
dobrowolnie, z pełną świadomością.
W sakramencie Chrztu św. człowiek nie oddaje się
Jezusowi przez ręce Maryi, przynajmniej nie wyraża tego słowami. Nie oddaje on
również Jezusowi wartości swych dobrych uczynków. Po Chrzcie św. mamy zupełną
swobodę, jeśli chodzi o ofiarowanie naszych dobrych uczynków lub o zatrzymanie
ich dla siebie. Natomiast przez przedstawione nabożeństwo oddajemy się wyraźnie
Panu Jezusowi przez ręce Maryi i ofiarujemy Mu wartość wszystkich naszych
dobrych uczynków.
2.
Ważność ślubów Chrztu świętego i ich odnawiania
W czasie
Chrztu świętego - mówi św. Tomasz -
przyrzekają ludzie wyrzec się szatana
i jego pychy. Przyrzeczenie to - jak mówi św. Augustyn - jest największe i najuroczystsze.
To samo mówią kanoniści: Najważniejszym ślubem jest ten,
który składamy na Chrzcie świętym. Lecz któż dochowuje tego uroczystego
ślubu? Któż dotrzymuje wiernie obietnic Chrztu św.? Czyż większość chrześcijan
nie sprzeniewierza się wierności obiecanej Chrystusowi na Chrzcie św.? Skąd
pochodzi to ogólne rozprzężenie moralne, jeśli nie stąd, że żyjemy zapominając
o obietnicach i zobowiązaniach Chrztu św. i że prawie nikt osobiście nie
zatwierdza i nie odnawia przymierza z Bogiem, zawartego przez rodziców
chrzestnych.
Prawda ta jest tak oczywista, że synod w Sens (w 839
r.), zwołany w celu zaradzenia wielkiemu rozprzężeniu wśród chrześcijan,
orzekł, iż główna przyczyna zepsucia obyczajów tkwi w ogólnym zapomnieniu i
zaniedbaniu zobowiązań złożonych na Chrzcie św. Toteż wspomniany synod nie
znalazł lepszego środka dla zaradzenia tak wielkiemu złu nad ten, by pobudzać
chrześcijan do odnawiania ślubów i obietnic Chrztu św.
Katechizm Soboru Trydenckiego napomina proboszczów, by przypominali i nauczali wiernych, że są związani z Panem
naszym, Jezusem Chrystusem, swoim Odkupicielem i Stwórcą, i dlatego bardziej niż inni ludzie mają być Jemu
poświęceni jako niewolnicy z miłości.
Jeśli zatem synody i Ojcowie Kościoła uczą, a
doświadczenie potwierdza, że najlepszy środek przeciw rozprzężeniu moralnemu
wśród chrześcijan polega na tym, by przypominać im zobowiązania Chrztu św. i
zalecać odnawianie złożonych ślubów, czyż nie jest zatem rzeczą właściwą
uczynić to w sposób doskonały przez przedstawione nabożeństwo, poświęcając się
Panu naszemu przez Jego Najświętszą Matkę? Powiedziałem „w sposób doskonały”,
gdyż przy wspomnianym ofiarowaniu się Panu Jezusowi posługujemy się
najdoskonalszym środkiem, mianowicie Najświętszą Dziewicą.
3. Odpowiedzi
na niektóre zarzuty
Nie można czynić zarzutu, jakoby nabożeństwo to było
nowością lub było bez znaczenia. Nie jest nowe, gdyż synody, Ojcowie Kościoła i
inni pisarze, zarówno starsi, jak i współcześni, mówią o tym poświęceniu się
Panu naszemu lub o odnowieniu ślubów Chrztu św. jako o praktyce pobożnej,
znanej od najdawniejszych czasów, i zalecają ją wszystkim chrześcijanom. Nie
jest ona bez znaczenia, gdyż główne źródło wszelkiego nieporządku w duszach, a
zatem i potępienia chrześcijan tkwi w tym, że zapominają o tej praktyce i
zachowują się wobec niej obojętnie.
Może ktoś powie, że nabożeństwo, przez które
oddajemy Panu naszemu przez ręce Najświętszej Maryi Panny wartość wszystkich
naszych dobrych uczynków, modlitw i umartwień, odbiera nam możność spieszenia z
pomocą duszom naszych krewnych, przyjaciół i dobroczyńców.
Na to odpowiadam. Po pierwsze, nie można w żaden
sposób przypuścić, by nasi przyjaciele, krewni lub dobroczyńcy ponosili stratę
dlatego, że poświęciliśmy i ofiarowaliśmy się bez zastrzeżeń na służbę naszemu
Panu i Jego Najświętszej Matce. Znaczyłoby to uwłaczać wszechmocy i dobroci
Jezusa i Maryi, którzy potrafią pomóc naszym krewnym, przyjaciołom i
dobroczyńcom, czy to z nikłych naszych zasobów duchowych, czy też innymi
drogami.
Po drugie, nabożeństwo to bynajmniej nie przeszkadza
nam modlić się za innych, umarłych lub żywych, mimo że aplikacja wartości
naszych modlitw zależy od woli Najświętszej Dziewicy. Przeciwnie, wolno nam
modlić się z tym większą ufnością, podobnie jak osoba bogata, która całe swoje
mienie dała jakiemuś wielkiemu księciu, chcąc go przez to więcej uczcić, z tym
większą ufnością prosiłaby go o jałmużnę dla jednego ze swych przyjaciół, który
ją o to prosił. Prośbą swą sprawiłaby księciu nawet radość, dając mu sposobność
do okazania swej wdzięczności wobec osoby, która stała się ubogą, by go uczcić.
To samo trzeba powiedzieć o Panu naszym i Najświętszej Dziewicy: nigdy nie
pozwolą prześcignąć się w hojności.
Ktoś inny może powie: jeżeli ofiaruję Najświętszej
Dziewicy całą wartość moich uczynków, by z niej udzielała, komu zechce, to
zapewne czekają mnie długie męki w czyśćcu.
Zarzut ten pochodzi z miłości własnej i
nieznajomości wielkoduszności Boga i Matki Najświętszej, dlatego nie może się
ostać. Czyż dusza żarliwa i szlachetna, która więcej ceni sprawy Boże niż
własne, która oddaje Bogu wszystko, co posiada, szczerze i bez ograniczenia,
tak iż nic już więcej dać nie może, non plus ultra, dusza, która wzdycha tylko
za chwałą i panowaniem Jezusa Chrystusa przez Jego Najświętszą Matkę i która
poświęca się całkowicie, by posiąść Jezusa, miałaby cięższą ponosić karę na
tamtym świecie od innych, dlatego że była szlachetniejsza i
bezinteresowniejsza? Przeciwnie! Właśnie wobec takiej duszy, jak to zaraz
zobaczymy, Pan nasz i Jego Najświętsza Matka są hojniejsi zarówno na tym, jak i
na tamtym świecie, zarówno w porządku natury, jak w porządku łaski i chwały.
Przypatrzmy się teraz pokrótce pobudkom, dla których
nabożeństwo to jest godne polecenia, następnie przedziwnym skutkom, które
sprawia w wiernych duszach, a wreszcie zapytajmy się, jak należy je
praktykować.
CZĘŚĆ PIĄTA
Pobudki mające
nas zachęcić do doskonałego nabożeństwa
do
Najświętszej Maryi Panny
ROZDZIAŁ I
Nabożeństwo to
oddaje nas całkowicie służbie Bożej
Oto pierwsza pobudka wskazująca, jak doskonałą jest
sprawą ofiarować samego siebie Chrystusowi Panu przez ręce Maryi.
Jeśli nie można wyobrazić sobie na ziemi
wznioślejszego zajęcia nad służbę Bożą, jeśli najmniejszy sługa Boży jest
bogatszy, możniejszy i szlachetniejszy niż wszyscy królowie i cesarze ziemi, o
ile nie są sługami Bożymi, to jakże wielkie są bogactwa, jak wielka jest potęga
i godność wiernego i doskonałego sługi Bożego, który służbie tej poświęca się
całkowicie, bez zastrzeżeń i bez granic! Takim sługą Bożym jest ten, kto z miłości
stał się wiernym niewolnikiem Jezusa i Maryi, kto oddał się całkowicie na
służbę tego „Króla królów” przez ręce Jego Najświętszej Matki, kto dla siebie
nic nie zatrzymał. Wszystko złoto ziemi, wszelka piękność niebios nie dorównują
wartości takiego sługi.
Inne kongregacje, stowarzyszenia i bractwa,
ustanowione ku czci Pana naszego i Jego Najświętszej Matki, które tyle dobrego
czynią w chrześcijaństwie, nie wymagają od swych członków oddania wszystkiego
bez zastrzeżeń. Nakazują tylko pewne praktyki i uczynki, przez które członkowie
zadośćuczynią swym zobowiązaniom. Natomiast we wszystkim innym pozostawiają im
wolną rękę. Tymczasem to nabożeństwo wymaga, byśmy wszystkie myśli, słowa,
czyny, cierpienia i całe życie ofiarowali bez zastrzeżeń Jezusowi i Maryi tak,
byśmy w każdej chwili - czy czuwamy lub śpimy, czy jemy lub pijemy, czy
spełniamy czyny największe czy najdrobniejsze - mogli szczerze powiedzieć, że
wszystko, co czynimy, nawet gdy o tym nie myślimy, mocą naszego poświęcenia
jest własnością Jezusa i Maryi, dopóki tego aktu oddania się wyraźnie nie
odwołamy. Jakaż to wielka pociecha!
Ponadto nie ma, jak już zaznaczyliśmy, lepszego
środka, by w łatwy sposób pozbyć się tego szukania samego siebie, które wkrada
się niepostrzeżenie nawet do najlepszych naszych czynów. Tej wielkiej łaski
udziela nam Dobry Jezus w nagrodę za ten heroiczny i bezinteresowny czyn, jaki
spełniamy, ofiarując Mu przez ręce Najświętszej Maryi Panny całą wartość
dobrych naszych uczynków. Jeśli Jezus stokrotnie wynagradza już na tym świecie
tych, co dla Jego miłości opuszczają dobra zewnętrzne, doczesne i przemijające
(zob. Mk 10,29-30), jakaż będzie owa stokrotna nagroda, której udzieli tym, co
składają w ofierze nawet swe dobra wewnętrzne i duchowe. Jezus, nasz wielki
Przyjaciel, oddał się nam zupełnie, z duszą i ciałem, z cnotami, łaskami i
zasługami: Zdobył mnie całego - mówi
św. Bernard - oddając się mnie cały. Czyż nie jest to wymogiem
sprawiedliwości i wdzięczności, byśmy dali Jezusowi wszystko, co dać możemy? To
Jezus pierwszy był hojny wobec nas. Idźmy za Nim, a doznamy w życiu, w godzinę
śmierci i w wieczności jeszcze większej Jego szczodrobliwości.
ROZDZIAŁ II
Nabożeństwo to
każe naśladować
Pana Jezusa
Druga pobudka wskazuje na to, że jest rzeczą
słuszną, a dla chrześcijanina nadzwyczaj zbawienną, ofiarować się całkowicie
Najświętszej Maryi Pannie według wyłożonej praktyki, aby tym doskonalej należeć
do Pana Jezusa.
Dobry Pan Jezus raczył zamknąć się w łonie
Najświętszej Panny jako jeniec i niewolnik z miłości i być Jej poddanym i
posłusznym przez lat trzydzieści. Otóż tu, powtarzam, gubi się rozum ludzki,
kiedy rozważa o postępowaniu Mądrości Wcielonej, która choć mogła, nie chciała
oddać się ludziom wprost, lecz przez Najświętszą Dziewicę. Jezus nie chciał
przyjść na świat w wieku dojrzałym bez zależności od kogokolwiek, lecz jako
biedne dzieciątko, zależne od starań i opieki Matki Najświętszej. Mądrość
nieskończona, trawiona bezmiernym pragnieniem uwielbienia Boga Ojca i zbawienia
ludzi, nie znalazła skuteczniejszego i odpowiedniejszego środka nad poddanie
się we wszystkim Najświętszej Dziewicy, nie tylko przez pierwsze osiem,
dziesięć lub piętnaście lat życia, jak inne dzieci, lecz przez lat trzydzieści.
Słowo Wcielone oddało Bogu, swemu Ojcu, więcej chwały wtedy, kiedy było poddane
Najświętszej Dziewicy i od Niej zależne, niż gdyby poświęciło te trzydzieści
lat na czynienie cudów, na głoszenie słowa Bożego po całej ziemi, na nawracanie
wszystkich ludzi, inaczej bowiem czyniłoby to wszystko. Jak bardzo wielbi Boga,
kto za przykładem Jezusa poddaje się Maryi! Czy mając przed oczyma tak widoczny
i znany powszechnie przykład, będziemy tak nierozumni, by myśleć, że znajdziemy
doskonalszy i łatwiejszy sposób uczczenia i uwielbiania Boga nad ten, by za
przykładem Jezusa poddać się Maryi?
By udowodnić, że powinniśmy żyć w zależności od
Najświętszej Maryi Panny, wystarczy sobie przypomnieć to, co powiedziałem,
mówiąc o przykładzie, jaki nam dają Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty, kiedy chodzi
o zależność od Matki Najświętszej.
Bóg Ojciec tylko przez Maryję dał i daje Syna swego,
i tylko przez Maryję czyni sobie dzieci, i przez Maryję udziela swych łask.
Syn
Boży tylko przez Maryję przyjął ludzką naturę dla całej ludzkości; tylko przez
Maryję w łączności z Duchem Świętym uobecnia się On codziennie i kształtuje, i
tylko przez Maryję udziela swych cnót i zasług.
Duch Święty tylko przez Maryję ukształtował Jezusa
Chrystusa i tylko przez Maryję tworzy członki Jego Ciała Mistycznego
(Kościoła), i tylko przez Maryję rozdziela swe dary i łaski.
Czy po tylu i tak dobitnych przykładach danych nam
przez samą Trójcę Przenajświętszą moglibyśmy obywać się bez Maryi, nie
poświęcać się Jej i od Niej nie zależeć, kiedy idziemy do Boga i Jemu chcemy
się poświęcić? Zaiste, musielibyśmy być zupełnie zaślepieni.
Oto kilka zdań wybranych z pism Ojców Kościoła,
które przytaczam na poparcie tego, co powiedziałem:
- Dwóch jest
synów Maryi: Bóg-człowiek i zwykły
człowiek; jednego Maryja jest Matką
według ciała, drugiego według duszy
(św. Bonawentura i Orygenes).
- Taką
jest wola Boga, który pragnie, abyśmy wszystko
mieli przez Maryję. Jeśli zatem
posiadamy jakąś nadzieję, jakąś
łaskę, jakiś dar zbawienny, wiedzmy, że Jej to zawdzięczamy (św. Bernard).
- Wszystkie
dary, cnoty i łaski Ducha Świętego
Maryja rozdziela swoimi rękami, kiedy
chce, jak chce i ile chce (św.
Bernardyn).
Bóg - mówi św. Bernard - widząc, że jesteśmy niegodni otrzymywać łaski bezpośrednio z
Jego rąk, przekazuje je Maryi, byśmy przez Nią otrzymywali wszystko, cokolwiek dać nam zechce. Znajduje również
swoją chwałę w tym, że otrzymuje przez ręce Maryi wdzięczność, cześć i miłość,
jaką Mu winniśmy za otrzymane dobrodziejstwa. Słuszną zatem jest rzeczą, byśmy
to Boże postępowanie naśladowali, aby - jak uczy dalej św. Bernard - łaska wróciła do swego Sprawcy tym samym przewodem,
przez który do nas spłynęła. To zaś
czynimy przez przedstawione nabożeństwo. Ofiarujemy i poświęcamy wszystko, czym
jesteśmy i co posiadamy, Najświętszej Dziewicy, by Pan nasz Jezus Chrystus
otrzymał za Jej pośrednictwem chwałę i wdzięczność, która Mu się należy.
Uznajemy się za niegodnych i niezdolnych, by zbliżyć się wprost do Jego
nieskończonego Majestatu i dlatego uciekamy się do orędownictwa Najświętszej
Dziewicy.
Nabożeństwo to jest ponadto aktem wielkiej pokory,
którą Bóg miłuje ponad inne cnoty.
Dusza, która się wynosi, poniża Boga, dusza zaś,
która się upokarza, wywyższa Boga. Bóg
sprzeciwia się pysznym, pokornym
zaś daje łaskę (Jk 4, 6). Jeżeli się uniżasz uważając się za niegodnego, by
zbliżyć się do Niego i stanąć przed Nim, wtedy On sam zstępuje i uniża się, by
przyjść do ciebie i wywyższyć cię wbrew twej woli. Przeciwnie się dzieje, kiedy
człowiek w swej zuchwałości bez pośrednictwa zbliża się do Boga. Bóg się wtedy
oddala i nie można Go dosięgnąć. Jak bardzo Bóg kocha pokorę serca! A do tej
właśnie pokory zobowiązuje nas praktyka wspomnianego nabożeństwa. Uczy nas ono,
że nikt nie powinien zbliżać się wprost do Pana naszego, jakkolwiek jest
łagodny i miłosierny, ale że każdy człowiek powinien korzystać z orędownictwa
Najświętszej Dziewicy zawsze i wszędzie: czy chce stanąć przed Panem, czy mówić
do Niego, czy zbliżyć się do Niego, czy Mu cośkolwiek ofiarować, czy zjednoczyć
się z Nim i Jemu się poświęcić.
ROZDZIAŁ III
Nabożeństwo to
uprasza nam pomoc
Najświętszej
Maryi Panny
1. Wzajemna
relacja miłości pomiędzy
Najświętszą
Maryją Panną a Jej niewolnikiem z miłości
Trzecia pobudka. Najświętsza Maryja Panna jest Matką
pełną słodyczy i miłosierdzia i nie pozwala, by Ją ktoś prześcignął w miłości i
szczodrobliwości. Skoro widzi, że człowiek oddaje się Jej całkowicie, by Ją
czcić i Jej służyć, i że wyzbywa się tego, co ma najdroższego, by Ją tym
przyozdobić, to również i Maryja oddaje się całkowicie i w sposób niewysłowiony
temu, kto Jej oddaje wszystko.
Zanurza go w morzu swych łask, przyozdabia go swymi
zasługami, wspiera go swoją potęgą, oświeca go swym światłem, napełnia swoją
miłością, udziela mu swych cnót: pokory, wiary, czystości itd. Staje się jego
poręczycielką, jego „wszystkim” u Jezusa. Słowem, ponieważ taka osoba należy
zupełnie do Maryi, to i Maryja należy całkowicie do niej, tak że o doskonałym
takim słudze i dziecku Maryi można powiedzieć to, co św. Jan Ewangelista mówi o
sobie, iż obrał Najświętszą Dziewicę jako całe swe dobro: I wziął Ją uczeń do siebie (J 19,27).
Wszystko to rodzi w duszy wiernego sługi wielką
nieufność we własne siły, wstręt i odrazę do samego siebie, a z drugiej strony
wielką ufność do Najświętszej Dziewicy i nieograniczone oddanie się swej Dobrej
Pani. Już nie opiera się on, jak przedtem, na własnych postanowieniach,
zamiarach, zasługach, cnotach i dobrych uczynkach, gdyż uczyniwszy z nich raz
na zawsze całkowitą ofiarę Jezusowi Chrystusowi przez swą Dobrą Matkę, posiada
tylko jeden skarb, w którym się wszystkie jego dobra mieszczą, a które już nie
są jego własnością: tym skarbem jest Maryja.
Dlatego zbliża się on do Pana bez służalczej obawy i
bez lęku i prosi Go z wielką ufnością. Umie wczuć się w myśli i uczucia
pobożnego i uczonego zakonnika Ruperta, który czyniąc aluzję do zwycięstwa
Jakuba nad aniołem (zob. Rdz 32,29) zwraca się do Najświętszej Dziewicy tymi
pięknymi słowami: O Maryjo! Pani
moja, Matko Niepokalana Boga i
człowieka, Jezusa Chrystusa, uzbrojony
nie w moje, ale w Twoje zasługi, pragnę
walczyć z tym Mężem, to znaczy ze Słowem
Bożym.
Jakże potężny i mocny jest u Jezusa Chrystusa ten,
kto uzbrojony jest w zasługi i orędownictwo godnej Matki Boga, która - jak mówi św. Augustyn -
miłością pokonała Wszechmocnego.
2.
Maryja oczyszcza nasze dobre uczynki,
uszlachetnia
je i sprawia, że Chrystus je przyjmuje
Ponieważ przez to nabożeństwo składamy Panu w darze,
przez ręce Najświętszej Matki, wszystkie nasze dobre uczynki, ta Dobra Pani
oczyszcza je, uszlachetnia i sprawia, że Jej Syn je przyjmuje.
1) Maryja oczyszcza nasze dobre uczynki z wszelkiej
zmazy miłości własnej i z niedostrzegalnego przywiązania do stworzeń, które
nieznacznie wkrada się do najlepszych uczynków. Z chwilą, kiedy uczynki nasze
znajdą się w Jej przeczystych i życiodajnych rękach, które nigdy się nie skalały
i nigdy bezczynne nie były, które oczyszczają wszystko, czego się dotkną -
natychmiast stają się czyste, bo z daru, który Jej składamy, Maryja usuwa
wszystko, co zepsute i niedoskonałe.
2) Maryja uszlachetnia nasze dobre uczynki,
ozdabiając je swymi zasługami i cnotami. Wyobraźmy sobie wieśniaka, który chcąc
zdobyć sobie przyjaźń i przychylność króla, idzie do królowej i ofiaruje jej
jabłko, stanowiące cały jego dobytek, z prośbą, by je ofiarowała królowi.
Królowa przyjmuje ten ubogi i nikły dar wieśniaka, a położywszy go na wielką,
szczerozłotą tacę, ofiaruje go w jego imieniu królowi. Wówczas jabłko, samo w
sobie prawie żadnej nie przedstawiające wartości, byłoby przez wzgląd na złoty
półmisek, a przede wszystkim na osobę, która je wręcza, podarunkiem godnym
królewskiego majestatu.
3) Maryja przedstawia nasze dobre uczynki Jezusowi
Chrystusowi, gdyż z tego, co Jej ktoś ofiaruje, dla siebie niczego nie
zatrzymuje. Wszystko oddaje wiernie Jezusowi. Kto Maryi daje, daje tym samym
Jezusowi. Gdy Ją ktoś sławi i chwali, Maryja sławi i wielbi Jezusa. I jak
wówczas, kiedy św. Elżbieta Ją wysławiała, tak i teraz, ilekroć Ją chwalimy i
wielbimy, Maryja śpiewa:
„Magnificat anima mea Dominum” „Wielbi dusza moja
Pana” (Łk 1,46).
4) Maryja sprawia, że Jezus przyjmuje te dobre
uczynki, jakkolwiek dla „Świętego świętych” i „Króla królów” mały i ubogi
przedstawiają dar. Jeżeli ofiarujemy coś Jezusowi bezpośrednio, opierając się
na własnych siłach i zdolnościach, wtedy Jezus bada nasz dar i nieraz go
odrzuca dla zmazy, pochodzącej z miłości własnej, jak niegdyś odrzucił ofiary
Żydów przepojone samowola (zob. Hbr 10,5-7).
Jeśli jednak ofiarujemy Jezusowi cokolwiek przez
czyste i dziewicze ręce Jego ukochanej Matki, wtedy dotykamy (jeśli wolno tak
powiedzieć) Jego słabej strony. Wtedy Jezus nie patrzy tyle na sam dar, ile
raczej na swoją najmilszą Matkę, która ów dar przedstawia. Nie zważa na to,
skąd dar pochodzi, lecz raczej kto go podaje. W ten sposób Maryja, której
prośby Syn nigdy nie odrzuca, lecz zawsze miłośnie przyjmuje, sprawia, że
wszystko, małe czy duże, cokolwiek swemu Synowi przedstawia, znajduje u Jego
Majestatu przychylne przyjęcie. Wystarczy, że Maryja przedstawi, by Jezus
przyjął i zatwierdził. Oto złota rada, której św. Bernard udzielił swoim
uczniom: Gdy pragniesz złożyć Bogu jakąś ofiarę, a nie chcesz doznać
zawodu, pamiętaj, by dar twój składać przez godne i mile Bogu ręce Maryi.
Czyż sama natura nie ukazuje podobnego postępowania
istotom małym wobec wielkich? Dlaczego więc łaska nie miałaby nas pobudzać,
byśmy tak samo postępowali wobec Boga, który przewyższa nas nieskończenie i
przed którym mniejsi jesteśmy niż pył najdrobniejszy? Wszak mamy Orędowniczkę
tak możną, że Bóg Jej nigdy niczego nie odmawia; tak mądrą i roztropną, że zna
wielką tajemnicę zdobywania Serca Bożego; tak dobrą i litościwą, że nie odrzuca
nikogo, choć nie wiem jak byłby nędzny i grzeszny.
Poniżej[25]
wyjaśnię te prawdy przykładem wziętym z historii Jakuba i Rebeki.
ROZDZIAŁ IV
Nabożeństwo to
jest doskonałym środkiem przysporzenia Bogu
jak największej
chwały
Czwarta pobudka. Nabożeństwo to gorliwie
praktykowane jest doskonałym środkiem, by wartość wszystkich naszych dobrych
czynów obracać na najwyższą chwałę Bożą. Prawie nikt nie działa w tym
szlachetnym celu, jakkolwiek wszyscy jesteśmy do tego zobowiązani. Jedni bowiem
po prostu nie wiedzą, na czym polega najwyższa chwała Boża, inni zaś wcale jej
nie pragną. Natomiast Najświętsza Maryja Panna, której oddajemy wartość i
zasługę naszych dobrych uczynków, wie doskonale, jak szukać najwyższej chwały
Bożej. I dlatego wierny sługa tej Dobrej Pani, który poświęcił się Jej
całkowicie, może być pewien, że wartość wszystkich jego uczynków, myśli i słów
przyczynia się do pomnożenia chwały Bożej, póki sam swej ofiary wyraźnie nie
cofnie. Czy może być coś bardziej pocieszającego dla duszy, która kocha Boga
miłością czystą i bezinteresowną i która chwałę Boga i Jego sprawy więcej ceni
niż własne interesy?
ROZDZIAŁ V
Nabożeństwo to
prowadzi do zjednoczenia z naszym Panem
Piąta pobudka. Nabożeństwo to jest drogą łatwą,
krótką doskonałą i pewną, wiodącą do zjednoczenia z Panem naszym, co stanowi
doskonałość chrześcijańską.
1. Nabożeństwo
to jest drogą łatwą
Jest ono drogą łatwą, którą Jezus Chrystus sam
utorował, przychodząc do nas, i na której nie ma żadnej przeszkody. Można więc
łatwo dojść nią do Niego. Wprawdzie i na innej drodze można osiągnąć
zjednoczenie z Bogiem, ale wtedy nie obędzie się bez liczniejszych krzyży,
ciężkich umartwień i o wiele większych przeszkód, trudnych do przezwyciężenia.
Dusza przechodzi wtedy przez ciemne noce, przez walki i cierpienia
nadzwyczajne, przez urwiska, przez drogę ciernistą i straszne pustkowia.
Natomiast droga Maryi jest łagodniejsza i spokojniejsza.
Prawda, że i tu trzeba staczać ciężkie walki i
przezwyciężać wielkie trudności, lecz ta Dobra Matka i Pani zawsze jest przy
swoich wiernych sługach, by ich oświecać w ciemnościach, pouczać w
wątpliwościach, umacniać w chwilach trwogi, podtrzymywać w walkach i
trudnościach tak, że ta dziewicza droga do Jezusa Chrystusa w porównaniu do
innych dróg jest naprawdę drogą róż i miodu. Byli święci, choć nieliczni, jak
np. św. Efrem, św. Jan Damasceński, św. Bernard, św. Bernardyn, św.
Bonawentura, św. Franciszek Salezy, którzy poszli tą łagodną drogą do Jezusa
Chrystusa, bo Duch Święty, wierny Oblubieniec Maryi, wskazał im tę drogę przez
szczególną łaskę. Natomiast inni święci, i to większość, mieli wprawdzie
nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny, jednak na tę wzniosłą drogę nie weszli
wcale lub weszli tylko trochę, dlatego przechodzili przez doświadczenia
trudniejsze i niebezpieczniejsze.
Skądże więc pochodzi, zapyta niejeden z wiernych
czcicieli Maryi, że wierni słudzy tej Dobrej Matki tyle mają sposobności do
cierpienia i że cierpią więcej niż ci, którzy nie są Jej tak oddani? Jedni
borykają się bezustannie z przeciwnościami, ludzie ich prześladują, oczerniają
i nie mogą ich znieść. Inni znowu chodzą w ciemnościach wewnętrznych i po
pustkowiach, gdzie nie ma najmniejszej kropli rosy niebieskiej. Jeżeli to
nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy ma ułatwić drogę do Jezusa Chrystusa, skąd
pochodzi to, że właśnie ci, którzy je praktykują, najwięcej są wzgardzeni i
najcięższe dźwigają krzyże?
Na to odpowiadam: jest prawdą, że najwierniejsi
słudzy Najświętszej Dziewicy, jako najwięksi Jej ulubieńcy, otrzymują od Niej
największe łaski i dobrodziejstwa, jakimi są krzyże. Twierdzę jednak, że słudzy
Maryi krzyże te noszą z większą łatwością, z większą zasługą i z większą chwałą
(w przyszłości). To, co by innych tysiąc razy wstrzymało i przywiodło do
upadku, sług Maryi nie tylko nie wstrzymuje, ale nawet przyśpiesza ich postęp w
dobrym, ponieważ ta najlepsza Matka, pełna łaski i namaszczenia Ducha Świętego,
wszystkie ich krzyże zaprawia słodyczą matczynej łagodności i namaszczeniem
czystej miłości, tak że słudzy Maryi przyjmują je z weselem, bo są tak słodkie
jak w cukrze zaprawione zielone orzechy, które same w sobie są bardzo gorzkie.
Twierdzę zatem, że kto pragnie żyć cnotliwie i pobożnie w Jezusie Chrystusie,
kto chce cierpieć prześladowanie i nieść swój codzienny krzyż, nie potrafi
dźwigać ciężkich krzyży albo nie będzie ich nosił z weselem do końca, jeśli nie
będzie się odznaczał żarliwym nabożeństwem do Najświętszej Dziewicy, tej
niebieskiej zaprawy krzyży, podobnie jak nikt nie potrafi jeść zielonych
orzechów bez wielkiego wstrętu, jeśli nie są zaprawione cukrem.
2. Nabożeństwo
to jest drogą krótką
Przedstawione nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy
jest drogą krótką, prowadzącą do Jezusa Chrystusa: najpierw dlatego, że nie
można na niej zbłądzić, następnie, że jak dopiero co wspomniałem, droga ta jest
radośniejsza i łatwiejsza, a więc idzie się po niej o wiele szybciej. Żyjąc w
poddaństwie i w zależności od Maryi, w krótkim czasie postąpimy dalej, aniżeli
przez całe lata żyjąc w samowoli i opierając się na własnych siłach, gdyż
napisano, że człowiek posłuszny i oddany Matce Bożej opiewać będzie zwycięstwa
odniesione nad wszystkimi nieprzyjaciółmi[26].
Prawda, że nieprzyjaciele będą się starać przeszkadzać mu w postępie, zmuszać
go do odwrotu lub doprowadzić do upadku, ale opierając się na Maryi, z Jej
pomocą i pod Jej kierunkiem nie upadnie, nie cofnie się, a nawet nie opóźni
się, lecz będzie postępował krokiem olbrzyma ku Chrystusowi, tą samą drogą,
którą - jak napisano - Jezus krokami olbrzyma przyszedł do nas w krótkim czasie
(por. Ps 19,6).
Jak sądzicie? Dlaczego Jezus Chrystus żył tak krótko
na ziem! i dlaczego prawie wszystkie - z niewielu lat swego życia - spędził w
posłuszeństwie wobec swej Matki? Otóż dlatego, że wcześnie osiągnąwszy
doskonałość, przeżył czasów wiele (Mdr 4,13), więcej niż Adam,
którego winy przyszedł naprawić, chociaż Adam żył dłużej niż 900 lat. Jezus
Chrystus żył niedługo, gdyż pragnąc spełnić wolę Ojca, żył w zupełnym poddaniu
i ścisłej jedności z Matką Najświętszą. Albowiem:
1) kto czci swoją matkę, podobny jest do człowieka
gromadzącego skarby, mówi Duch Święty (zob. Syr 3,4), to znaczy, kto czci
Maryję, swą Matkę, przez to, że się Jej poddaje i we wszystkim jest Jej
posłuszny, stanie się w krótkim czasie bardzo bogaty, ponieważ codziennie
gromadzi skarby;
2) według trafnej interpretacji słów Ducha Świętego:
Starość moja dozna wielkiego miłosierdzia w żywocie Matki (por. Ps 91(92),11
Wlg), młodzieńcy stają się w łonie Maryi starcami pod względem oświecenia, świętości,
doświadczenia i mądrości i w niewielu latach dochodzą do miary wielkości według Pełni Chrystusa (Ef 4,13), powiadam „w
łonie”, które objęło i poczęło człowieka doskonałego i które zdolne było
posiąść Tego, którego cały świat ogarnąć nie zdoła (z formularza Mszy św. o
Matce Bożej).
3. Nabożeństwo
to jest drogą doskonałą
Wyłożone nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy jest
drogą doskonałą, by dojść do Jezusa Chrystusa i z Nim się zjednoczyć, ponieważ
Najświętsza Maryja Panna jest Istotą najdoskonalszą i najświętszą ze wszystkich
stworzeń i ponieważ Jezus Chrystus, przychodząc do nas w sposób doskonały, nie
obrał sobie innej drogi w swej wielkiej i przedziwnej podróży. Najwyższy i
Niepojęty, Niedostępny, TEN, KTÓRY JEST (Wj 3,14), zechciał przyjść do nas,
małych robaczków ziemskich, którzy jesteśmy niczym. Jakże się to stało?
Najwyższy zstąpił do nas w sposób doskonały przez
pokorną Maryję, nie tracąc przez to nic ze swej Boskości i Świętości. Toteż nie
inaczej jak przez Maryję powinni maluczcy wznosić się do Najwyższego w sposób
doskonały, wolny od wszelkich obaw.
Niepojęty zapragnął, by mała Maryja objęła Go i
całkowicie ogarnęła, i nie stracił przy tym nic ze swej niezmienności. Zatem i
my mamy pozwolić, by nas ta niepozorna Dziewica całkowicie objęła i bez żadnych
zastrzeżeń prowadziła.
Niedostępny zbliżył się do nas przez Maryję i przez
Nią zjednoczył się najściślej, bo osobowo, z naszym człowieczeństwem, nie
tracąc przez to nic z blasku swego Majestatu.
Toteż i my powinniśmy zbliżać się do Boga przez
Maryję i jednoczyć się najściślej z Jego Majestatem, nie obawiając się
odrzucenia
Wreszcie TEN, KTÓRY JEST chciał przyjść do tego, co „nie jest”[27],
i sprawić, by to, co „nie jest”, stało się Bogiem[28],
stało się TYM, KTÓRY JEST. Bóg dokonał tego w sposób doskonały przez to, że
oddając i poddając się całkowicie Najświętszej Maryi Pannie, nie przestał
jednocześnie w czasie być TYM, KTÓRY
JEST, czyli odwiecznym Bogiem. Podobnie więc i my, choć jesteśmy niczym, możemy
przez Maryję stać się podobni do Boga przez łaskę i chwałę, przez to
mianowicie, że się Jej oddamy tak doskonale i całkowicie, abyśmy sami w sobie
będąc niczym, w Niej byli wszystkim, wolni od obaw i błędów.
Gdyby mi ktoś nowa utorował drogę, którą można by
dojść do Jezusa Chrystusa, i gdyby droga ta wyłożona była wszystkimi zasługami
błogosławionych, ozdobiona wszystkimi ich cnotami heroicznymi, oświetlona
światłem anielskim i upiększona pięknością aniołów, i gdyby wszyscy aniołowie i
święci znajdowali się na niej, by prowadzić, bronić i podtrzymywać tych, co nią
iść pragną, zaprawdę powiem śmiało i powiem prawdę: ponad tę drogę, tak
doskonałą, wybrałbym raczej niepokalaną drogę Maryi: Czyni niepokalaną drogę
moją (Ps 18,33), drogę bez skazy i plamy, bez grzechu pierworodnego i
uczynkowego, bez cienia i ciemności. A kiedy mój miły Jezus w całej swej chwale
zstąpi po raz drugi na świat, by nad nim panować, nie obierze innej drogi jak
Maryję Niepokalaną przez którą w sposób tak pewny i doskonały przyszedł po raz
pierwszy. Różnica między Jego pierwszym a ostatnim przyjściem będzie taka, że
pierwsze Jego przyjście było utajone i ukryte, gdy tymczasem drugie będzie
chwalebne i jawne. Jednakże oba sposoby przyjścia Chrystusa są doskonałe, bo
oba dokonują się przez Maryję. Niestety! Nikt tej tajemnicy nie pojmuje: Niech zamilknie tu wszelki język!
4. Nabożeństwo
to jest drogą pewną
1) Przedstawione nabożeństwo do Najświętszej Maryi
Panny jest drogą pewną, by dojść do Jezusa Chrystusa, zjednoczyć się z Nim i
przez to osiągnąć doskonałość, ponieważ praktyka ta nie jest nowa. Raczej jest
ona tak dawna, że początku jej nie da się ściśle wyznaczyć, jak tego dowodzi
zmarły niedawno, a uważany za świętego, Boudon (archidiakon 1624-1702) w
książce poświęconej temu nabożeństwu. Pewny natomiast jest fakt, że ślady wspomnianego
nabożeństwa znajdujemy w Kościele już od przeszło 700 lat.
Święty Odylon, opat z Cluny, który żył około roku
1040, był - jak czytamy w jego życiorysie
- jednym z pierwszych, którzy
nabożeństwo to zaszczepili we Francji.
Kardynał Piotr Damiani opowiada, jak w roku 1016
brat jego, błogosławiony Marinus, w obecności swego kierownika ofiarował się w
sposób bardzo budujący Najświętszej Dziewicy w charakterze niewolnika. Założył
sobie sznur około szyi, ubiczował się, a jako zewnętrzny znak swego oddania i
poświęcenia się Najświętszej Dziewicy złożył na ołtarzu pewną sumę pieniędzy.
Przez całe życie był tak wierny temu nabożeństwu, iż wysłużył sobie łaskę, że w
chwili śmierci ta Dobra Pani nawiedziła go i pocieszała, obiecując mu raj w
nagrodę za wierną służbę.
Cezary Bolland wymienia sławnego rycerza Waltera z
Birbach, który około roku 1300 ofiarował się całkowicie Najświętszej Dziewicy.
Praktyka ta musiała już mieć licznych zwolenników,
skoro w XVII w. stała się powszechną.
Ojciec Szymon de Rojas, z zakonu Trynitarzy, zwanym
też zakonem od wykupu niewolników, kaznodzieja króla Filipa III, rozpowszechnił
to nabożeństwo w całej Hiszpanii i w Niemczech i za pośrednictwem Filipa III
uzyskał od Grzegorza XV wielkie odpusty dla tych, którzy praktykują to nabożeństwo.
Ojciec de Los Rios (1580-1652), z zakonu św.
Augustyna, wraz ze swym przyjacielem o. de Rojas podjął wielkie starania dla
krzewienia tegoż nabożeństwa słowem i pismem w Hiszpanii i w Niemczech. Napisał
wielkie dzieło pt. Hierarchia
Mariana, w którym zarówno z miłością, jak i z erudycją, pisze o początkach,
doskonałości i istocie tego nabożeństwa.
Ojcowie Teatyni rozpowszechniali to nabożeństwo w
ostatnim stuleciu we Włoszech, na Sycylii i w Sabaudii.
Ojciec Stanisław Falacjusz TJ (1592-1652) przyczynił
się do rozkrzewienia tego nabożeństwa w całej Polsce[29].
Ojciec de los Rios przytacza w wymienionej już
książce imiona królów, książąt, księżniczek oraz kardynałów różnych
narodowości, którzy nabożeństwo to gorliwie praktykowali.
Ojciec Korneliusz a Lapide (1567-1637), znany
zarówno z pobożności, jak i z głębokiej wiedzy, otrzymał od kilku biskupów i
teologów polecenie, by poddał to nabożeństwo gruntownemu badaniu. Po dokładnym
wykonaniu powierzonego mu zadania wyraża się o nim z pochwałą godną jego pobożności.
To samo uczyniło kilka innych wybitnych osobistości.
Ojcowie Jezuici, znani ze swej gorliwości w służbie
Najświętszej Dziewicy, w imieniu sodalisów kolońskich przedstawili księciu
Ferdynandowi Bawarskiemu, arcybiskupowi kolońskiemu, małą rozprawę o tym
nabożeństwie[30].
Arcybiskup dał pozwolenie na jej druk i zachęcił wszystkich proboszczów i
zakonników swej diecezji, by wszelkimi sposobami to doskonałe nabożeństwo
rozkrzewiali.
Kardynał de Berulle (1515-1629), którego
błogosławiona pamięć trwa w całej Francji, należał do najgorliwszych
krzewicieli tego nabożeństwa we Francji, pomimo bezustannych oszczerstw i
prześladowań, jakie znosić musiał ze strony krytykantów i wolnomyślicieli[31].
Oskarżali go o nowinki i przesądy. Wydali przeciwko niemu oszczercze pismo i
posługiwali się (a raczej szatan użył ich do tego) niezliczonymi podstępami, by
mu przeszkadzać w rozpowszechnianiu tego nabożeństwa we Francji. Lecz ten
wielki i święty mąż z niezłomną cierpliwością znosił ich oszczerstwa, a na
zarzuty, zawarte w ich paszkwilu, odpowiedział krótką rozprawą, w której obala
ich wywody, wykazując, że nabożeństwo to oparte jest na przykładzie, jaki dał
nam Chrystus, na naszych wobec Niego zobowiązaniach i ślubach, które złożyliśmy
na Chrzcie św.
Zwłaszcza tym ostatnim dowodem zamyka usta swym
przeciwnikom, jasno wykazując, że ofiarowanie się Najświętszej Pannie i
Chrystusowi przez Jej ręce nie jest niczym innym, jak doskonałym odnowieniem
ślubów i obietnic Chrztu świętego.
W książce Boudona wymienieni są papieże, którzy nabożeństwo
to pochwalali, i teologowie, którzy je badali. Znajdujemy w niej także opisy
doznawanych przez to nabożeństwo prześladowań oraz chwalebnych zwycięstw
wiernych sług Maryi.
Jest więc rzeczą pewną, że nabożeństwo to nie jest
nowe, a jeśli nie jest ogólnie przyjęte, to dlatego, że mało jest tych, którzy
to wzniosłe nabożeństwo są w stanie zrozumieć i praktykować.
2) Nabożeństwo to jest środkiem pewnym, by dojść do
Chrystusa. Miłosnym bowiem pragnieniem Najświętszej Panny jest prowadzić nas
drogą pewną do Chrystusa, podobnie jak miłosną wolą Jezusa jest prowadzić nas
bezpiecznie do Ojca Przedwiecznego. Niechaj dusze dążące do doskonałości nie
sądzą błędnie, że Maryja mogłaby stać się dla nich przeszkodą w zjednoczeniu
ich z Bogiem. Bo czyż jest możliwe, by Ta, która przed Bogiem znalazła łaskę
dla całego świata i dla każdej poszczególnej duszy, była dla kogokolwiek
przeszkodą, gdy chodzi o uzyskanie owej wielkiej łaski, jaką jest zjednoczenie
z Bogiem? Czyż jest rzeczą możliwą by Ta, która była pełna laski oraz
przebogata w dary Boże i która była tak zjednoczona z Bogiem i przebóstwiona,
że sam Bóg raczył się w Niej wcielić, miała stać na przeszkodzie tam, gdzie
celem jest zupełne zjednoczenie z Bogiem?
To prawda, że inne, nawet święte
stworzenia, mogą niekiedy opóźnić zjednoczenie z Bogiem, ale nie Maryja, jak
powiedziałem i powtarzać będę bezustannie. Jednym z powodów, dla których tak
mało dusz dochodzi do pełni wieku Chrystusa, jest to, że Maryja, która była i
jest zawsze Matką Syna i Oblubienicą Ducha Świętego, nie jest dostatecznie
ukształtowana w ich sercach. Kto chce mieć owoc dojrzały i o pięknym kształcie,
powinien mieć drzewo, które go rodzi. Kto chce mieć owoc życia, Jezusa
Chrystusa. powinien mieć drzewo życia, którym jest Maryja.
Kto chce doznać w sobie działania Ducha
Świętego, powinien być zjednoczony z Jego wierną i nierozłączną Oblubienicą, z
Najświętszą Maryją, która czyni Go urodzajnym i płodnym, jak to już wcześniej
zostało uzasadnione.
A zatem bądźcie przekonani, że im więcej we wszystkich
waszych modlitwach, rozmyślaniach, czynach i cierpieniach wpatrywać będziecie
się w Maryję, choćby w sposób nie całkiem jasny i wyraźny, ale przynajmniej
wejrzeniem ogólnym i niejako instynktownym, tym doskonalej odnajdywać będziecie
Tego, który zawsze jest z Maryją - Chrystusa wielkiego, potężnego, działającego
i niepojętego, który przebywa w Maryi bardziej niż w niebie lub w jakimkolwiek
stworzeniu wszechświata. Jest więc oczywiste, że Matka Boża, cała zanurzona w
Bogu, nie może przenigdy dla człowieka dążącego do doskonałości być przeszkodą
na drodze do zjednoczenia z Bogiem. Przeciwnie, nie było dotąd i nie będzie
nigdy stworzenia, które by dla nas było skuteczniejszą pomocą w osiągnięciu
tego wielkiego celu. Maryja bowiem udziela potrzebnych ku temu łask, jak
słusznie zauważył św. German z Konstantynopola, który powiada, że nikt nie bywa napełniony myślą o Bogu,
jak tylko przez Maryję. Z drugiej zaś
strony chroni nas ta Dobra Matka od złudzeń i oszustw złego ducha.
Tam, gdzie panuje Maryja, tam nie ma złego ducha.
Dlatego też jednym z niezaprzeczalnych dowodów, że kogoś dobry duch prowadzi,
jest to, że ma wielkie nabożeństwo do Maryi i że o Niej często myśli i mówi.
Takie jest zdanie św. Germana z Konstantynopola, który uczy, że podobnie jak
oddychanie jest pewnym dowodem, że człowiek nie umarł, tak częsta myśl o Maryi
i wzywanie Jej miłującym sercem jest niezawodnym znakiem, że dusza nie umarła
przez grzech.
Kościół i Duch Święty, który nim kieruje, wyraźnie
mówią, że Maryja sama pokonała wszelkie herezje: Wszystkie herezje sama zniszczyłaś na
całym świecie[32].
Toteż nie zdarzyło się nigdy, jakkolwiek umysły krytyczne sprzeciwiają się
podobnemu twierdzeniu, by wierny sługa Maryi popadł w herezję albo w jakiś błąd
formalny[33].
Być może, że zbłądzi on bezwiednie, że uzna kłamstwo
za prawdę lub ducha złego za dobrego, ale w każdym razie nie zbłądzi tak łatwo
jak kto inny, a co najważniejsze, wcześniej czy później rozezna błąd
materialny, jakiemu uległ. Z chwilą zaś gdy go spostrzeże nie będzie w żadnym
razie upierał się przy swoim zdaniu, lecz porzuci to, w co wierzył poprzednio.
Kto więc pragnie bez obawy złudzeń,
czepiających się osób bogobojnych, postępować na drodze doskonałości i znaleźć
z całą pewnością i w sposób doskonały Chrystusa, ten niech wielkodusznie (por.
2 Mch 1,3) praktykuje nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy; nabożeństwo,
którego dotąd może wcale nie znał. Niech wstąpi na tę nie znaną mu, a tak
doskonałą drogę, którą mu wskazuję (por. 1 Kor 12,31). Jest to droga utorowana
przez
Jezusa Chrystusa, Mądrość Wcieloną. Nie może więc
zabłądzić ten, kto nią postępuje.
Nabożeństwo to jest drogą łatwą ze
względu na pełnię łaski i namaszczenie Ducha Świętego, które tam panuje. Nie
męczy się ani nie cofa, kto nią postępuje. Jest to droga krótka, bo w krótkim
czasie doprowadza nas do Jezusa Chrystusa; jest doskonała, bo nie ma na niej
błota ni pyłu ani najmniejszej skazy grzechu; jest wreszcie drogą pewną,
prowadzącą nas do Jezusa Chrystusa i do życia wiecznego w sposób prosty i
bezpieczny, bez zbaczania w prawo czy w lewo. Wejdźmy więc na tę drogę i
postępujmy nią dniem i nocą aż do miary
wielkości według Pełni Chrystusa
(Ef 4,13).
ROZDZIAŁ
VI
Nabożeństwo to
daje wielką wolność wewnętrzną
Szósta pobudka. Nabożeństwo to daje tym, którzy je
wiernie praktykują, wielką swobodę wewnętrzną, wolność dzieci Bożych. Ponieważ
przez to nabożeństwo czynimy się niewolnikami Jezusa Chrystusa, ofiarując Mu
się całkowicie, nasz Dobry Mistrz w nagrodę za tę niewolę z miłości, w którą
się oddajemy:
1) uwalnia nas od wszelkich skrupułów i
niewolniczych obaw, co duszę zacieśniają, krępują i plączą;
2) rozszerza nasze serca przez świętą ufność w Bogu,
w którym każe widzieć najlepszego Ojca;
3) wzbudza w nas czułą dziecięcą miłość. Nie
zatrzymuję się dłużej nad dowodzeniem tej prawdy, poprzestając na przytoczeniu
zdarzenia z żywota Matki Agnieszki od Jezusa, dominikanki z Langeac, która
zmarła tamże w opinii świętości w roku 1634. Gdy miała zaledwie lat siedem i
cierpiała strasznie na duchu, usłyszała głos, że jeśli chce być oswobodzona ze
wszystkich swych dolegliwości i bezpieczna od wszystkich swych nieprzyjaciół,
powinna jak najprędzej uczynić się niewolnicą Jezusa i Jego Najświętszej Matki
Gdy tylko powróciła do domu, zaraz oddała się całkowicie Jezusowi i Jego Matce
Najświętszej w całkowitą niewolę - chociaż poprzednio nie wiedziała, na czym
nabożeństwo to polega - a znalazłszy łańcuszek żelazny, przepasała się nim i
nosiła go aż do śmierci. Zaledwie to uczyniła, wszystkie jej dolegliwości
duchowe i skrupuły ustały i odzyskała wielki pokój i radość serca, co ją
skłoniło do tego, by o nabożeństwie tym pouczyć kilka innych osób, które z jego
pomocą zrobiły wielkie postępy w życiu duchowym (należał do nich Olier,
założyciel Seminarium św. Sulpicjusza, oraz kilku księży tegoż instytutu).
Pewnego razu ukazała się jej Najświętsza Panna i włożyła jej złoty łańcuszek na
szyję, na znak swej radości z uczynienia się Agnieszki niewolnicą Jej Syna i
Jej samej, a św. Cecylia, towarzysząca Najświętszej Dziewicy, rzekła do niej:
Szczęśliwi są wierni
niewolnicy Królowej nieba, gdyż będą zażywali
prawdziwej wolności. Maryjo, służyć Tobie - to wolność!
ROZDZIAŁ VII
Nabożeństwo to
daje bliźnim wielkie korzyści
Siódma pobudka. To, co nas powinno jeszcze zachęcić
do praktykowania wyłożonego nabożeństwa, to wielkie korzyści, jakie nasi bliźni
z niego odnoszą. Przez to nabożeństwo bowiem ćwiczymy się bardzo skutecznie w
miłości bliźniego, oddając przez ręce Maryi bliźnim naszym to, co mamy
najdroższego, co stanowi wartość wynagradzającą i wstawienniczą wszystkich
naszych dobrych uczynków, nie wyłączając najmniejszego nawet przebłysku dobrej
myśli lub najdrobniejszego cierpienia. Godzimy się na to, że wszystkie
zadośćuczynienia, które już zdobyliśmy i które będziemy zdobywać aż do śmierci,
będą poświęcone według woli Najświętszej Dziewicy dla nawrócenia grzeszników
lub wybawienia dusz z czyśćca.
Czyż nie jest to doskonała miłość bliźniego?[34]
Czy nie tak powinien postępować prawdziwy uczeń Chrystusa, którego poznaje się
po miłości bliźniego? 34 Czyż nie jest to doskonały środek nawracania
grzeszników - bez obawy narażania się na niebezpieczeństwo próżności - i
wybawiania dusz z czyśćca, przy czym nie czyni się prawie nic więcej ponad to,
co każdy w swym stanie czynić powinien?
By zrozumieć wartość tej pobudki, trzeba
zdać sobie sprawę z tego, jak wielkim dobrem jest nawrócenie grzesznika lub
wybawienie duszy z czyśćca. Jest to dobrem nieskończonym, większym niż
stworzenie nieba i ziemi (św. Augustyn), ponieważ przez to dajemy duszy samego
Boga. Gdybyśmy za pomocą tej praktyki w życiu całym uwolnili choćby jedną duszę
z czyśćca lub nawrócili choćby jednego
grzesznika, czyż to nie wystarcza, by każdego
prawdziwie miłosiernego człowieka zachęcić do praktykowania tego nabożeństwa?
Należy jeszcze i to mieć na względzie, że , nasze
dobre uczynki dzięki przejściu przez ręce Maryi nabierają większej czystości, a
tym samym, większej wartości zadośćuczyniającej i wstawienniczej. I dlatego są one
skuteczniejsze, gdy chodzi o pocieszenie dusz ; w czyśćcu lub o nawrócenie grzeszników,
niż gdyby nie przechodziły przez dziewicze i szczodre ręce Maryi. Ten niewielki
dar, który przez Najświętszą Dziewicę dajemy dobrowolnie i z bezinteresownej
miłości, staje się w rzeczywistości środkiem bardzo skutecznym, by uśmierzyć
gniew Boga i wzbudzić Jego miłosierdzie. Zapewne okaże się w chwili śmierci, że
osoby bardzo wierne tej praktyce uwolniły w taki sposób niejedną duszę z
czyśćca, nawróciły niejednego grzesznika, choć spełniały tylko najprostsze
obowiązki swego stanu. Jaka stąd radość na sądzie Bożym! Jaka chwała w
wieczności!
ROZDZIAŁ VIII
Nabożeństwo to
jest cudownym środkiem wytrwałości
Ósma pobudka. Wreszcie skutecznie zachęca nas do
tego nabożeństwa ta okoliczność, że stanowi ono cudowny środek wytrwania w
cnocie i wierności. Gdzie bowiem tkwi przyczyna, że wielka część nawróceń
grzeszników jest niestała? Skąd pochodzi, że tak często grzesznik nawrócony
popada 37 na nowo w grzech? Skądże pochodzi, że większa część sprawiedliwych,
zamiast postępować w cnocie i wzrastać w łasce, traci częstokroć tę odrobinę
cnót i łask, jaką posiada? Jak wykazałem poprzednio, nieszczęście to pochodzi
stąd, że człowiek, który przecież jest tak bardzo skażony, słaby i niestały,
przecenia siebie samego, opiera się na własnych siłach i sądzi, że sam zdoła
zachować skarb łask, cnót i zasług.
Przez
to nabożeństwo człowiek powierza wszystko, co posiada, Pannie wiernej; obiera
Ją za Strażniczkę wszelkich dóbr natury i łaski, powierza się Jej wierności,
opiera się na Jej potędze, buduje na Jej miłosierdziu i łaskawości, by Ona
zachowała i pomnażała jego cnoty i zasługi mimo pokus szatana, świata i ciała,
którzy silą się na to, by mu je wydrzeć. Mówi on do Maryi jak dobre dziecko do
matki, jak wierny sługa do swej pani: „Depositum custodi” - „Strzeż depozytu mego”
(1 Tym 6,20). Dobra Matko i Pani, uznaję, że dotąd więcej otrzymałem łask od
Pana Boga za Twoją przyczyną, niż na to zasługiwałem, a smutne doświadczenia,
jakie zdobyłem, pouczyły mnie, że skarb łaski noszę w bardzo kruchym naczyniu i
że jestem zbyt słaby i nędzny, by go sam zachować. Młody jestem i wzgardzony (Ps 119,141) Dlatego błagam Cię, weź w
depozyt wszystko, co posiadam, i zachowaj przez Twą wierność i potęgę. Jeśli Ty
będziesz się mną opiekować, nic nie stracę; jeśli Ty mnie podtrzymywać będziesz,
nie upadnę; jeśli Ty mnie osłaniać będziesz, uchronię się przed
nieprzyjaciółmi.
Słuchajmy, co mówi św. Bernard, aby nas do tego
nabożeństwa zachęcić:
Jeśli Ona cię
wspiera, nie upadniesz; jeśli cię osłania, nie będziesz się lękał; jeśli cię poprowadzi, nie zmęczysz się; jeśli ci łaskawą, dotrzesz do portu zbawienia.
Św. Bonawentura mówi to samo w sposób dobitniejszy:
Najświętsza
Dziewica nie tylko sama zachowywana jest
w pełni świętości, lecz utrzymuje i
zachowuje świętych w pełni ich
życia wewnętrznego, by nie
zmniejszała się ich świętość. Maryja
zapobiega, by nie obniżały się ich
cnoty, by nie malały ich zasługi, by ich łaski nie ginęły, by im szatani
nie szkodzili; wreszcie kiedy grzeszą,
wstrzymuje karzącą rękę Syna.
Najświętsza Maryja Panna jest Dziewicą wierną, która
przez swą wierność naprawia szkody, spowodowane przez wiarołomstwo niewiernej
Ewy, i wyprasza wszystkim, którzy się do Niej przywiążą, wierność Bogu i
wytrwałość. Dlatego pewien święty porównuje Ją z silną kotwicą, która broni
człowieka przed rozbiciem na wzburzonym morzu doczesnego życia, w którym tyle
dusz ginie z powodu braku tego silnego oparcia:
Przywiązujemy,
powiada on, dusze nadzieją do Ciebie jako
do silnej kotwicy (św. Jan Damasceński). Przecież to do Niej najbardziej
przywiązywali się święci, którzy się zbawili, i do Niej przywiązywali drugich,
by wytrwali w cnocie. Szczęśliwi więc, po tysiąc razy szczęśliwi są
chrześcijanie, którzy teraz przywiązują się do Niej jako do silnej kotwicy i
wiernie przy Niej trwają. Nie zgubią ich burze tego świata i nie zniszczą ich
niebieskich skarbów. Szczęśliwi, którzy chronią się pod Jej skrzydła jakoby do
arki Noego! Wody potopu grzechu, w których tylu zginęło, nie zaszkodzą im, albowiem ci, mówi Maryja słowami Księgi
Mądrości (Syr 24,22), którzy ze Mną nad swym zbawieniem pracują, nie upadną. Szczęśliwe niewierne dzieci
nieszczęsnej Ewy, co przywiązują się do Matki i Dziewicy wiernej, która zawsze
jest wierna i nie zawodzi nigdy[35]
i która kocha zawsze tych, co Ją
kochają (Prz 8,17), i to nie tylko miłością uczuciową, lecz miłością prawdziwą
i czynną.
Chroni swych czcicieli wielką obfitością
łask, by nie cofali się w cnocie, nie upadali w drodze i nie utracili łaski Jej
Syna. Dobra ta Matka przyjmuje zawsze z czystą miłością wszystko, co Jej oddajemy
na przechowanie, a przyjąwszy, prawnie zobowiązana jest do przechowania nam
tego, cośmy Jej powierzyli, podobnie jak osoba, której bym dał tysiąc złotych
na przechowanie, byłaby zobowiązana do przechowania ich. A gdyby przez jej
niedbalstwo moje tysiąc złotych zginęło, byłaby za nie prawnie odpowiedzialna.
Nie! Wierna Maryja nigdy przez zaniedbanie nie straci tego, co Jej
powierzyliśmy. Prędzej przeminęłyby niebo i ziemia, niż Maryja stałaby się
niedbałą lub niewierną wobec tych, którzy Jej zaufali.
Biedne wy, dzieci Maryi, jak wielka jest wasza
słabość i wasza niestałość, jak bardzo skażona jest wasza natura. Przyznaję, że
pochodzicie z tego samego zepsutego szczepu, co reszta dzieci Adama i Ewy, ale
nie zniechęcajcie się. Miejcie raczej otuchę i cieszcie się! Oto tajemnica, którą wam powierzam, której
prawie nikt spośród chrześcijan nie zna, nawet najpobożniejsi (podkr.
red.).
Nie pozostawiajcie waszego złota i
srebra w kufrach rozbitych już i okradzionych przez złego ducha, gdyż są one za
małe, za słabe i za stare, by mogły przechowywać tak wielki i kosztowny skarb.
Nie lejcie zdrojów czystej i jasnej wody do waszych naczyń zepsutych i
skażonych grzechem. Bo choć nie ma już tam grzechu, pozostała jednak przykra
woń, która zepsułaby wodę. Nie wlewajcie waszych wybornych win do starych
beczek, które napełnione były lichym winem, bo zepsułoby się wyborne i łatwo
mogłoby się rozlać.
Chociaż mnie dobrze rozumiecie, dusze
wybrane do chwały wiecznej, chcę jednak mówić do was jeszcze otwarciej. Nie
powierzajcie złota waszej miłości, srebra waszej czystości, zdrojów łask
niebieskich ani wina waszych zasług i cnót dziurawemu worowi, starej i
połamanej skrzyni, naczyniu zepsutemu i skażonemu, jakim jesteście. Inaczej
złupią was złodzieje, czyli szatani, którzy na to dniem i nocą czyhają; inaczej
najczystsze dary Boże popsujecie złą wonią miłości własnej, zbytniej ufności w
siebie i samowoli.
Złóżcie w Sercu Maryi wszystkie wasze skarby, łaski
i cnoty. Przecież jest Ono Przybytkiem duchowym, Przybytkiem czcigodnym,
Przybytkiem pobożności. Odkąd Bóg sam we własnej Osobie ze wszystkimi swymi
doskonałościami zamknął się w Jej Sercu, jest Ono całkiem uduchowione i stało
się mieszkaniem duchowym dusz najbardziej uduchowionych i chwalebnym tronem
największych książąt wieczności; stało się
Zdrojem zapieczętowanym (Pnp 4,12) i Przybytkiem dusz celujących w
łagodności, łaskach i cnotach. Wreszcie stało się Ono bogate jak Dom złoty,
mocne jak Wieża Dawidowa, czyste jak Wieża z kości słoniowej.
O, jakże szczęśliwy jest człowiek, który wszystko
oddał Maryi, który się Maryi ze wszystkim i we wszystkim powierza! Już
całkowicie należy on do Maryi, a Maryja do niego. Śmiało może on mówić z
Dawidem: To zostało mi dane (Ps
118(119),56 Wlg) Maryja stworzona jest dla mnie; lub z umiłowanym uczniem:
Wziąłem Ją sobie za całe moje dobro (por. J 19,27); lub z Jezusem Chrystusem:
Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje
jest moje (J 17,10).
Gdyby jakiś umysł krytykujący sądził, że przesadzam
lub kieruję się wybujałą pobożnością, to mu powiem, że niestety mnie nie
rozumie, a to dlatego, że jest człowiekiem zmysłowym, który nie pojmuje rzeczy
duchowych, lub dlatego, że należy do świata, który nie jest zdolny przyjąć
Ducha Świętego, lub wreszcie dlatego, że jest człowiekiem pysznym i przemądrzałym,
który potępi wszystko i pogardzi wszystkim, czego nie rozumie. Natomiast ci, którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga
się narodzili (J 1,13) i z Maryi,
zrozumieją, co mówię, i znajdą w tym upodobanie. Dla nich właśnie to piszę.
Jednym jednak i drugim powtarzam, że przebóstwienia
Maryja nigdy nie pozwoli się prześcignąć w miłości i szczodrobliwości, ponieważ
jest najszlachetniejszą i najhojniejszą ze wszystkich stworzeń, a za
drobnostkę, którą Jej ofiarujemy, daje obficie z tego, co otrzymała od Boga. A
zatem, jeśli jakaś dusza oddaje się Jej bez zastrzeżeń, jeśli w Niej pokłada
całą swoją ufność bez zarozumiałości i zuchwalstwa, pracuje ze swej strony nad
zdobyciem cnót i opanowaniem namiętności, to i Maryja oddaje się takiej duszy
całkowicie.
Niechże więc wierni słudzy Najświętszej Maryi Panny
powtarzają śmiało za św. Janem Damasceńskim:
Pokładając
ufność w Tobie, Matko Boża, będę zbawiony; pod Twym orędownictwem i opieką nie
będę się niczego obawiał; z Twoją pomocą będę zwalczał i zwyciężał moich
nieprzyjaciół, gdyż nabożeństwo do Ciebie jest bronią zbawienia, jaką Bóg daje
tym, których chce zbawić[36].
CZĘŚĆ SZÓSTA
Historia
Rebeki i Jakuba jako biblijny typ doskonałego nabożeństwa
do
Najświętszej Maryi Panny
Wspaniały przykład wszystkich prawd dotyczących
Najświętszej Dziewicy oraz Jej dzieci i sług daje nam Duch Święty w Piśmie
Świętym w historii Jakuba (Rdz 27), który otrzymał błogosławieństwo ojca Izaaka
dzięki zabiegom i staraniom swej matki Rebeki. Najpierw historię tę opowiem, a
potem objaśnię.
ROZDZIAŁ I
Opowiadanie o
Jakubie i Ezawie
Ezaw sprzedał Jakubowi swe prawo
starszeństwa. Kilka lat później Rebeka, matka obu braci, która czule kochała
Jakuba, przebiegłością całkiem świętą i pełną tajemnic zapewniła mu błogosławieństwo
będące następstwem wspomnianego prawa. Kiedy bowiem podeszły w latach Izaak
chciał przed śmiercią pobłogosławić swego ukochanego syna Ezawa, przywołał go,
kazał mu iść na polowanie i z upolowanej zwierzyny przygotować potrawę.
Następnie chciał go pobłogosławić. Rebeka szybko zawiadomiła o tym Jakuba,
którego bardzo kochała, i kazała mu przynieść niezwłocznie dwa koźlęta ze
stada. Z nich przyrządziła Izaakowi potrawę, którą, jak wiedziała, bardzo
lubił. Następnie ubrała Jakuba w odzież Ezawa, którą przechowywała, a jego ręce
i szyję pokryła skórą koźląt, aby ociemniały ojciec, dotykając włosów jego rąk,
myślał, że to jest Ezaw. Rzeczywiście, Izaak zaskoczony głosem, który wydawał
mu się być głosem Jakuba, kazał synowi zbliżyć się, a dotknąwszy sierści skór,
którymi ów miał okryte ręce, rzekł: Głos wprawdzie jest głosem Jakuba, ale ręce - rękami Ezawa! Po spożyciu posiłku ucałował Jakuba, a gdy
przy tym poczuł miłą woń jego odzieży, pobłogosławił go: życzył mu rosy nieba i
żyzności ziemi. Ustanowił go panem wszystkich braci i zakończył swe
błogosławieństwo tymi słowami: Niech ten,
kto by ci złorzeczył, sam będzie przeklęty, a ten, kto by ci błogosławił, niech będzie obsypany błogosławieństwami.
Zaledwie Izaak wypowiedział te
słowa, wszedł Ezaw z upolowaną zwierzyną i poprosił ojca o błogosławieństwo.
Zdumienie ogarnęło świętego Patriarchę, gdy spostrzegł, co zaszło. Ale nie
cofnął słowa; przeciwnie, zatwierdził swe błogosławieństwo, bo w całym tym
zajściu ujrzał jasno palec Boży. Wtedy Ezaw zaczął się skarżyć, a obwiniając
głośno swego brata o oszustwo, pytał ojca, czyżby rzeczywiście jedno tylko
posiadał błogosławieństwo.
Zdaniem Ojców Kościoła Ezaw jest
wyobrażeniem tych, co łączą Pana Boga ze światem i pragną zażywać wszystkiego
razem, zarówno pociech niebieskich, jak i ziemskich. Izaak, wzruszony lamentem
Ezawa, pobłogosławił go wreszcie, lecz błogosławieństwem ziemi, i uczynił go
poddanym brata. Dlatego Ezaw zapłonął taką jadowitą nienawiścią do Jakuba, że
czekał tylko śmierci ojca, by go zabić. Jakub zaś nie uszedłby śmierci, gdyby
nie kochająca matka Rebeka, umiejąca go osłonić swoją przezornością i dobrymi
radami, do których Jakub chętnie się stosował.
ROZDZIAŁ
II
Postępowanie
Ezawa wobec Rebeki
a postępowanie
odrzuconych wobec Maryi
Zanim tę piękną historię objaśnimy, trzeba
zaznaczyć, że według wszystkich Ojców Kościoła i komentatorów Pisma Świętego,
Jakub jest wyobrażeniem Jezusa Chrystusa i wybranych do chwały wiecznej. Ezaw
natomiast przedstawia potępionych. By to zrozumieć, wystarczy przyjrzeć się
czynom i zachowaniu się obu braci.
1. Starszy brat Ezaw był silny i krzepki na ciele,
sprawny i zręczny w strzelaniu z łuku zabijał mnóstwo zwierzyny.
2. Nie było go prawie nigdy w domu, bo ufając
jedynie własnej sile i zręczności, pracował tylko na wolności.
3. Nie zadawał sobie dużo trudu, by podobać się
matce swej Rebece i nic pod tym względem nie czynił.
4. Był tak łakomy i tak dogadzał swemu żołądkowi, że
sprzedał prawo starszeństwa za miskę soczewicy.
5. Podobnie jak Kain, zazdrościł swemu bratu i
prześladował go zawzięcie.
A teraz przypatrzmy się postępowaniu odrzuconych.
1. Ufają własnym siłom i własnemu sprytowi w
sprawach doczesnych. Bywają bardzo silni, zręczni i światli w sprawach tej
ziemi, natomiast bardzo są słabi i nieoświeceni w rzeczach Bożych. I dlatego:
2. Nie przebywają wcale lub przebywają mało we
własnym domu, czyli w swym wnętrzu, będącym owym istotnym mieszkaniem
wewnętrznym, jakie Bóg dał każdemu człowiekowi, by w nim przebywał. Odrzuceni
nie lubią samotności ani życia duchowego, ani pobożności wewnętrznej. Uważają
tych, którzy żyją w skupieniu ducha i w oddaleniu od świata i którzy więcej
oddają się pracy wewnętrznej niż zewnętrznej, za umysły ograniczone, za
świętoszków i zacofańców.
3. Odrzuceni nie troszczą się wcale o nabożeństwo do
Najświętszej Dziewicy, Matki wybranych. Nie nienawidzą Jej wprawdzie jawnie;
owszem, oddają Jej niekiedy cześć, mówią, że Ją kochają, odprawiają na Jej
cześć niejedno nabożeństwo. Ale poza tym nie znoszą, by Ją czule kochano, bo
nie mają dla Niej czułości Jakuba. Gdy chodzi o nabożeństwo (któremu dobre
dzieci i słudzy Maryi wiernie się oddają, chcąc zjednać sobie Jej miłość),
ustawicznie je krytykują i nie wierzą, by nabożeństwo to było im do zbawienia
potrzebne. Sądzą, że jeśli nie nienawidzą jawnie Najświętszej Dziewicy lub nie
gardzą otwarcie nabożeństwem do Niej, to już zasłużyli sobie na Jej łaskę i są
Jej sługami, zwłaszcza jeżeli odmówią lub odklepią kilka modlitw na Jej cześć,
nie mając zresztą żadnej dla Niej miłości i nie troszcząc się wcale o poprawę
życia.
4. Sprzedają swe prawo starszeństwa, to jest
rozkosze raju, za miskę soczewicy, czyli za przyjemności tej ziemi. Śmieją się,
piją, jedzą, bawią się, grają, tańczą itp., nie starając się bynajmniej o to,
podobnie jak Ezaw, by stać się godnymi błogosławieństwa Ojca Niebieskiego.
Słowem, myślą tylko o ziemi, mówią i pracują tylko dla ziemi i jej
przyjemności, sprzedają za chwilę używania, za próżne kadzidło chwały i za
kawałek żółtej lub białej twardej ziemi (to znaczy za kawałek złota lub srebra)
łaskę Chrztu św., szatę niewinności i dziedzictwo niebieskie. Wreszcie:
5. Odrzuceni nienawidzą i prześladują wybranych,
otwarcie lub skrycie, uciemiężają ich, nienawidzą, krytykują, ośmieszają,
oskarżają, okradają, oszukują, wypędzają i chcieliby obrócić ich w proch. Sami
zaś zabiegają o swe szczęście, używają wszelkich przyjemności życia, opływają w
zaszczyty, wzbogacają się, podnoszą się społecznie i żyją wygodnie.
ROZDZIAŁ III
Postępowanie
Jakuba wobec Rebeki
a postępowanie
wybranych wobec Maryi
1. Młodszy brat Jakub był słabszej budowy ciała; był
łagodny i cichy, przebywał zwykle w domu, by zyskać sobie łaskę matki Rebeki,
którą czule kochał, a jeśli wychodził z domu, to nie z własnej woli ani
dlatego, jakoby ufał własnemu sprytowi, lecz z posłuszeństwa wobec matki.
2. Kochał i czcił matkę, dlatego przebywał w domu,
by być przy niej. Najszczęśliwszy był, gdy ją widział. Unikał wszystkiego, co
by się mogło jej nie podobać, a czynił wszystko, o czym sądził, że sprawi jej
radość. Wszystko to potęgowało miłość, którą Rebeka żywiła do niego.
3. Był on we wszystkim uległy i całkowicie posłuszny
ukochanej matce. Jej rozkazy wykonywał bez zastrzeżeń, szybko i z prawdziwej
miłości. Na każde jej zawołanie biegł mały Jakub i pilnie pracował. Wierzył bezwzględnie
we wszystko to, co mu mówiła. I tak np. kiedy mu zleciła, by przyniósł dwa
koźlęta na potrawę dla ojca Izaaka, nie upierał się, że jedno koźlę zupełnie
wystarczy, by dla jednego człowieka przygotować posiłek, lecz bez sprzeciwu
wykonał rozkaz matki.
4. Miał wielkie zaufanie do swej ukochanej matki.
Nie polegał na własnej zaradności i zręczności, lecz jedynie na staraniach i
opiece matki, dlatego wzywał jej we wszelkich swych potrzebach i radził się jej
we wszelkich wątpliwościach. I tak np. kiedy ją zapytał, czy zamiast
błogosławieństwa nie otrzyma od ojca przekleństwa, uwierzył jej i zaufał, gdy
mu powiedziała, że w danym razie wzięłaby na siebie owo przekleństwo.
5. Wreszcie, starał się naśladować cnoty, jakie
widział w swej matce, i zdaje się, że jednym z powodów, dla których chętnie
pozostawał w domu, było właśnie to pragnienie naśladowania ukochanej matki,
bardzo bogatej w cnoty, oraz chęć przebywania z dala od złego towarzystwa,
psującego dobre obyczaje. Przez to stał się godnym podwójnego błogosławieństwa
ukochanego ojca.
A teraz zwróćmy uwagę na postępowanie wybranych :
1. Przebywają oni stale w domu z Matką, to znaczy
lubią samotność, żyją życiem wewnętrznym, modlą się chętnie, idąc za przykładem
Matki, Najświętszej Dziewicy, której cała chwała jest wewnątrz i która w ciągu
całego swojego życia tak bardzo miłowała samotność i modlitwę. Wprawdzie bywają
oni raz po raz w świecie, lecz dzieje się to z posłuszeństwa dla woli Bożej i
ukochanej ich Matki, by wypełnić obowiązki swego stanu. Choćby nie wiem jak
wielkie rzeczy spełnialiby na zewnątrz, to jednak o wiele bardziej cenią te,
których dokonują wewnątrz wspólnie z Najświętszą Dziewicą, ponieważ tutaj
spełniają wielkie dzieło doskonalenia się, wobec którego wszelkie inne dzieła
są tylko dziecięcą igraszką. Stąd pochodzi, że podczas gdy ich bracia i siostry
pracują na zewnątrz z nakładem wszelkich sił, ze sprytem i skutkiem, o ile
chodzi o opinię i przychylność świata, oni w świetle Ducha Świętego widzą, że o
wiele więcej chwały, dobra i radości przynosi pozostawanie w ukrytym zaciszu z
Jezusem - ich wzorem i w całkowitym i doskonałym poddaniu się ich Matce,
aniżeli czynienie w świecie „cudów” natury i łaski, jak to czyni tylu Ezawów i
odrzuconych. Sława i bogactwo będzie w jego domu (Ps 112,3). Chwała dla Boga i
bogactwo dla człowieka - oto, co znajduje się w domu Maryi.
Panie Jezu, jak miłe są przybytki Twoje!
Wróbel znalazł dom, by zamieszkać, a jaskółka gniazdo, gdzie złoży swe
pisklęta. Jakże szczęśliwy jest człowiek, który mieszka w domu Maryi, gdzie Ty
pierwszy, Panie, uczyniłeś sobie mieszkanie! W tym mieszkaniu wybranych
otrzymuje on pomoc od Ciebie samego i tam układa w swym sercu drogi i stopnie
wszystkich cnót, by się wznieść do doskonałości na tym łez padole. Jakże miłe
są przybytki Twoje, Panie Zastępów! (Ps 84, 2-6).
2. Miłują oni czule i czczą prawdziwie
Najświętszą Maryję Pannę jako swą Dobrą Matkę i Panią. Kochają Ją nie tylko
ustami, ale i dobrymi czynami; czczą Ją nie tylko zewnętrznie, ale także w
głębi swoich serc. Podobnie jak Jakub unikają oni wszystkiego, co by mogło się
Jej nie podobać, a spełniają gorliwie wszystko, co może im zjednać Jej
przychylność. Przynoszą Jej i ofiarują nie dwa koźlęta, jak Jakub Rebece, lecz
to, co owe koźlątka wyobrażają, a więc swą duszę i ciało oraz wszystko, co do
nich należy, aby Maryja:
1 ) przyjęła ich jako swoją własność;
2) sprawiła, by obumarli grzechowi i sobie samym,
oczyszczając ich z miłości własnej, czyniąc ich przez to miłymi Jezusowi, swemu
Synowi, który tylko tych chce mieć za przyjaciół i uczniów, co sami sobie
obumarli;
3) ukształtowała ich według upodobania Ojca
Niebieskiego, które zna lepiej niż jakiekolwiek inne stworzenie, oraz na
najwyższą Jego chwałę;
4) przez swą opiekę i orędownictwo sprawiła, by
ciało i dusza wolne od wszelkiej skazy, obumarłe sobie, całkowicie ogołocone i
doskonale przysposobione, stały się przedziwną ucztą, godną ust i
błogosławieństwa Ojca Niebieskiego.
Czyż nie tak postępować będą wybrani, którzy
ukochają i będą praktykować to doskonałe poświęcenie się Jezusowi Chrystusowi
przez ręce Maryi, by przez to dać Jezusowi i Maryi świadectwo miłości
praktycznej i odważnej?
Odrzuceni twierdzą wprawdzie, że kochają Jezusa, że
kochają i czczą Maryję, jednakże nie kochają i nie czczą Jej w istocie ani tak,
by Jej poświęcić swe ciało ze wszystkimi zmysłami oraz swą duszę łącznie z
władzami, jak to czynią wybrani
3. Wybrani są ulegli i posłuszni Najświętszej
Dziewicy, swej ukochanej Matce, na wzór Jezusa Chrystusa, który z trzydziestu
trzech lat, jakie przeżył na ziemi, poświęcił trzydzieści, by przez doskonałe i
całkowite poddanie się swej świętej Matce wielbić swego Ojca. Są Jej posłuszni
i postępują dokładnie według Jej wskazówek, jak mały Jakub wobec Rebeki, gdy do
niego powiedziała: Synu mój, posłuchaj mego polecenia (Rdz 27,8), lub jak
słudzy na godach w Kanie Galilejskiej, do których Najświętsza Dziewica zwróciła
się ze słowami: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie (J 2,5). Dzięki temu, że był posłuszny Matce, Jakub otrzymał
błogosławieństwo w sposób zaiste cudowny, jakkolwiek naturalnym biegiem rzeczy
nie powinien był go otrzymać. Podobnie słudzy w Kanie Galilejskiej, którzy
usłuchali wskazania Najświętszej Dziewicy, dostąpili zaszczytu ujrzenia
pierwszego cudu Jezusa Chrystusa, który na prośbę Matki Najświętszej przemienił
wodę w wino. Tak samo wszyscy ci, którzy szczególnie pod koniec wieków
otrzymają błogosławieństwo Ojca Niebieskiego i godni będą cudów łask Bożych,
otrzymają je nie inaczej, jak tylko dla doskonałego posłuszeństwa względem
Maryi. Przeciwnie naśladowcy Ezawa: utracą oni błogosławieństwo na skutek braku
posłuszeństwa wobec Najświętszej Dziewicy.
4. Mają oni wielkie zaufanie do dobroci
i potęgi Najświętszej Dziewicy, swej Dobrej Matki, i wzywają nieustannie Jej
pomocy; wpatrują się w Nią jako w Gwiazdę przewodnią, wskazującą im kierunek i
prowadzącą ich szczęśliwie do portu zbawienia. Szczerym sercem odsłaniają Jej
swe troski i potrzeby. Powierzają się Jej miłosierdziu i dobroci, by za Jej
wstawiennictwem uzyskać przebaczenie grzechów lub doznać Jej matczynych
pieszczot w smutkach i trudnościach. W cudowny sposób zagłębiają się, ukrywają
i zanurzają w Jej kochające i dziewicze Serce, by zapłonąć czystą miłością, by
oczyścić się z najmniejszej skazy i posiąść w całej pełni Jezusa, który tam
przebywa jako na najchwalebniejszym swym tronie. O, jakież to szczęście! Nie
wierzcie - mówi opat Guerric - by większym
miało być szczęściem przebywać na
łonie Abrahama niż na łonie Maryi, gdyż tam Pan swój tron umieścił.
Inaczej odrzuceni: pokładają całą swoją nadzieję w sobie, wraz z synem
marnotrawnym spożywają pokarm wieprzów, z ropuchami żywią się samą ziemią, jak
ludzie światowi kochają jedynie rzeczy widzialne i zewnętrzne, nie mają
upodobania w słodyczach Serca Maryi, nie znajdują pewnej ufności i silnego oparcia
w Najświętszej Dziewicy, Dobrej Matce. Kochają i zaspokajają marny głód, który
odczuwają na zewnątrz, jak mówi św. Grzegorz, ponieważ nie chcą kosztować
słodyczy, jaką noszą gotową we własnym wnętrzu oraz we wnętrzu Jezusa i Maryi.
5. Wreszcie, wybrani strzegą ścieżek Najświętszej
Dziewicy, swej Dobrej Matki, to znaczy naśladują Ją i na tym polega ich
szczęście i pobożność. Stanowi to niewątpliwie znamię ich przyszłej chwały
wiecznej, jak to im ta Dobra Matka mówi:
„Błogosławieni,
którzy dróg moich strzegą (Prz 8,32), czyli szczęśliwi są ci, którzy z
pomocą łaski Bożej ćwiczą się w moich cnotach i którzy idą śladami mego życia.
Są oni szczęśliwi za życia dzięki obfitości łask i słodyczy, których udzielam
im z własnej pełni o wiele obficiej niż tym, którzy mnie nie naśladują tak
wiernie. Szczęśliwi są w godzinę śmierci, tak łagodnej i spokojnej dla nich,
przy której zazwyczaj jestem obecna, by sama wprowadzić ich do radości
wiecznej. Szczęśliwi są wreszcie w wieczności, gdyż żaden z mych wiernych i
dobrych sług, który za życia naśladował me cnoty, jeszcze nie zginął”.
Przeciwnie odrzuceni: bywają nieszczęśliwi za życia,
w godzinie śmierci i w wieczności, gdyż nie naśladują cnót Najświętszej
Dziewicy, zadowalając się tym, że czasem wstąpią do jakiegoś bractwa, że
odmówią kilka modlitw na Jej cześć lub spełnią powierzchownie jakieś inne
ćwiczenie pobożne.
O Święta Dziewico, moja Dobra Matko, jakże
szczęśliwi są - powtarzam to jeszcze raz w uniesieniu serca - jakże szczęśliwi
są ci, którzy nie ulegają błędnemu do Ciebie nabożeństwu, co wiernie strzegą
Twoich ścieżek, Twych rad i rozkazów! Lecz jakże nieszczęśliwi i przeklęci są
ci, którzy nadużywając nabożeństwa do Ciebie, nie zachowują przykazań Twego
Syna:
Przeklęci są
odstępujący od Twych przykazań! (Ps 119,21 ).
ROZDZIAŁ IV
Najświętsza
Dziewica a Jej niewolnicy z miłości
Oto uczynki miłosierdzia, które Najświętsza
Dziewica, najlepsza z matek, spełnia wszystkim wiernym swym dzieciom, które na
wzór Jakuba całkowicie się Je; ofiarowały:
1. Maryja kocha wierne swe sługi Ja miłuję tych, którzy mnie miłują (Prz 8,17). Maryja kocha ich,
ponieważ:
I) jest ich prawdziwą Matką, a każda matka kocha
dziecko, owoc swego żywota;
2) kocha ich z wdzięczności, gdyż oni prawdziwie Ją
kochają jako swą Dobrą Matkę;
3) kocha ich, bo Bóg ich kocha jako swych wybranych:
Jakuba umiłowałem, a Ezawa miałem w nienawiści (Rz 9,13);
4) kocha ich, gdyż ofiarowali się oni Jej całkowicie
i są Jej cząstką i Jej dziedzictwem: W Izraelu obejmij dziedzictwo (Syr 24,8);
5) kocha ich czule, czulej niż wszystkie matki
razem. Złóż, jeśli możesz, całą miłość naturalną, jaką matki całego świata
miłują swe dzieci, w sercu jednej matki dla jednego dziecka; jeśli prawdą jest,
że matka ta kochałaby niezrównanie dziecko swoje, to niemniej jest prawdą, że
Maryja niewspółmiernie czulej kocha swe dzieci, niż owa matka kochałaby swego
jedynaka.
Maryja kocha nie tylko tkliwie, ale i skutecznie.
Jej Miłość dla nich jest bardziej czynna i skuteczna niż miłość Rebeki do
Jakuba. Oto co czyni ta Dobra Matka, której Rebeka jest tylko figurą, by
uzyskać dla swych dzieci błogosławieństwo Ojca Niebieskiego:
1. Podobnie jak Rebeka, upatruje stosownej chwili,
by im dobrze czynić, by ich uczynić wielkimi i bogatymi. Widząc jasno w Bogu
wszelkie dobro i zło, wszelkie szczęście i nieszczęście, błogosławieństwo i
przekleństwo Boga, układa przezornie wszystko tak, by swe wierne dzieci chronić
przed wszelkiego rodzaju złem, a obdarzać ich wszelkim dobrem.
2. Jak Rebeka Jakubowi, udziela im
dobrych rad: Synu mój, posłuchaj mego
polecenia (Rdz 27,8). Między innymi poddaje im myśl, by przynieśli Jej i
ofiarowali dwa koźlątka, czyli duszę i ciało, by mogła przyrządzić z nich miłą
Bogu ucztę. Zachęca ich, by robili wszystko, czego Jezus, Syn Jej, słowem i
przykładem nauczał. Jeśli rad tych nie udziela im sama, to czyni to przez
aniołów, którzy nie znają większego zaszczytu i szczęścia nad to, by na Jej
rozkaz zstąpić na ziemię i dopomóc wiernym Jej sługom.
3.
A kiedy już Jej poświęcili ciało,
duszę oraz wszystko, co do nich należy, cóż wtedy czyni ta Dobra Matka? - To,
co uczyniła niegdyś Rebeka z dwoma koźlętami, które jej przyniósł Jakub:
a) zabija w nich życie starego Adama;
b) odziera ich ze skóry, tj. z ich naturalnych
skłonności, z miłości własnej, z samowoli i z przywiązania do wszelkich
stworzeń;
c) oczyszcza ich z plam nieczystości i grzechów;
d) przygotowuje ich według upodobania Bożego i ku
najwyższej Jego chwale. A ponieważ jedynie Maryja doskonale zna upodobania Boże
i najwyższą chwałę Przedwiecznego, dlatego zdolna jest przygotować
najdoskonalej nasze ciało i duszę do tego najwznioślejszego upodobania Bożego,
do tej chwały nieskończonej i niewysłowionej.
4. Ta Dobra Matka - otrzymując doskonałą ofiarę,
którą w tym nabożeństwie składamy Jej z samych siebie, z naszych zasług i
zadośćuczynień - bierze nas w swe posiadanie, uwalnia nas ze starych,
krępujących nas szat i czyni nas godnymi ukazania się przed Obliczem Ojca
Niebieskiego, ponieważ:
a) Przyodziewa nas w szaty czyste, nowe, kosztowne i
wonne starszego brata, czyli Jezusa Chrystusa, swego Syna, które przechowuje w
swym domu, to znaczy, nad którymi ma władzę, będąc Skarbniczką i powszechną
Szafarką zasług i cnót swego Syna Jezusa Chrystusa, a które daje, komu chce;
b) Owija szyję i ręce swych sług skórami zabitych i oddartych koźląt, to znaczy przyozdabia ich zasługami i bogactwem uczynków,
które sami spełnili. Niszczy i usuwa wszystko, co w nich jest nieczyste i
niedoskonałe, nie rozpraszając nic z dóbr, jakie w nich łaska zdziałała. Raczej
zachowuje je i pomnaża, by nimi przyozdobić i wzmocnić szyję i ręce swych
dzieci, to znaczy, by ich wzmocnić do niesienia jarzma Pańskiego, które nosi
się na karku, oraz do pełnienia wielkich rzeczy na chwałę Bożą i dla zbawienia
biednych współbraci;
c) Maryja nadaje nową woń i nowy urok tym ozdobom,
udzielając im własnych swych szat, tj. swych zasług i cnót, które umierając
przekazała im w testamencie. Wszyscy zatem wierni Jej słudzy i niewolnicy
podwójne mają szaty, mianowicie szaty Jej Syna i Jej własne: Wszyscy domownicy Jej mają po dwie suknie (Prz 31,21 Wlg). I dlatego nie potrzebują
obawiać się zimna Jezusa Chrystusa, który jest biały jak śnieg i którego
odrzuceni, nie odziani, pozbawieni zasług Jezusa Chrystusa i Najświętszej
Dziewicy, nie będą mogli znieść.
5. Wreszcie Maryja sprawia, że wierni Jej słudzy
otrzymują błogosławieństwo Ojca Niebieskiego, chociaż jako dzieci młodsze i
przybrane nie powinni go otrzymać. Odziani w szaty zupełnie nowe, bardzo
kosztowne i nadzwyczaj pięknej woni, z ciałem i duszą doskonale przysposobioną,
zbliżają się z ufnością do Ojca Niebieskiego. Słyszy On i rozróżnia ich głos,
głos grzesznika. Wszakże dotyka ich rąk pokrytych skórami, czuje piękną woń ich
odzienia, spożywa z radością to, co Maryja, ich Matka, przygotowała, a
rozpoznając w nich zasługi i piękną woń swego Syna i Jego Najświętszej Matki:
a) Daje im podwójne błogosławieństwo rosy niebieskiej (Rdz 27,28), czyli łaski
Bożej, będącej zaczynem chwały: Napełnił
nas wszelkim błogosławieństwem duchowym
na wyżynach niebieskich - w Chrystusie (Ef 1,3), oraz błogosławieństwo żyznej ziemi (Rdz 27,28), to znaczy, że
ten Dobry Ojciec daje im chleb powszedni i dostateczną obfitość dóbr tego
świata.
b) Czyni ich panami reszty braci, czyli odrzuconych.
Choć to panowanie nie zawsze okazuje się na tym przemijającym świecie (zob. 1
Kor 7,31), gdzie często panują odrzuceni: Bezbożni mówić będą zuchwale i bezwstydnie,
i przechwalać się będą (Ps 94,4), Widziałem bezbożnika hardego i wyniosłego (Ps 37,35), to
jednak jest ono prawdziwe i okaże się jawnie na tamtym świecie, gdzie sprawiedliwi, jak mówi Duch Święty, będą sądzić ludy, zapanują nad
narodami (Mdr 3,8).
c) Majestat Boży błogosławi nie tylko im samym i ich
dobra, lecz nadto błogosławi wszystkim, którzy im błogosławić będą, a odmawia
błogosławieństwa tym wszystkim, którzy będą im złorzeczyć i ich prześladować.
2. Maryja żywi
wierne swe sługi
Drugim czynem miłosierdzia, jaki Najświętsza
Dziewica spełnia dla swych wiernych sług, jest to, że zaopatruje ich we
wszystko, co dotyczy ciała i duszy. Daje im podwójne szaty, jak dopiero co
wykazaliśmy. Żywi ich najbardziej wyszukanymi potrawami ze stołu Bożego; daje
im Chleb Życia, który przygotowała. Drogie dzieci, mówi im słowami Mędrca
Pańskiego, nasyćcie się mymi owocami
(Syr 24,26 Wlg), to znaczy Jezusem, owocem żywota, który dla was wydałam na
świat. Chodźcie, powtarza im, spożywajcie mój chleb, którym jest Jezus, i
pijcie wino Jego miłości, które zmieszałam z mlekiem piersi moich (zob. Prz
9,5; Pnp 5,1). Jako Skarbniczka i Szafarka łask Najwyższego, Maryja rozdziela
znaczną a najlepszą ich część, by nią żywić i utrzymywać swoje dzieci i sługi.
Utyją oni na Chlebie żywym, upoją[37]
się winem, które rodzi dziewice (zob. Za 9,17) Dlatego z łatwością noszą oni
jarzmo Chrystusa i prawie nie odczuwają jego ciężaru, a to dzięki Maryi, która
czyni je lekkim przez namaszczenie go olejem pobożności.
3. Maryja
prowadzi wierne swe sługi
Trzecie dobrodziejstwo, jakie Dziewica Maryja
wyświadcza swoim wiernym sługom, polega na tym, że prowadzi ich i kieruje nimi
według woli swego Syna. Rebeka prowadziła małego Jakuba i dawała mu od czasu do
czasu dobre rady, by zapewnić mu błogosławieństwo ojca i uchronić go przed
zazdrością i prześladowaniem brata Ezawa.
Maryja, która jest Gwiazdą Morza, prowadzi wszystkie
swe wierne sługi do portu zbawienia, wskazuje im drogę wiodącą do życia
wiecznego, każe im unikać niebezpiecznych kroków, prowadzi ich za rękę
ścieżkami sprawiedliwości, podtrzymuje ich, by nie upadli, podnosi ich, gdy
upadli, jako Miłosierna Matka upomina ich, gdy błądzą a nieraz nawet karze ich
z miłością. Czy może zbłądzić w drodze do wieczności dziecko posłuszne Maryi,
swej Żywicielce i światłej Kierowniczce? Idąc Jej śladami - mówi św. Bernard -
nie zbłądzicie nigdy. Nie obawiajcie
się, by prawdziwe dziecko Maryi mogło ulec diabelskim podszeptom i popaść w
formalną herezję. Tam, gdzie Maryja wskazuje kierunek, tam ani duch ciemności
ze swymi mamidłami, ani odszczepieńcy z całą swoją przebiegłością dostępu nie
mają. Jeśli Maryja cię trzyma, nie upadniesz.
4. Maryja
broni i osłania wierne swe sługi
Czwartą przysługą, jaką Maryja oddaje swym wiernym
dzieciom i sługom, jest to, że ich broni i osłania przed nieprzyjaciółmi. Przez
swe starania i czujność Rebeka uchroniła Jakuba od wszelkich niebezpieczeństw,
w jakich się znajdował, a w szczególności od śmierci, którą brat Ezaw byłby mu
na pewno zadał z powodu nienawiści i
zazdrości, jak niegdyś Kain swemu bratu Ablowi. Maryja, Dobra Matka wybranych,
ukrywa ich pod swymi opiekuńczymi skrzydłami jak kokosz swe pisklęta. Rozmawia
z nimi, zniża się do nich, współczuje ich słabościom. By ich uchronić przed
jastrzębiem i sępem, osłania ich i towarzyszy im groźna jak zbrojne
zastępy (Pnp 6,4). Czyż człowiek otoczony stutysięczną armią będzie się
obawiał swych nieprzyjaciół? A wierny sługa Maryi, otoczony Jej opieką i potęgą
królewską, jeszcze mniej ma podstaw do obawy. Ta Dobra Matka i można Pani
niebios wysłałaby raczej zastępy aniołów na pomoc słudze swemu, niż
kiedykolwiek mogłoby się zdarzyć, by wierny sługa, który się Jej powierzył, uległ
złości, przewadze i przemocy swych nieprzyjaciół[38].
5. Maryja
wstawia się za swymi wiernymi sługami
Piąte wreszcie i największe dobro, jakiego Maryja
udziela swym wiernym sługom polega na tym, że wstawia się za nimi u Syna,
jednając Go swymi prośbami, łączy ich z Jezusem bardzo ścisłym węzłem i
utrzymuje ich w tym zjednoczeniu.
Rebeka kazała zbliżyć się Jakubowi do łoża ojca. Ten
zaś dotknął syna, uścisnął i ucałował go nawet z radością, a odczuwając przy
tym miłą woń jego szat, w uniesieniu ducha zawołał:
Oto woń mego syna, jak woń pola pełnego,
które pobłogosławił Pan (Rdz 27,27
Wlg).
To pełne pole, którego woń oczarowała
serce ojca, to nic innego jak woń cnót i zasług Maryi, tego pola pełnego łaski,
na którym Bóg Ojciec zasiał ziarno pszeniczne wybranych: swego Jedynego Syna.
O, jakże mile spogląda Jezus, Ojciec
przyszłego wieku (por. Iz 9,6), na wierne swe dzieci, tchnące miłą wonią Maryi!
Jak szybko i jak ściśle jednoczy się z nimi! Maryja zaś, która obsypała je
łaskami i uzyskała dla nich błogosławieństwo Ojca Niebieskiego i zjednoczenie z
Jezusem Chrystusem, zachowuje je w Jezusie Chrystusie i Jezusa Chrystusa w
nich. Chroni je i zawsze czuwa nad nimi z obawy, by nie utraciły łaski Bożej i
nie wpadły w sidła nieprzyjaciół:
utrzymuje świętych w ich pełności i uzyskuje im łaskę wytrwania aż do
końca.
Oto wytłumaczenie tej dawnej i wspaniałej opowieści
o wybraństwie i odrzuceniu, opowieści tak mało zgłębianej, a tak pełnej taje m
nic.
CZĘŚĆ SIÓDMA
Cudowne skutki
doskonałego nabożeństwa do Maryi w duszach wiernych
ROZDZIAŁ I
Poznanie i
wzgarda samego siebie
Drogi bracie, o ile będziesz wierny praktykom
zewnętrznym i wewnętrznym tego nabożeństwa, bądź spokojny. Z pomocą światła,
którego udzieli ci Duch Święty przez Maryję, drogą swą Oblubienicę, poznasz
swoją skażoną naturę i niezdolność do wszystkiego, co dobre[39],
a dzięki temu rozpoznaniu będziesz sobą gardził, będziesz tylko ze wstrętem
myślał o sobie. Będziesz na siebie patrzył jak na ślimaka, który wszystko
brudzi swą śliną, lub jak na ropuchę, która wszystko zatruwa swą trucizną, lub
jak na złośliwego węża, który tylko czyha na to, by kogoś oszukać. Wtedy to
pokorna Maryja pozwoli ci brać udział w swej głębokiej pokorze i sprawi, że
będziesz sobą gardził[40],
że nie będziesz nikogo lekceważył, że ukochasz uniżenie.
ROZDZIAŁ II
Uczestnictwo w
wierze Maryi
Najświętsza Dziewica pozwoli ci
uczestniczyć w swej wierze, która za Jej ziemskiego życia była większa niż
wiara wszystkich patriarchów, proroków, apostołów i wszystkich świętych. Teraz,
kiedy chwalebnie panuje w niebie, nie ma już tej wiary, bo w świetle chwały
wszystko widzi w Bogu. Wszakże za przyzwoleniem Najwyższego nie utraciła jej,
wstępując do chwały; raczej zachowała ją i nadal zachowuje w Kościele wojującym
dla swych najwierniejszych sług i służebnic. Im więcej zatem względów
zaskarbisz sobie u Tej dostojnej Pani i wiernej Dziewicy, tym więcej mieć
będziesz:
- wiary czystej w całym życiu; wiary, która sprawi,
że nie będziesz gonił za uczuciowością ani za nadzwyczajnymi łaskami;
- wiary żywej i ożywianej miłością, dzięki której
jedyną pobudką twych czynów będzie czysta miłość ;
- wiary silnej i niewzruszonej jak skała, dzięki
której pozostaniesz niezachwiany i niezłomny wśród życiowych burz i udręczeń;
- wiary czynnej i przenikliwej, która niby klucz
tajemniczy pozwoli ci wniknąć w tajemnice Jezusa Chrystusa, w ostateczne rzeczy
człowieka, a nawet w samo Serce Boga;
- wiary mężnej, dzięki której bez
wahania podejmiesz i doprowadzisz do końca wielkie dzieła dla Boga i dla
zbawienia dusz;
- wiary, która będzie dla ciebie płonącą
pochodnią, życiem Bożym, ukrytym skarbem Bożej Mądrości i przepotężną bronią,
którą posługiwać się będziesz, by oświecać tych, co są w ciemnościach i w
cieniu śmierci, by rozpalać ogień miłości w sercach oziębłych, by dać życie
tym, co umarli przez grzech, by łagodnym, a silnym słowem wzruszać serca z
kamienia i obalać cedry Libanu, wreszcie, by odeprzeć szatana i wszystkich
nieprzyjaciół zbawienia.
ROZDZIAŁ III
Łaska czystej
miłości
Maryja, Matka
pięknej miłości (Syr 24,18 Wlg), wyzwoli twe serce z wszelkiego niepokoju
sumienia i z wszelkiego zniewolenia lękiem. Maryja twe serce otworzy i
rozszerzy tak, że będziesz biegł po drodze przykazań (zob. Ps 119,32) Jej Syna
ze świętą swobodą dzieci Bożych. Maryja wprowadzi do twego serca czystą miłość,
której skarb jedynie Ona posiada. Odtąd w twym postępowaniu będziesz się
kierować już nie obawą, lecz czystą miłością ku Bogu, który sam jest Miłością.
Będziesz Go uważał za najlepszego Ojca, któremu bezustannie będziesz się starał
podobać, do którego będziesz mógł swobodnie przylgnąć jak dziecko do ukochanego
ojca. Gdybyś przypadkiem miał nieszczęście Go obrazić, upokorzysz się przed Nim
natychmiast, przeprosisz Go pokornie, wyciągniesz ku Niemu z prostotą ręce,
powstaniesz z miłością, bez niepokoju i obawy, i bez zniechęcenia dalej ku
Niemu dążyć będziesz.
ROZDZIAŁ IV
Wielka ufność
w Bogu i w Maryi
Najświętsza Dziewica napełni cię wielką ufnością do
Boga i do Niej samej.
1 ) Odtąd bowiem nie będziesz się już zbliżał do Jezusa
sam, lecz zawsze przez tę Dobrą Matkę.
2) Ponieważ ofiarowałeś Jej wszystkie swe zasługi,
łaski i zadośćuczynienia, by nimi rozporządzała według swej woli, dlatego
Maryja udzieli ci swych cnót, przyodzieje cię swoimi zasługami, tak że z
ufnością będziesz mógł powiedzieć Bogu: Oto ja służebnica Pańska, niech mi
się stanie według Twego słowa (Łk 1,38).
3) Ponieważ oddałeś się Jej całkowicie z duszą i
ciałem, Maryja, hojna z hojnymi i hojniejsza niż najhojniejsi, odda się tobie
nawzajem w sposób cudowny, ale prawdziwy, tak że śmiało będziesz mógł Jej
powiedzieć: Należę do Ciebie - wybaw mnie (Ps 119,94) lub z
umiłowanym uczniem: Wziąłem Cię, Maryjo, jako całe me dobro (por. J 19,27).
Będziesz mógł także powtórzyć za św. Bonawenturą:
Droga moja
Pani i Wybawicielko, będę działał z ufnością i nie będę się lękał, bo Ty jesteś
moją siłą i moją chwałą w Panu... Jestem cały Twój i wszystko, co posiadam, do
Ciebie należy.
O
chwalebna Dziewico, błogosławiona nad wszystkie stworzenia, pragnąłbym Cię położyć jako
pieczęć na me serce, bo miłość
Twoja jest silna jak śmierć (por. Pnp 8,6).
Będziesz mógł odezwać się do Boga
słowami w duchu proroka:
Panie, moje serce się nie pyszni i oczy moje nie są wyniosłe. Nie gonię za tym, co wielkie albo co przerasta me siły. Przeciwnie: wprowadziłem ład i spokój do
mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza (Ps 131,1-2).
4) Niech twoją ufność do Maryi spotęguje ta
okoliczność, że oddając Jej wszystko, co masz dobrego, będziesz miał mniej
ufności do siebie, a o wiele więcej do Tej, która jest twym Skarbem. Jakaż to
ufność, jaka pociecha dla duszy, gdy może powiedzieć, że Skarbiec Boży, do
którego Bóg włożył wszystko, co miał najkosztowniejszego, jest także jego
własnością! A Maryja, jak powiedział św. Rajmund Jordan, jest Skarbcem Pana.
ROZDZIAŁ V
Zjednoczenie z
duszą i duchem Maryi
Jeśli będziesz wierny praktykom tego nabożeństwa,
dusza Najświętszej Dziewicy zjednoczy się z duszą twoją, by wielbić Pana; Jej
duch ducha twego ogarnie, by radować się w Bogu, Zbawicielu swoim. Niech dusza Maryi będzie w każdej duszy,
by wielbić Pana; niech duch Maryi
będzie w każdej duszy, by radować się
w Bogu (św. Ambroży)
Kiedyż nadejdą owe czasy szczęśliwe, powiedział
pewien wielki czciciel Maryi, kiedyż nadejdą owe czasy szczęśliwe, kiedy Maryja
będzie królować jako Pani i Władczyni w sercach, by je zupełnie poddać
panowaniu swego wielkiego i Jedynego Jezusa? Kiedyż dusze będą tak oddychać
Maryją, jak ciało oddycha powietrzem? Wtedy to dopiero staną się rzeczy cudowne
na tym padole, gdy Duch Święty, znajdując ukochaną swą Oblubienicę
odzwierciedloną w duszach, zstąpi na nie z całą obfitością i napełni je swymi
darami, zwłaszcza darem mądrości, by przez nie dokonywać cudów łaski. Drogi
bracie, kiedyż nadejdą owe czasy szczęśliwe, ów wiek Maryi, kiedy dusze wybrane
i przez Maryję wyproszone u Najwyższego, zatapiając się w przepaścistych
głębiach wnętrza Maryi, staną się żywymi Jej obrazami, by kochać i wielbić
Jezusa Chrystusa? Czasy te nadejdą dopiero wtedy, gdy ludzie poznają i
praktykować będą nabożeństwo, którego nauczam:
Niech
przyjdzie Królestwo Maryi, Panie, aby przyszło Królestwo Twoje.
ROZDZIAŁ VI
Przeobrażenie
dusz w Maryi na obraz Jezusa Chrystusa
Jeśli to drzewo życia, którym jest Maryja, starannie
będziemy pielęgnować w duszy przez wierne praktykowanie wyłożonego nabożeństwa,
to przyniesie ono owoc w swoim czasie, a owocem jego nie jest nic innego jak
Jezus Chrystus. Widzę tylu ludzi pobożnych, szukających Jezusa Chrystusa: jedni
szukają Go na tej drodze i przez taką praktykę, drudzy w inny sposób, a iluż to
z nich, napracowawszy się przez całą noc, może powiedzieć: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy, i niceśmy nie ułowili (Łk 5,5). I do nich można
zastosować słowa: Pracowaliście dużo, a zarobiliście mało (por. Ag 1,6). Jezus
Chrystus jest w was jeszcze bardzo słaby.
Natomiast na niepokalanej drodze Maryi i za pomocą
tej Bożej praktyki, której uczę, praca odbywa się w ciągu dnia w miejscu
świętym i jest lekka. U Maryi nie ma nocy, bo nie było w Niej nigdy nawet
najmniejszego cienia grzechu. Maryja jest miejscem świętym i najświętszym,
gdzie kształtują się święci.
Proszę zwrócić uwagę na to, co powiedziałem, że
święci kształtują się w Maryi. Jest bowiem wielka różnica między wyciosaniem
posągu za pomocą młota i dłuta a odlaniem go w formie. Rzeźbiarze ciężko się
napracują i dużo zużyją czasu, zanim wyrzeźbią posąg dłutem i młotem.
Natomiast, by odlać posąg w gotowej formie, mało potrzeba pracy i czasu. W
jednym z kazań św. Augustyn nazywa Najświętszą Maryję Pannę „Forma Dei” „Formą
Bożą” - właściwą formą do kształtowania i urabiania „bogów”[41].
Kogo wrzucono do tej Bożej Formy, ten od razu zostaje ukształtowany w Jezusie
Chrystusie i Jezus Chrystus w nim. Małym kosztem i w krótkim czasie będzie on
przebóstwiony, ponieważ wrzucono go do tej samej Formy, która ukształtowała
Boga.
Sądzę, że mogę doskonale porównywać tych kierowników
duchowych i te osoby pobożne, które w sobie lub w drugich chcą kształtować
Chrystusa za pomocą innych ćwiczeń niż to, które wyłożyłem, z rzeźbiarzami, co
ufni we własną zręczność, pilność lub sztukę twardy kamień lub kawał nie
obciosanego drzewa obrabiają ogromną ilością uderzeń młota i dłuta, by wyciosać
w nim wizerunek Jezusa Chrystusa. Nieraz nie udaje się im oddać podobieństwa
Jezusa, dlatego że nie znają wyrazu Jego Oblicza lub nie mają potrzebnego
doświadczenia Chrystusa, lub w końcu skutkiem błędnego uderzenia, którym
popsuli całe dzieło. Natomiast tych, co pojęli tajemnicę łaski, którą im
przedstawiam, przyrównuję słusznie do odlewników, którzy znalazłszy piękną
formę - Maryję, w której Jezus został ukształtowany naturalnym i boskim
sposobem, i nie ufając własnej zręczności, lecz jedynie doskonałości Formy -
rzucają się w Nią i w Niej się zatapiają, by mogli stać się wiernym odbiciem
Jezusa Chrystusa.
Jakież to piękne i prawdziwe porównanie! Lecz kto je
zrozumie? Pragnąłbym, byś ty je pojął, kochany bracie. Ale pamiętaj, że do
formy wlewa się tylko to, co jest stopione i płynne, to znaczy, że trzeba
zniszczyć i stopić w sobie starego Adama, by stać się nowym Adamem (Chrystusem)
w Maryi.
ROZDZIAŁ VII
Najwyższa
chwała Jezusa Chrystusa
Przez to wiernie wykonywane ćwiczenie oddasz
Jezusowi więcej chwały w jednym miesiącu niż przez inne ćwiczenia, choćby
trudniejsze, w kilku latach. Dlaczego? Otóż odpowiadam:
1) Spełniając swe uczynki przez Najświętszą Dziewicę
w myśl tego nabożeństwa, zrzekasz się własnych, nawet dobrych i znanych ci
zamierzeń i dzieł, by zniknąć, że tak powiem, w zamierzeniach i działaniu
Najświętszej Dziewicy, choć ich nie znasz. Przez to zyskujesz udział we
wzniosłości zamierzeń Maryi, które były tak czyste, że najmniejszy z Jej
uczynków, np. kręcenie kądzieli czy zrobienie jednego ściegu igłą, więcej
chwały oddał Bogu niż św. Wawrzyniec przez swe okrutne męczeństwo na rozpalonej
kracie, więcej nawet niż wszyscy święci przez swe najbardziej heroiczne czyny.
Słowem, Maryja w ciągu swego ziemskiego życia zdobyła taki bezmiar
niewysłowionych łask i zasług, że łatwiej można by policzyć gwiazdy na
firmamencie, krople wody w morzu i ziarnka piasku na wybrzeżu niż Jej zasługi i
łaski. I dlatego Maryja oddała Bogu więcej chwały, niż Mu wszyscy aniołowie i
święci chwały oddali i oddadzą. Maryjo! Cudzie łaski! Istotnie, potrafisz
czynić cuda łaski w duszach, które dobrowolnie i całkowicie zanurzyły się i
zniknęły w Tobie.
2) Dusza, która to nabożeństwo wiernie praktykuje,
za nic uważa wszystko to, co sama z siebie myśli lub czyni. By zbliżyć się do
Chrystusa lub z Nim przynajmniej rozmawiać, szuka ona oparcia i znajduje
upodobanie jedynie w zamierzeniach i intencjach Maryi. I dlatego ćwiczy się ona
o wiele bardziej w pokorze niż dusze, które działają same z siebie, które w
sobie i we własnych zamiarach mają upodobanie i na własne liczą siły. Toteż
dusza taka o wiele większą chwałę oddaje Bogu, bo cześć doskonała odbiera tylko
od tych, którzy są pokorni w duchu i cichego serca.
3) Najświętsza Panna z wielkiej ku nam
miłości przyjmuje w swe dziewicze dłonie dary, jakie składamy Jej z naszych
uczynków, a przydając im piękności i cudownego blasku, sama ofiarowuje je
Chrystusowi, przez co przynoszą one Panu naszemu więcej chwały, niż gdybyśmy je
naszymi grzesznymi rękami sami składali Mu w ofierze.
4)
Ilekroć wreszcie myślisz o Maryi, Maryja zamiast ciebie myśli o Bogu, dlatego
ilekroć wielbisz i czcisz Maryję, Maryja wraz z tobą wielbi i czci Boga. U
Maryi wszystko odnosi się do Boga, tak iż trafnie można Ją nazwać „relacją” do
Boga, istniejącą tylko przez wzgląd na Boga, lub „echem” Bożym, które nic nie
mówi i niczego innego nie powtarza, jak „Bóg”. Jeśli powiesz „Maryja”, Ona
powie „Bóg”. Elżbieta wysławiała Maryję i nazwała błogosławioną Tę, która uwierzyła; Maryja zaś jako wierne echo
Boga zaintonowała: Wielbi dusza moja
Pana (Łk 1,46). Jak Maryja wówczas uczyniła, tak czyni codziennie. Gdy Ją
wielbisz, chwalisz lub Jej coś ofiarujesz, to wielbisz, kochasz, czcisz Boga i
dajesz Bogu przez Maryję i w Maryi.
CZĘŚĆ ÓSMA
Szczegółowe
ćwiczenia nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny
ROZDZIAŁ I
Ćwiczenia
zewnętrzne
Jakkolwiek istota tego nabożeństwa polega na aktach
wewnętrznych, to istnieje jednak szereg ćwiczeń zewnętrznych, których nie wolno
zaniedbywać, najpierw dlatego, że ćwiczenia zewnętrzne, jeśli są dobrze
wykonywane, pobudzają nas do ćwiczeń wewnętrznych, potem dlatego, że przypominają
nam, którzy przecież korzystamy z pomocy zmysłów, o naszych powinnościach wobec
Boga, wreszcie dlatego, że przyczyniają się do zbudowania tych, którzy je
widzą, gdy przeciwnie, ćwiczenia czysto wewnętrzne są niedostrzegalne.
Niech
nikt nie mówi, że prawdziwa pobożność tkwi w sercu, że w nabożeństwie należy
unikać tego, co zewnętrzne i co mogłoby podsycać próżność, że prawdziwa
pobożność powinna się ukrywać. Na podobne krytyki odpowiadam słowami Mistrza:
Tak niech świeci wasze światło przed
ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie (Mt 5,16).
Nie mamy więc, jak mówi św. Grzegorz, spełniać zewnętrznych uczynków i ćwiczeń
pobożnych, by się ludziom podobać i ściągać na siebie pochwały, bo to byłoby
próżnością; mamy je natomiast spełniać niekiedy przed ludźmi, by podobać się
Bogu i Go czcić, nie zważając na to, czy przyniosą nam wzgardę, czy pochwałę
ludzką.
Podam
teraz kilka ćwiczeń zewnętrznych, które nazywam zewnętrznymi nie dlatego, byśmy
mieli je spełniać bez wewnętrznej intencji, lecz aby je odróżnić od czysto
wewnętrznych.
1. Całkowite ofiarowanie samego
siebie
Pierwsze
ćwiczenie. Ci, którzy pragną praktykować to szczególne nabożeństwo, które nie
jest bractwem - jakkolwiek byłoby to rzeczą bardzo pożądaną - powinni
przynajmniej przez dwanaście dni pracować nad tym, by wyzbyć się ducha tego
świata, będącego przeciwnikiem Ducha Jezusa Chrystusa. Powinni następnie
poświęcić ze trzy tygodnie, by się napełnić Jezusem Chrystusem przez
Najświętszą Dziewicę. Oto porządek, jakiego powinni się trzymać:
W
pierwszym tygodniu ofiarują w duchu pokory wszystkie swoje modlitwy i dobre
uczynki z prośbą o poznanie samych siebie i o żal za grzechy. W tym celu mogą,
jeśli zechcą, rozmyślać nad tym, co powiedziałem wyżej o grzesznym podłożu
natury ludzkiej, uważając przez ten tydzień samych siebie za pełzające
robactwo, za węże, ropuchy i kozły. Mogą też rozważać następujące trzy myśli
św. Bernarda: Rozważaj, czym byłeś -
nasieniem zepsutym; czym jesteś - naczyniem pełnym błota; czym będziesz - pastwą
robaków. Będą prosili Pana naszego i Ducha Świętego o światło: Panie,
spraw, żebym przejrzał (Łk 18,41 ).
Spraw, abym poznał samego siebie (św. Augustyn). Codziennie odmawiać będą
Litanię do Ducha Świętego i będą się uciekali do Najświętszej Dziewicy z prośbą
o tę wielką łaskę, będącą podstawą dla wszystkich innych łask. W tej intencji
odmawiać będą codziennie hymn Ave Maris
Stella - Witaj Gwiazdo Morza i
Litanię do Najświętszej Maryi Panny.
W
czasie drugiego tygodnia starać się będą we wszystkich swych modlitwach i
uczynkach o to, by poznawać Najświętszą Dziewicę. O poznanie to prosić będą
Ducha Świętego. Za czytanie i rozmyślanie posłużyć może im to, co w niniejszej
książeczce powiedzieliśmy o Najświętszej Pannie. Podobnie jak w pierwszym
tygodniu, mogą odmawiać w tej intencji Litanię do Ducha Świętego, hymn Witaj Gwiazdo Morza i Różaniec.
Trzeci
tydzień poświęcą poznaniu Jezusa Chrystusa. W tym czasie mogą czytać i
rozmyślać to, co w tym przedmiocie powiedzieliśmy; mogą odmawiać modlitwę św.
Augustyna[42] i
powtarzać z tym świętym ustawicznie: Panie, spraw, abym Cię poznał! Panie,
spraw, abym ujrzał, kim jesteś! Jak
poprzednio, mogą odmawiać Litanię do Ducha Świętego, hymn Witaj Gwiazdo Morza oraz Litanię do Imienia
Jezus.
Pod
koniec trzeciego tygodnia wyspowiadają się i przyjmą Komunię św. w intencji
oddania się Jezusowi Chrystusowi przez ręce Maryi jako niewolnicy z miłości, a
po Komunii św. odmówią akt ofiarowania się[43].
Przyrzeczenie to powinni złożyć również na piśmie i podpisać w tym samym dniu.
Byłoby
dobrze, aby tego dnia złożyli Jezusowi Chrystusowi i Jego Matce Najświętszej
jakąś daninę jako pokutę za swe przeszłe niewierności oraz by przez to wyrazić
swoją zależność od Jezusa i Maryi. Daninę tę może stanowić post, jakieś umartwienie
lub jałmużna. Wystarczy rzecz najdrobniejsza, aby tylko była dana z czystej
intencji, bo Jezus patrzy tylko na dobrą wolę.
Co
najmniej raz w roku, w rocznicę ofiarowania się, należy odnowić ten akt,
spełniając te same ćwiczenia przez trzy tygodnie.
Zbawienną
jest rzeczą odnawiać je co miesiąc, a nawet codziennie, tymi słowami: „Totus
tuus ego sum, et omnia mea tua sunt” - „Jestem cały Twój i wszystko moje Twoim
jest”.
Jestem
cały Twój, Jezu, i wszystko, co mam, do Ciebie należy przez Maryję, Twoją Najświętszą
Matkę.
2. Odmawianie Małej Koronki do
Najświętszej Dziewicy
Drugie
ćwiczenie. Odmawiać będą codziennie przez całe życie, o ile to będzie rzeczą
możliwą, Małą Koronkę do Najświętszej Dziewicy, składającą się z trzech Ojcze
nasz i dwunastu Zdrowaś Maryjo na
cześć dwunastu przywilejów Najświętszej Dziewicy. Ćwiczenie to jest bardzo
dawne. Święty Jan ujrzał Niewiastę ukoronowaną dwunastoma gwiazdami, ubraną w
słońce i mającą księżyc pod stopami (zob. Ap 12,1). Według komentatorów Pisma
Świętego tą Niewiastą jest Najświętsza Dziewica (św. Augustyn, św. Bernard).
Istnieje
kilka sposobów odmawiania tej Koronki, nie zamierzam jednak tłumaczyć ich
szczegółowo. Najlepszego sposobu jej odmawiania sam Duch Święty nauczy
niezawodnie tych wszystkich, którzy to nabożeństwo będą wiernie praktykować. Na
początku należy odmówić modlitwę: Dozwól
mi chwalić Cię, o Panno Przenajświętsza,
i daj mi moc przeciw nieprzyjaciołom Twoim, po czym należy odmówić: Wierzę
w Boga, Ojcze nasz, cztery Zdrowaś Maryjo
i raz Chwała Ojcu, znowu: Ojcze nasz, cztery Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu, itd.
3. Noszenie małego żelaznego
łańcuszka
Trzecie
ćwiczenie. Jest rzeczą chwalebną i bardzo pożyteczną, by ci, którzy w ten
sposób uczynili się niewolnikami Jezusa i Maryi, nosili na znak swej miłosnej
niewoli poświęcony łańcuszek żelazny.
Żadne
oznaki zewnętrzne nie należą, co prawda, do istoty wyłożonego nabożeństwa i
można się bez nich bardzo dobrze obejść. Nie mogę się jednak powstrzymać, by
nie wyrazić uznania tym, którzy wyzbywszy się haniebnej niewoli szatana, w
którą wtrąciły ich grzechy śmiertelne, oddają się dobrowolnie w chwalebną
niewolę Jezusa Chrystusa i chlubią się ze św. Pawłem, że ich kajdany, choć z
żelaza i bez blasku, są stokroć chwalebniejsze i kosztowniejsze niż wszystkie złote
naszyjniki cesarzy.
Nie
było niegdyś rzeczy haniebniejszej niż krzyż. Obecnie jednak drzewo krzyża
stanowi najchwalebniejszy symbol chrześcijaństwa. To samo można by powiedzieć o
łańcuchu niewoli. W starożytności pogańskiej nie znano nic haniebniejszego od
kajdan niewoli. Dla chrześcijanina jednak nie ma nic chwalebniejszego nad
kajdany Jezusa Chrystusa, które uwalniają nas z haniebnych więzów grzechu i
szatana, darzą nas prawdziwą wolnością i łączą nas z Chrystusem i Maryją nie
przymusem i siłą jak złoczyńców, lecz węzłem miłości jak dzieci: Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, mówi Bóg przez usta proroka, a były to więzy miłości (Oz 11,4). Więzy te są silne jak śmierć
(por. Pnp 8,6), a poniekąd silniejsze od śmierci, mianowicie u tych, którzy
chwalebne te oznaki wiernie nosić będą do śmierci. A chociaż śmierć wniwecz
obróci ich ciała, w proch je zamieniając, nie zdoła ona zniszczyć więzów ich
niewoli, które będąc z żelaza, nieprędko ulegną zniszczeniu. Kto wie, czy w
wielki dzień Sadu Ostatecznego, gdy ciała zmartwychwstaną, te łańcuchy
opasujące szkielety niewolników Jezusa i Maryi nie przyczynią się do pomnożenia
ich chwały i nie zostaną przemienione w ozdoby zaszczytne i świetliste?
Szczęśliwi zatem, po tysiąckroć szczęśliwi są wierni niewolnicy Jezusa i Maryi,
którzy w kajdanach swej miłosnej niewoli wytrwają aż do śmierci.
Oto
racje, dla których mamy nosić wspomniane łańcuszki:
1
) Mają nam one przypominać o zobowiązaniach przyjętych na Chrzcie św. i o
odnawianiu ich w przedstawianym nabożeństwie. Ponieważ człowiek częstokroć
bardziej kieruje się zmysłami niż żywą wiarą, dlatego łatwo zapomina o swych
zobowiązaniach wobec
Boga,
jeżeli mu jakaś zewnętrzna rzecz ich nie przypomina. I dlatego łańcuszki takie
są doskonałym środkiem przywodzącym nam mimo woli na pamięć łańcuchy grzechu i
niewoli szatana, od których Chrzest św. nas uwolnił. Równocześnie przypominają
nam naszą zależność od Jezusa Chrystusa, do której Chrzest św. nas zobowiązał.
Jednym z powodów, dla których tak mało chrześcijan pamięta o przyjętych na
Chrzcie św. zobowiązaniach i żyje w pogańskiej bezbożności, jak gdyby nic Bogu
nie obiecali, jest to, że nie noszą oni żadnego znaku zewnętrznego, który by
uczynione Bogu obietnice ustawicznie im przypominał.
2)
Okazujemy przez to zewnętrznie, że nie wstydzimy się niewoli Chrystusowej i
zależności od Jezusa Chrystusa, a wyrzekamy się zgubnej niewoli świata, grzechu
i szatana.
3)
Łańcuszek ten zabezpiecza nas i chroni przed kajdanami grzechu i szatana,
bowiem będziemy nosić albo okowy nieprawości, albo kajdany miłości i zbawienia.
Bracie
kochany! Skruszmy kajdany grzechów i grzeszników, świata i światowców, szatana
i jego popleczników i odrzućmy od siebie daleko zgubne ich jarzmo. Stargajmy ich więzy i odrzućmy od siebie ich pęta
(Ps 2,3). Skłońmy natomiast ramiona i nośmy Mądrość, którą jest Jezus Chrystus,
i niech nam się kajdany Jego nie przykrzą:
Podłóż ramię twoje i noś Ją, a niech
ci się nie przykrzą Jej więzy
(Syr 6,25 Wlg). Zauważ, że zanim Duch Święty wymówi te ważkie słowa,
przysposabia duszę do ich przyjęcia, by nie odrzuciła owej doniosłej
przestrogi. Słuchaj, synu, przyjmij
me zasady, a rady mojej nie odrzucaj! (Syr 6,23).
Przyjacielu
drogi! Dozwól, bym ci z Duchem Świętym dał tę samą radę: Kajdany Jego są łańcuchami
zbawienia (Syr 6,31 Wlg). Jezus Chrystus na krzyżu musi wszystkich do siebie
przyciągnąć, czy chcą, czy nie chcą: odrzuconych przyciągnie łańcuchami
własnych ich grzechów, by jak złoczyńców i szatanów przykuć ich do swego gniewu
wiecznego i do swej mszczącej sprawiedliwości; wybranych zaś przyciągnie,
zwłaszcza w czasach ostatecznych, więzami miłości: A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do
siebie (J 12,32). Przyciągnę ich łańcuchami miłości (por. Oz 11,4).
Ci
niewolnicy, rozkochani w Chrystusie i z Nim związani, mogą nosić łańcuszek na
szyi, na ręku, na nodze, mogą się nim przepasywać. Ojciec Wincenty Carafa,
siódmy generał Towarzystwa Jezusowego, zmarły w opinii świętości w 1643 r.,
nosił na nodze żelazną obręcz na znak miłosnej niewoli i miał zwyczaj mawiać,
iż ubolewa nad tym tylko, że nie może publicznie ukazywać tej chlubnej oznaki.
Matka Agnieszka od Jezusa, o której już wyżej wspominaliśmy, nosiła żelazny
łańcuch dookoła bioder Wiele osób nosiło łańcuszek na szyi na znak pokuty za
naszyjniki z pereł noszone w świecie. Inni znowu nosili je na ręku, aby każda
czynność ich rąk mogła im przypominać miłosną niewolę Chrystusową.
4. Szczególne nabożeństwo do
Tajemnicy Wcielenia
Czwarta
praktyka. Niewolnicy miłości Jezusa w Maryi mają szczególną cześć do wielkiej
Tajemnicy Wcielenia Słowa, obchodzonej 25 marca, a będącej właściwą tajemnicą
tego nabożeństwa. Nabożeństwo to zrodziło się z natchnienia Ducha Świętego:
1)
Aby uczcić i naśladować ową niewypowiedzianą zależność od Maryi, w jakiej Syn
Boży żył na chwałę Boga, swego Ojca, i dla naszego zbawienia. Zależność ta
występuje najjaśniej w tej właśnie tajemnicy, gdy Jezus Chrystus żyje jako
więzień i niewolnik w łonie Najświętszej Maryi Panny, będąc we wszystkim od
Niej zależnym.
2)
Aby podziękować Bogu za niezrównane łaski, którymi obdarzył Maryję, a zwłaszcza
za to, że Ją wybrał na swoją najgodniejszą Matkę, co się właśnie w tej
tajemnicy dokonało.
Są
to dwa zasadnicze cele niewoli Jezusa w Maryi.
*
* *
Proszę
zauważyć, że zwykle używam zwrotów: „niewolnik Jezusa w Maryi”, „miłosna
niewola Jezusa w Maryi”. Można by wprawdzie równie dobrze powiedzieć, jak mówią
niektórzy: „niewolnik Maryi”, „miłosna niewola Najświętszej Dziewicy”. Zdaje mi
się jednak, że lepiej nazywać się „niewolnikiem Jezusa w Maryi”, a to z racji
następujących:
1)
Żyjemy w czasach pychy, w których pełno jest nadętych uczonych, niedowiarków i
krytykantów, którzy nawet w najlepiej uzasadnionych nabożeństwach znajdują coś
nagannego. Otóż, by im nie dawać sposobności do bezpodstawnej krytyki, lepiej
jest mówić o „miłosnej niewoli Jezusa w Maryi” i zwać się „niewolnikiem Jezusa
w Maryi” niż „niewolnikiem Maryi”. Wtedy bowiem nazywamy nabożeństwo to przez
wzgląd na jego ostateczny cel, którym jest Jezus Chrystus, a nie przez wzgląd
na drogę, którą się do Niego dochodzi, czyli Maryję. Wszakże można bez
skrupułów posługiwać się jednym i drugim określeniem, jak to sam czynię.
2)
Ponieważ główną tajemnicą, którą w tym nabożeństwie wielbimy i czcimy, jest
Tajemnica Wcielenia, a wcielonego Jezusa Chrystusa widzieć można tylko w Maryi,
dlatego lepiej jest mówić o „miłosnej niewoli Jezusa w Maryi”, o oddaniu się w
niewolę Jezusowi mieszkającemu i panującemu w Maryi, według słów przepięknej
modlitwy:
„O Iesu, vivens in Maria, veni et vive in famulis tuis
in spiritu sanctitatis tuae, in plenitudine virtutis tuae, in perfectione
viarum tuarum, in veritate virtutum tuarum, in communione mysteriorum tuorum.
Dominare omni adversae potestati in Spiritu tuo ad gloriam Patris. Amen”.
„O
Jezu, żyjący w Maryi, przyjdź i żyj w sługach swoich, w duchu Twojej świętości,
w pełni mocy Twojej, w doskonałości dróg Twoich, w uczestnictwie cnót Twoich, w
uczestnictwie tajemnic Twoich. Panuj nad wszelką potęgą nieprzyjacielską w
Duchu Twoim, na chwałę Ojca. Amen”.
3)
Wyrażając się w ten sposób uwydatniamy dobitniej ową wewnętrzną łączność
istniejącą między Jezusem i Maryją. Wszak są oni tak ściśle ze sobą
zjednoczeni, że Jezus cały jest w Maryi, a Maryja cała w Jezusie lub raczej,
Jej już nie ma, lecz sam Jezus jest w Niej[44],
tak że łatwiej można by odłączyć światło od słońca niż Maryję od Jezusa.
Dlatego można nazwać Pana naszego „Jezusem Maryi”, a Najświętszą Dziewicę
„Maryją Jezusa”.
*
* *
Czas
nie pozwala zatrzymać się dłużej nad rozważaniem wzniosłości i wielkości Tajemnicy
Słowa Wcielonego, czyli Jezusa żyjącego i panującego w Maryi. Powiem tylko, że
jest to najwspanialsza tajemnica Jezusa Chrystusa, tajemnica najwznioślejsza,
najbardziej ukryta i najmniej znana. W tej tajemnicy Jezus w łonie Maryi,
nazwanym przez świętych „Aula sacramentorum” - „Przybytkiem tajemnic Bożych”, i
za Jej zgodą wybrał wszystkie członki swego Mistycznego Ciała. W tej tajemnicy
Jezus wypełnił wszystkie tajemnice swego życia przez to, że je wówczas przyjął,
dając na nie swe przyzwolenie. Bo kiedy Jezus zstępował na świat, mówił: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją, Boże
(Hbr 10,7). Stąd też tajemnica ta obejmuje wszystkie inne tajemnice Chrystusa,
bo zawiera wolę i łaskę do wypełnienia wszystkich innych.
Tajemnica
Wcielenia jest wreszcie Tronem miłosierdzia, szczodrobliwości i chwały Bożej.
Jest
ona dla nas Tronem miłosierdzia, bowiem nie możemy w tej tajemnicy zbliżyć się
do Jezusa inaczej jak tylko przez Maryję, i dlatego nie możemy widzieć Jezusa
ani z Nim rozmawiać jak tylko za pośrednictwem Maryi. Jezus, który swoją Drogą
Matkę zawsze wysłuchuje, udziela tu biednym grzesznikom łaski miłosierdzia: Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski (Hbr 4,16).
Tajemnica
ta jest Tronem szczodrobliwości Boga wobec Maryi, albowiem w czasie gdy nowy
Adam, Jezus Chrystus, mieszkał w tym prawdziwym Raju ziemskim, zdziałał tam
tyle cudów ukrytych, że ani aniołowie, ani ludzie nie zdołają ich pojąć. I
dlatego nazywają święci Maryję: „Magnificentia Dei” „Wspaniałością Bożą”, jak
gdyby tylko w Maryi Bóg był wielmożny (por. Iz 33,21 ).
Tajemnica
ta jest Tronem chwały dla Boga Ojca, gdyż w Maryi Jezus Chrystus całkowicie
przebłagał zagniewanego na ludzkość swego Ojca. W sposób doskonały naprawił w
Niej chwałę Ojca, zdeptaną przez grzech. A przez ofiarę ze swej woli i z siebie
samego, którą złożył w Maryi, więcej Bogu Ojcu oddał chwały, niż Mu chwały
oddały wszystkie ofiary Starego Przymierza. Wreszcie w Maryi Jezus oddał Ojcu
swemu chwałę nieskończoną, jakiej Ojciec nigdy nie odebrałby od ludzi.
5. Wielkie nabożeństwo do
Pozdrowienia Anielskiego i do Różańca
Piąta
praktyka. Niewolnicy Jezusa i Maryi powinni mieć wielką cześć do Pozdrowienia
Anielskiego. Wartość, zasługa, doskonałość i konieczność tej modlitwy są mało
znane nawet wśród chrześcijan. Matka Najświętsza ukazywała się nieraz wielkim
świętym (np. św. Dominikowi, św. Janowi Kapistranowi, bł. Alanowi de Rupe) i
pouczała ich o wielkim pożytku płynącym z odmawiania tej modlitwy. Ułożyli oni
całe tomy o wzniosłości i skuteczności tej modlitwy w nawracaniu dusz. Opowiadali
głośno i głosili publicznie, że zbawienie świata rozpoczęło się od Zdrowaś
Maryjo, że zbawienie każdego poszczególnego człowieka również jest do tej
modlitwy przywiązane i tak jak modlitwa ta sprawiła, że zeschła i nieurodzajna
ziemia zrodziła Owoc Żywota, tak bez wątpienia sprawi ona także, jeśli ją
nabożnie będziemy odmawiać, że w duszach przyjmie się ziarno słowa Bożego i
wyda owoc żywota, Jezusa Chrystusa. Zdrowaś
Maryjo - to rosa niebiańska, przenikająca ziemię, czyli duszę, żeby wydała
owoc w swoim czasie. Dusza, która nie bywa zraszana tą modlitwą, tą rosą
niebiańską, nie przynosi owocu, rodzi tylko ciernie i osty i bliska jest
potępienia (zob. Hbr 6,1-8).
W
książce De dignitate Rosarii (O
godności Różańca) czytamy; że Matka Boża ode' zwała się do bł. Alana tymi
słowami:
Wiedz, synu mój, a oznajmij to wszystkim, że prawdopodobnym i bliskim
znakiem czyjegoś potępienia
wiecznego jest niechęć, oziębłość i niedbalstwo w odmawianiu Pozdrowienia Anielskiego, które cały świat naprawiło.
Są
to słowa bardzo krzepiące, ale mimo to nie mniej groźne, i nie bylibyśmy
skłonni im uwierzyć, gdyby ich prawdziwości nie poręczał autorytet świętego
męża, a także św. Dominika i wielu innych świątobliwych osób oraz doświadczenie
wieków. Zresztą doświadczenie samo pokazuje, że ci, którzy noszą na sobie
znamię odrzucenia, jak heretycy, bezbożni, ludzie pyszni i światowi, nienawidzą
Pozdrowienia Anielskiego i Różańca lub mają je w pogardzie. Heretycy odmawiają
wprawdzie Ojcze nasz, ale nie odmawiają ani
Zdrowaś Maryjo, ani Różańca. Wzdragają się przed tymi modlitwami; woleliby
raczej nosić przy sobie węża niż różaniec. Tak samo postępują ludzie pyszni,
nawet katolicy, tak iż zdaje się, jakoby mieli te same skłonności, co ich
ojciec Lucyfer. Gardzą oni Pozdrowieniem Anielskim, a Różaniec uważają za
kobiece nabożeństwo, dobre dla ciemnych mas, dla nieuków i analfabetów. Z
drugiej strony doświadczenie uczy, że ci, którzy noszą na sobie widoczne znaki
wybrania, kochają Pozdrowienie Anielskie, znajdują w nim upodobanie i chętnie
je odmawiają, a im ściślej zjednoczeni są z Bogiem, tym bardziej kochają tę
modlitwę.
Nie
wiem, jak to się dzieje i dlaczego tak jest, wiem jednak, że jest to
bezsprzeczna prawda - jeśli chcę wiedzieć, czy jakaś osoba jest z Boga, to nie
znam lepszego sprawdzianu od pytania, czy lubi odmawiać Zdrowaś Maryjo i Różaniec. Mówię wyraźnie „lubi”, bo może się
przecież zdarzyć, że ktoś z niemożności czy to naturalnej, czy nawet
nadprzyrodzonej nie jest w stanie odmawiać Różańca, ale lubi go i miłuje, i to
zamiłowanie wpaja w innych.
Dusze
wybrane! Niewolnicy Jezusa i Maryi, wiedzcie o tym, że Zdrowaś Maryjo jest po
Modlitwie Pańskiej najpiękniejszą ze wszystkich modlitw. Jest to najdoskonalsze
Pozdrowienie hołdownicze, jakie możecie złożyć Maryi, gdyż jest to Pozdrowienie,
które Najwyższy kazał Jej przesłać przez Archanioła, aby zjednać sobie Jej
Serce. To Pozdrowienie, siłą ukrytego uroku, którym jest przepełnione,
oddziałało tak potężnie na Jej Serce, że Maryja mimo swej głębokiej pokory dała
przyzwolenie na Wcielenie Słowa. Toteż przez to Pozdrowienie i wy zjednacie
sobie niezawodnie Jej Serce, jeśli je pobożnie będziecie odmawiać.
Zdrowaś
Maryjo dobrze odmawiane, czyli uważnie, z nabożeństwem i pokorą, jest według
świadectwa świętych nieprzyjacielem szatana, którego zmusza do ucieczki, jest
młotem, który go miażdży, jest uświęceniem duszy, radością aniołów, śpiewem
wybranych, pieśnią Nowego Testamentu, radością Maryi i chwałą Trójcy
Przenajświętszej. Zdrowaś Maryjo jest
rosą niebieską, która czyni duszę urodzajną; jest czystym i pełnym miłości
pocałunkiem, jaki składamy Maryi; jest czerwoną różą, którą Jej ofiarujemy,
kosztowną perłą, którą Jej składamy w ofierze; jest czarą ambrozji i boskiego
nektaru, który Jej dajemy. Wszystkie te porównania pochodzą z ust świętych.
Błagam więc was usilnie, przez
miłość, którą ku wam w Jezusie i Maryi w sercu noszę, nie zadowalajcie się
odmawianiem Małej Koronki do Najświętszej Dziewicy, ale odmawiajcie codziennie,
o ile wam czas pozwoli, cały Różaniec, a w chwili śmierci błogosławić będziecie
dzień i godzinę, kiedyście mi uwierzyli (podkr.
red.).
Bo kto sieje w
błogosławieństwach, z błogoslawieństw też żąć będzie (2 Kor 9,6 Wlg)
6. Odmawianie Magnificat
Szósta
praktyka. By dziękować Bogu za łaski, którymi obdarzył Najświętszą Dziewicę,
dzieci Maryi na wzór świętych odmawiać będą często Magnificat. Jest to jedyna
modlitwa, jedyne dzieło, które Najświętsza Dziewica ułożyła lub raczej, które
Duch Jezusa ułożył w Niej, bo to On przemawiał przez Jej usta. Jest to
najwspanialsza pieśń uwielbienia, jaką Bóg otrzymał w przymierzu łaski. Jest to
hymn z jednej strony najpokorniejszy i najbardziej pełny wdzięczności, a z
drugiej strony najszczytniejszy i najwznioślejszy. Zawiera on tajemnice tak
wielkie i tak ukryte, że nawet aniołowie nie znają wszystkich. Gerson[45]
pobożny i uczony pisarz, który życie całe poświęcił nauce, podjął się dopiero
pod koniec życia, i to z drżeniem, napisania objaśnienia do Magnificat, pragnąc
tym dziełem ukoronować wszystkie swe prace. W potężnym tomie przytacza on dużo
cudownych rzeczy o tej pięknej i Bożej pieśni. Między innymi pisze, że
Najświętsza Dziewica często odmawiała Magnificat, zwłaszcza po Komunii św.,
jako dziękczynienie.
Uczony
Benzoniusz[46],
który również napisał komentarz do Magnificat, przytacza kilka cudów
zdziałanych mocą tego hymnu. Powiada on, że szatani drżą i uciekają, kiedy
słyszą słowa hymnu: „Fecit potentiam in brachio suo, dispersit superbos mente
cordis sui” „On przejawia moc ramienia swego, rozprasza pyszniących się
zamysłami serc swoich” (Łk 1,51).
7. Wzgarda świata
Siódma
praktyka. Wierni słudzy Maryi powinni gardzić zepsutym światem, nienawidzić go,
uciekać od niego i posługiwać się środkami, jakie podaliśmy w pierwszej części,
by dojść do wzgardy świata[47].
ROZDZIAŁ II
Szczególne praktyki wewnętrzne
dla tych,
którzy chcą dojść do pełni
doskonałości
Oprócz
wymienionych praktyk zewnętrznych - których nie należy lekceważyć ani opuszczać
z niedbalstwa, o ile obowiązki stanu i warunki na to pozwalają - są jeszcze
praktyki wewnętrzne, mogące przyczynić się bardzo do uświęcenia tych, których
Duch Święty powołuje do wysokiej doskonałości.
Ćwiczenia
te można streścić w czterech słowach: spełniać wszystkie swe uczynki przez
Maryję, z Maryją, w Maryi i dla Maryi, aby je spełniać doskonale przez Jezusa,
z Jezusem, w Jezusie i dla Jezusa Chrystusa.
1. Przez Maryję
Należy
spełniać swe uczynki przez Maryję, to znaczy, trzeba we wszystkim i we
wszelkich okolicznościach życia być posłusznym Najświętszej Dziewicy i pozwolić
kierować się we wszystkim Jej duchowi, którym jest Duch Święty. Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi (Rz
8,14). Ci, których prowadzi duch Maryi, są dziećmi Maryi, a więc i dziećmi
Boga. Spośród wszystkich czcicieli Najświętszej Dziewicy prawdziwymi i wiernymi
Jej poddanymi są tylko ci, którzy kierują się Jej duchem. Powiedziałem, że duch
Maryi jest Duchem Bożym, gdyż Maryja nigdy nie kierowała się własnym duchem,
lecz jedynie Duchem Bożym, który tak Ją opanował, że stał się Jej własnym.
Dlatego mówi św. Ambroży: Niech dusza Maryi będzie w każdym z nas, by wielbić Pana; duch Maryi niech będzie w każdym z nas, by radować się w Bogu.
Jakże szczęśliwa jest dusza, która na wzór zmarłego w opinii świętości
Rodrigueza[48]
zupełnie opanowana jest i owładnięta duchem Maryi, tym duchem, który jest
łagodny a silny, gorliwy a roztropny, pokorny a mężny, czysty a płodny!
Aby
duszą kierował duch Maryi, powinna ona:
1)
Zanim cokolwiek postanowi, wyrzec się własnego ducha, własnego światła, własnej
woli, np. przed rozmyślaniem, przed Mszą św., przed Komunią św., gdyż słabość
naszego rozumu, złośliwość naszej woli i naszego postępowania, gdybyśmy się
nimi kierowali, stawiłyby zapory duchowi Maryi, choćbyśmy je nawet uważali za
dobre.
2)
Poddać się duchowi Maryi, by on nas prowadził i nami kierował według Jej woli.
Trzeba więc pozostawać w Jej dziewiczych rękach jak narzędzie w rękach
rzemieślnika, jak lutnia w rękach artysty. Jak kamień wrzucony do morza, tak
dusza musi zanurzyć się w Maryi i w Niej zniknąć. Dzieje się to w prosty
sposób, w mgnieniu oka, przez jedno spojrzenie ducha, przez krótki akt woli,
przez jedną myśl, np.: „Wyrzekam się siebie i oddaję się Tobie, Matko moja
Droga!” A chociaż nie odczuwasz przy tym akcie żadnej słodyczy, to jednak jest
on bardzo rzeczywisty. Tak samo, gdyby ktoś na serio - od czego niech Bóg nas
broni - powiedział: „oddaję się szatanowi”, należałby rzeczywiście do szatana,
choćby te słowa bez najmniejszego uczuciowego wzruszenia wypowiedział.
3)
Od czasu do czasu, zarówno w ciągu, jak i po czynności, ponawiać ten sam akt
oddania się i zjednoczenia; a im częściej będziemy go powtarzać, tym prędzej
uświęcimy naszą duszę, tym szybciej osiągniemy jedno z Jezusem, albowiem
zjednoczenie z Jezusem jest koniecznym następstwem zjednoczenia z Maryją, gdyż
duchem Maryi jest Duch Jezusa.
2. Z Maryją
Trzeba
wszystko czynić razem z Maryją, to znaczy we wszystkich swych pracach należy
patrzeć na Maryję jako na idealny wzór wszelkiej cnoty i doskonałości,
ukształtowany przez Ducha Świętego w czystym stworzeniu, byśmy go w miarę sił
naśladowali Trzeba zatem, byśmy przed każdym naszym czynem zastanowili się, jak
postępowała Maryja lub jakby postąpiła, gdyby była na naszym miejscu. Dlatego
powinniśmy rozważać owe wielkie cnoty, w jakich Maryja ćwiczyła się za swego
ziemskiego życia, zwłaszcza:
1
) Jej żywą wiarę, dzięki której bez wahania uwierzyła słowom Archanioła;
wierzyła wiernie i stale aż do stóp krzyża na Kalwarii;
2)
Jej głęboką pokorę, która nakazywała Jej ukrywać się, milczeć, poddawać się
wszystkiemu i pozostawać zawsze na ostatnim miejscu;
3)
Jej prawdziwie boską czystość, która nigdy nie miała i mieć nie będzie równej
sobie na ziemi.
Proszę
pamiętać, powtarzam to po raz drugi, że Maryja jest jedyną i doskonałą „Formą
Bożą”, zdolną do tego, by z małym trudem i w krótkim czasie tworzyć żywe
odbicie Boga. Dusza, która tę Formę znalazła i w Niej się zatopiła, szybko
przemieni się w Jezusa Chrystusa, którego ta Forma wiernie przedstawia.
3. W Maryi
Należy
wszystko spełniać w Maryi. By praktykę tę dobrze zrozumieć, trzeba wiedzieć, że
Najświętsza Dziewica jest prawdziwym Rajem ziemskim nowego Adama (stary raj
ziemski był tylko figurą Maryi). W Raju tym są bogactwa, piękności, rzadkości i
niewypowiedziane słodycze, które nowy Adam - Jezus Chrystus tam pozostawił. W
tym Raju upodobał On sobie przez dziewięć miesięcy; tam zdziałał swe cuda, tam
rozpostarł swe bogactwa z iście Bożą wspaniałomyślnością. Święte to miejsce zna
tylko ziemię dziewiczą i niepokalaną, z której przez działanie mieszkającego
tam Ducha Świętego utworzony został nowy Adam, wolny od wszelkiej plamy i
skazy. W tym to Raju ziemskim znajduje się rzeczywiście drzewo żywota, które
zrodziło Jezusa Chrystusa - owoc żywota, a także drzewo wiadomości dobrego i
złego, które dało światłość światu. Na tej Bożej roli rosną drzewa ręką Bożą
zasadzone i zraszane Jego Boską rosą, które wydawały i wydają owoce o smaku
Bożym. Są tam kwietniki strojne w piękne i różnorodne kwiaty cnót, wydające
miłą woń, która samych aniołów przenika. Są tam zielone łąki nadziei,
niezdobyte wieże mocy, cudowne przybytki ufności itd. Tylko Duch Święty może
dać zrozumienie prawdy ukrytej pod tymi figurami rzeczy materialnych. Jest w
tym Raju najpiękniejsze powietrze o nie zamąconej niczym czystości; tam świeci
jasne światło dzienne najświętszego człowieczeństwa Jezusa Chrystusa; tam
goreje bezustanny żar miłości, w którym wszelkie żelazo, jeśli tylko do niego
zostanie wrzucone, topnieje i zamienia się w złoto; tam płynie rzeka pokory,
tryskająca z ziemi, a dzieląc się na cztery ramiona, którymi są cztery cnoty
kardynalne, zrasza całą tę rajską krainę.
Duch
Święty, przez usta świętych Ojców Kościoła, nazywa Najświętszą Dziewicę także:
1)
Bramą Wschodu, przez którą Arcykapłan, Jezus Chrystus, wchodzi na świat i
wychodzi (zob. Ez 44,2-3). Przez Nią przyszedł On po raz pierwszy na świat i
przez Nią przyjdzie także po raz drugi;
2)
Przybytkiem Bóstwa, miejscem odpoczynku Trójcy Przenajświętszej, Tronem Bożym,
Miastem Bożym, Ołtarzem Bożym, Świątynią Boga, Światem Boga.
Wszystkie
te określenia i pochwały są najprawdziwsze przez wzgląd na rozmaite cuda i
łaski, których Najwyższy dokonał w Maryi. Jakie to bogactwa! Jaka chwała! Jaka
radość, jakie szczęście, móc znaleźć mieszkanie w Maryi i zamieszkać tam, gdzie
Najwyższy ustawił tron najwyższej swej chwały. Ale jakże trudno takim jak my
grzesznikom uzyskać pozwolenie, zdolność i światło, by móc wstąpić na miejsce
tak wzniosłe i święte, którego strzeże już nie cherubin, jak dawnego raju
ziemskiego (zob. Rdz 3,24), lecz sam Duch Święty, który uczynił się
wszechwładnym Panem Maryi i który mówi do Niej: Ogrodem zamkniętym jesteś, Siostro moja
i Oblubienico, ogrodem zamkniętym,
zdrojem zapieczętowanym (Pnp 4,12). Maryja jest „zamknięta”, jest
„opieczętowana”; nędzne dzieci Adama i Ewy, wypędzone z raju ziemskiego, nie
mają wstępu do tego Raju bez szczególnej łaski Ducha Świętego, którą powinny
sobie wysłużyć.
Wysłużywszy
zaś sobie przez wierność ową wielką łaskę, należy z upodobaniem przebywać we
wnętrzu Maryi, wypoczywać w nim w pokoju, z ufnością szukać w nim oparcia,
ukryć się w nim bezpiecznie i całkowicie się w nim zanurzyć, aby w dziewiczym
łonie Maryi dusza:
1)
karmiła się mlekiem Jej łaski i macierzyńskiego miłosierdzia;
2)
uwolniona była od niepokojów, obaw i wątpliwości;
3)
była bezpieczna od wszystkich swych nieprzyjaciół, od szatana, świata i
grzechu, którzy tu nigdy nie mieli przystępu (Maryja sama zapewnia nas, że ci,
którzy w Niej swe uczynki spełniają, nie będą grzeszyli (zob. Syr 24,22), to
znaczy, że ci, którzy duchowo mieszkają w Najświętszej Dziewicy, nie popełniają
większego grzechu);
4)
była ukształtowana w Jezusie, a Jezus w niej. Albowiem według Ojców Kościoła
łono Maryi jest Przybytkiem tajemnic Bożych, w którym Jezus Chrystus i wszyscy
wybrani do chwały wiecznej zostali ukształtowani.
4. Dla Maryi
Wreszcie
trzeba wszystko czynić dla Maryi. Jest bowiem rzeczą słuszną i sprawiedliwą,
byśmy wstąpiwszy raz w Jej służbę, wszystko czynili dla Niej, jak przystoi na
pachołka, sługę lub niewolnika. Nie znaczy to, jakoby Maryja była ostatecznym
celem naszej służby, bo jest nim Jezus Chrystus. Maryja zaś jest naszym celem
bliższym; jest owym tajemniczym polem, na którym działa Jezus Chrystus; jest
łatwym środkiem dojścia do Niego. I tak jak dobremu słudze i niewolnikowi nie
przystoi bezczynność, tak i nam nie wolno próżnować, lecz z niewzruszoną
ufnością w Jej pomoc i orędownictwo trzeba podejmować i czynić rzeczy wielkie
dla tej dostojnej Pani i Królowej. Należy bronić Jej przywilejów, jeśli ich kto
nie chce uznać; trzeba bronić Jej chwały, jeśli ktoś zaczepi; trzeba starać
się, by przyciągnąć jak najwięcej dusz, o ile to jest w mocy naszej, świat cały
do Jej służby i do tego doskonałego i rzetelnego nabożeństwa. Trzeba z całą
stanowczością występować przeciwko tym, którzy nadużywają nabożeństwa do Niej
grzechami obrażając Jej Syna, a równocześnie starać się, by to doskonałe do
Niej nabożeństwo silnie uzasadnić. A jako nagrody za te drobne usługi nie
trzeba niczego więcej od Niej żądać, jak zaszczytu przynależenia do tak
ukochanej Pani i szczęścia połączenia przez Nią nierozerwalnym węzłem z
Jezusem, Jej Synem, w czasie i w wieczności.
Chwała
Jezusowi w Maryi! Chwała Maryi w Jezusie! Chwała Bogu samemu!
*
* *
DODATEK
Modlitwa Płomienna
św. Ludwika Grigniona dla uproszenia
misjonarzy do Zgromadzenia
Najświętszej Maryi Panny
Wstęp
1.
Wspomnij, Panie, na Twoje Zgromadzenie, które posiadłeś już przed wiekami, gdy
myślałeś o nim na początku czasów, i które dzierżyłeś w swych wszechmocnych
dłoniach, gdy powoływałeś świat z nicości. Nosiłeś je w swym Sercu, gdy Syn
Twój Umiłowany, umierając na krzyżu, poświęcił to Zgromadzenie swoją Krwią i
powierzył je trosce swej Najświętszej Matki: Wspomnij na Zgromadzenie Twoje, które posiadłeś już od początku (Ps 73(74),2 Wlg).
2.
Dokonaj, Panie, zamiarów swego miłosierdzia! Powołaj ludzi prawych, których
ukazałeś w proroczym widzeniu niektórym spośród Twoich największych sług: św.
Franciszkowi Paulusowi, św. Wincentemu Ferreriuszowi, św. Katarzynie
Sieneńskiej i tylu innym wielkim duszom dawnych, a także współczesnych nam
czasów
Prośba do Boga Ojca
3.
Wszechmogący Boże, wspomnij na to Zgromadzenie i przyłóż Wszechmoc swojego
Ramienia, by je powołać do życia i prowadzić ku doskonałości.
O
Wielki Boże, który potrafisz martwe kamienie zamienić w potomstwo Abrahama,
powiedz tylko jedno Boskie słowo, a znajdą się dobrzy pracownicy do Twojego
żniwa, dobrzy misjonarze do Twojego Kościoła.
4.
O Dobry Boże, wspomnij na swe dawne zamiłowania, a przez te zamiłowania
wspomnij na to Zgromadzenie. Wspomnij na obietnice, wielokrotnie dawane nam
przez Twoich Proroków i przez samego Syna Twego, że wysłuchasz wszystkich
naszych słusznych próśb. Wspomnij na modlitwy, które przez tyle wieków zanoszą
do Ciebie w tej intencji Twoi słudzy i służebnice. Niech ich pragnienia, ich
szlochania, przelane łzy i krew wystąpią przed Oblicze Twoje, by swą potęgą
poruszyć Twoje miłosierdzie. Przede wszystkim pomnij na Twojego Umiłowanego
Syna: Wejrzyj na oblicze Twego
Pomazańca (Ps 84,10); wejrzyj na Jego konanie, na Jego śmiertelny lęk i skargę
wypowiedzianą w Ogrodzie Oliwnym: Jaki
będzie pożytek z krwi mojej? (Ps 30,10). Jego okrutna śmierć i przelana
Krew wielkim głosem wołają do Ciebie o miłosierdzie, aby przy pomocy tego
Zgromadzenia Królestwo Boże zostało wzniesione na gruzach królestwa Jego
wrogów.
5.
Wspomnij, Panie, na tę Wspólnotę w wymiarze Twojej sprawiedliwości. Nastał czas Twojego działania, albowiem naruszona została Twoja nauka, o Panie (Ps 119,126). Już czas dokonać
tego, co przyobiecałeś! Podeptane jest Twoje święte Prawo i odrzucona
Ewangelia. Potoki nieprawości zalewają całą ziemię i porywają ze sobą nawet
Twoje sługi. Cala ziemia jest spustoszona (Jer 12,11), niegodziwość wysoko
wyniesiona, przybytki Twoje są zbezczeszczone, a ohyda spustoszenia wkradła się
nawet do miejsc świętych (zob. Mt 24,15).
6.
Boże sprawiedliwy! Czyż pozostawisz swoje Dziedzictwo na pastwę zatracenia?
Czyż wszystko podzieli w końcu los Sodomy i Gomory? Czy ciągle jeszcze będziesz
milczał? Czyż Twoja wola nie powinna być spełniana na ziemi, tak jak w niebie?
Czyż Twoje Królestwo nie powinno już nadejść? Czyż nie ukazałeś niektórym
spośród swych przyjaciół przyszłego odrodzenia Twojego Kościoła? Przecież Żydzi
mają się nawrócić ku Prawdzie. Czyż nie na to czeka Twój Kościół? Wszyscy
święci mieszkańcy niebios wołają do Ciebie o sprawiedliwość: Pomścij, o Panie, krew Twoich świętych (Ps 79,10). Wszyscy sprawiedliwi na ziemi
przywołują: Amen. Przyjdź; Panie Jezu! (Ap 22,20). Wszelkie, nawet
najbardziej nieczułe stworzenie jęczy pod brzemieniem nieprzeliczonych grzechów
Babilonu i błaga Cię, byś przyszedł i odnowił wszystko (por. Rz 8,22).
Prośba do Pana Jezusa
7.
Panie Jezu, wspomnij na Zgromadzenie Twoje. Wspomnij i daj swojej Matce nowe
Stowarzyszenie, które przez Nią wszystko odrodzi i przez Maryję zakończy wieki
łaski, które Ty sam przez Nią zapoczątkowałeś.
Daj
Matce Twojej potomstwo, bo bez niego żyć nie mogę (por. Rdz 30,1). Daj dzieci i
sługi Matce swojej albo niech ja lepiej umrę od zaraz.
Daj
Matce swojej! Dla Matki Twojej błagam Cię, o Panie.
Wspomnij
na Jej wnętrzności, które Cię nosiły, na piersi, które Cię karmiły, i nie
odtrącaj mojej prośby! Wspomnij, że jesteś Jej Synem! wysłuchaj mnie! Wspomnij
na to, czym Ona jest dla Ciebie, a Ty dla Niej, i uczyń zadość moim
pragnieniom.
8.
Czymże bowiem jest to, o co Cię proszę? O nic Cię nie proszę dla korzyści
swojej, lecz o wszystko dla Twej chwały! Czymże jest to, o co Cię proszę? Tym,
co możesz, a nawet, śmiem twierdzić, że powinieneś mi dać jako Bóg prawdziwy,
posiadający wszelką władzę w niebie i na ziemi, i jako najlepszy z synów,
nieskończenie miłujący swoją Matkę.
O
cóż Cię proszę? O duchowe potomstwo: o kapłanów wolnych Twą wolnością,
ogołoconych ze wszystkiego, bez ojca i matki, bez braci i sióstr, bez krewnych
według ciała, bez przyjaciół według świata, bez dóbr doczesnych, bez więzów i
trosk, a nawet bez własnej woli.
9.
O duchowe potomstwo: o niewolników Twojej miłości i Twojej woli, o ludzi według
Serca Twego, którzy by, umarli dla własnej woli, co ich głuszy i hamuje,
spełniali wyłącznie Twoją wolę i druzgotali wszystkich Twoich nieprzyjaciół,
jako nowi Dawidowie z laską Krzyża i procą Różańca świętego w rękach: z buławą
Krzyża i Różdżką Najświętszej Dziewicy (św. Piotr Damiani).
10.
O duchowe potomstwo: o wyniesione ponad ziemię obłoki, brzemienne w niebieską
rosę, które bez przeszkód będą pędzić na wszystkie strony świata przynaglane
tchnieniem Ducha Świętego. O takich ludzi proszę wraz z Twoimi prorokami,
którzy przywoływali ich nadejście pytając: Kto to są ci, co lecą jak chmury (Iz 60,8). Idą tam, dokąd ich Duch
prowadzi (Ez 1,12).
11.
O duchowe potomstwo: o ludzi, których byś miał pod ręką, zawsze gotowych na
Twoje rozkazy i na głos swoich przełożonych - za przykładem Samuela mówiącego:
Oto jestem (1 Sm 3,16) - zawsze gotowych iść tam, gdzie tylko każesz im pójść,
gotowych wszystko wycierpieć z Tobą i dla Ciebie, tak jak Apostołowie mówiący: Chodźmy także i my, aby razem z nim umrzeć
(J 11,16).
12.
O duchowe potomstwo: o prawdziwe dzieci Maryi, Twojej świętej Matki, z Jej miłości
poczęte i zrodzone, w Jej łonie noszone, u Jej piersi umieszczone i karmione
Jej mlekiem, Jej matczynym staraniem wychowane, Jej ramieniem podtrzymywane i
łaskami Jej ubogacone.
13.
O duchowe potomstwo: o prawdziwe sługi Najświętszej Panny, którzy by, na
podobieństwo św. Dominika, szli wszędzie, niosąc w ustach gorejącą pochodnię
Ewangelii, a w ręce Różaniec święty, którzy by płonęli jak pochodnie i jak
płomienie słoneczne rozpraszali ciemności świata. O głosicieli doskonałego
nabożeństwa do Twojej Najświętszej Matki: nabożeństwa wewnętrznego bez obłudy,
zewnętrznego bez krytykanctwa, roztropnego i bez ignorancji, czułego i bez
obojętności, stałego i bez lekkomyślności, świętego i bez zarozumiałości. Ci,
gdziekolwiek pójdą, będą ścierali głowę starodawnego węża, by spełniło się w
całej rozciągłości przekleństwo, które nad nim zaciążyło.
Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a Niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo
Jej (Rdz 3,15).
14.
Zaprawdę, wielki Boże, stanie się tak, jak powiedziałeś. Szatan będzie czyhał
na piętę tej tajemniczej Niewiasty, czyli na tę małą gromadkę Jej dzieci, które
pojawią się przy końcu świata, i będzie wielka nieprzyjaźń między tym
błogosławionym potomstwem Maryi a przeklętym plemieniem szatana. Będzie to
jednak nieprzyjaźń całkiem Boska, jedyna, której Ty jesteś sprawcą: Wprowadzam nieprzyjaźń…
Wszystkie
te walki i prześladowania, które plemię Beliala skieruje przeciw dzieciom z
potomstwa Twej świętej Matki, przyczynią się jeszcze bardziej do wykazania
potęgi Twojej Matki, skoro od początku świata zleciłeś Jej zadanie zmiażdżenia
tego księcia pychy przez pokorę Jej Serca i przez pokorę Jej „pięty”: Ona
zetrze głowę twoją.
15.
Czyż nie lepiej byłoby mi umrzeć, Boże mój, niżbym miał Cię widzieć tak
okrutnie i bezkarnie obrażanego, a sam z każdym dniem miałbym być coraz
bardziej narażony na to, że i mnie mogą porwać wzbierające fale nieprawości?
Wolałbym po tysiąckroć śmierć przeżywać! Ześlij pomoc z nieba albo zabierz stąd
moją duszę.
Gdybym
nie miał nadziei, że wcześniej czy później wysłuchasz mnie, biednego
grzesznika, przez wzgląd na swą własną chwałę, błagałbym Cię wraz z prorokiem:
Zabierz moja duszę (1 Krl 19,4 Wlg).
Ta sama ufność, którą pokładam w Twoim miłosierdziu, każe mi za innym prorokiem
powtórzyć Nie umrę, lecz będę żył i
głosił dzieła Pańskie (Ps 118,17), aż wreszcie za Symeonem będę mógł
powiedzieć:
Teraz,
o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, bo moje oczy ujrzały
Twoje zbawienie (Łk 2,29-30).
Prośba do Ducha Świętego
16.
Duchu Święty, usłysz nasze wołanie i razem z Twoją wierną Oblubienicą Maryją,
powołaj i ukształtuj prawdziwe dzieci Boże. W Niej i przez Nią ukształtowałeś
Głowę wybranych - Chrystusa. A więc z Nią i w Niej zechciej ukształtować
członki do tej Głowy przynależne. Nie dajesz początku żadnej innej Osobie
Boskiej, ale Ty jeden kształtujesz wszystkie osoby Boże poza Boskością. Wszyscy
świeci, którzy byli i będą aż do skończenia świata, są dziełem Twojej miłości
złączonej z miłością Maryi.
Panowanie
Boga Ojca trwało aż do potopu i zostało zakończone zalewem wód. Panowanie
Chrystusa Pana zostało zakończone potopem krwi. Twoje panowanie, Duchu Ojca i
Syna, trwa obecnie i zostanie zakończone zalewem ognia miłości i
sprawiedliwości.
17.
Kiedyż nastanie ten potop ognia czystej miłości, który rozpalisz po całym
okręgu ziemi w sposób łagodny, a tak porywający, że wszystkie narody: poganie,
innowiercy i żydzi zostaną zapaleni i nawrócą się? Nikt się nie schroni przed jego żarem (Ps 19,7).
18.
Niech zapłonie ten Boski ogień, który Chrystus Pan przyniósł na ziemię, zanim
rozgorzeje ogień Twojego gniewu zamieniający ziemię w popiół. Ześlij Ducha Twego, a będą stworzone i odnowisz oblicze ziemi (Ps 104,30). Ześlij na ziemię Twojego Ognistego Ducha, by
powołać kapłanów płomiennych, których działalność odnowi oblicze ziemi i
odrodzi Twój Kościół.
19.
Wspomnij na Zgromadzenie Twoje... To właśnie jest Zgromadzenie, dobór
znakomity, grono wybranych, których zechciałeś powołać w świecie i ze świata:
Ja was wybrałem ze świata (J 15,19). To jest grono cichych baranków, które
zechciałeś wybrać spośród tylu wilków, gromadka czystych gołębic i królewskich
orłów spośród tylu kruków, rój pszczół miododajnych spomiędzy tylu trutni,
stado rączych jeleni spomiędzy tylu żółwi, zastęp odważnych lwów spomiędzy
zastraszonych szaraków.
O
Panie! Zgromadź nas spośród narodów (Ps 106,47). Zbierz nas i zjednocz, aby
pełna chwała została oddana Twemu Świętemu i potężnemu Imieniu.
Misjonarze Najświętszej Maryi
Panny
20.
Panie Boże! Ty przepowiedziałeś tę wybraną Wspólnotę ustami Twojego Proroka,
który przewidując ją mówi o niej tajemniczo słowami pochodzącymi z nieba (zob.
Ps 68, 10-17).
21.
Jakiż to deszcz rzęsisty przygotowałeś, o Panie, dla pokrzepienia osłabionego
dziedzictwa Twojego, jak nie tych świętych misjonarzy, dzieci Maryi,
Oblubienicy Twojej, które musisz odłączyć od reszty i zgromadzić w jedno dla
dobra Twojego Kościoła, tak bardzo osłabionego i zbrukanego zbrodniami jego
dzieci.
22.
Jakież to zwierzęta i ubodzy ludzie zamieszkują w Twoim dziedzictwie, gdzie są
żywieni Boską słodyczą, przez Ciebie przygotowaną, jeśli nie ci ubodzy
misjonarze całkowicie zdani na Opatrzność i przepełnieni obfitością Twoich
Boskich rozkoszy. Oni są tymi tajemniczymi zwierzętami Ezechiela, które przez
swą bezinteresowną i dobroczynną miłość bliźniego posiądą pełnię
człowieczeństwa. Będą się odznaczać odwagą lwów przez roztropność, płomienną
gorliwość i święty gniew w stosunku do szatanów i dzieci Babilonu. Otrzymają
siłę wołu dzięki swym apostolskim pracom i umartwieniom ciała, a kontemplacja
wszechrzeczy w Bogu użyczy im orlej chyżości (zob. Ez 1,10). Tacy to będą ci
misjonarze, których zechcesz posłać do swego Kościoła. Dla bliźniego będą mieli
oko ludzkie, przeciw Twoim wrogom oko lwa, oko wołu dla samych siebie, a orle
oko dla oglądania Ciebie, Panie.
23.
Ci naśladowcy Apostołów będą się odznaczać licznymi i wielkimi cnotami, a będą
je głosić z tak wielką mocą i czystością tak wyniośle i wspaniale, że w
miejscach, gdzie będą przemawiać, porusza wszystkie umysły i wszystkie serca.
Im to dasz, Panie, Twoje słowo, Twoje usta, a nawet Twoją mądrość, której nie
będzie się mógł oprzeć żaden z Twoich nieprzyjaciół.
Ja bowiem
dam wam wymowę i mądrość, której żaden z
waszych prześladowców nie będzie
się mógł oprzeć ani się sprzeciwić (Łk 21,15).
24.
Ojcze Przedwieczny, który jak znalazłeś swoje upodobanie w Osobie Króla
wszystkich cnót - Jezusa Chrystusa, tak znajdziesz upodobanie w tych
umiłowanych, którym we wszystkich ich misjach przyświecać będzie jeden tylko
cel: aby Tobie, o Panie, złożyć w darze pełną chwałę swych zdobytych łupów.
Ich
całkowite zdanie się na Twoją Opatrzność i nabożeństwo do Najświętszej Maryi
Panny uskrzydli ich srebrnymi piórami gołębicy, czyli czystością nauki i
obyczajów; uczyni ich grzbiet pozłacanym, czyli ozdobi ich doskonałą miłością
bliźniego, zdolną znosić jego wady, i napełni ich wielkim umiłowaniem Chrystusa
Pana, dającym moc niesienia swego krzyża.
Uciekają królowie
zastępów, uciekają; a mieszkanka domu
dzieli lupy. Gdy odpoczywali między
zagrodami trzody, skrzydła gołębicy
srebrem się lśniły, a jej pióra
odcieniem złota (Ps 68,13-14).
25.
Ty jeden, jako Król niebios i „Król królów”, wyłączysz tych misjonarzy spośród
przeciętnego tłumu i uczynisz z nich królów, by się stali bielsi niż śnieg góry
Salmon, góry Bożej, góry obfitej w urodzaje, góry mocnej i zakrzepłej w swej
stałości; góry, na której Bóg mieszka i mieszkać będzie na zawsze (zob. Ps
68,17).
26.
Któż to jest, o Panie, Boże Prawdy, ta tajemnicza Góra, o której nam
powiedziałeś tyle wspaniałych rzeczy? Czyż nie jest to Maryja, Twoja ukochana
Oblubienica, której fundamenty założyłeś na szczytach gór najwyższych? Budowla Jego jest na świętych górach (Ps 87,1). Będzie ustanowiona góra na wierzchołku gór (Mi 4,1 ).
27.
Szczęśliwi, po tysiąckroć szczęśliwi kapłani, których wybrałeś i przeznaczyłeś,
by z Tobą mieszkali na tej Boskiej Górze obfitującej we wszelkie dobra.
Przeznaczyłeś ich, aby tam stali się królami wieczności dzięki swej pogardzie
dla ziemi, a wzniesieniu się ku Bogu. Odziałeś ich, aby stali się na Niej
bielsi ponad śnieg przez łączność z Maryją, Oblubienicą Twoją Najpiękniejszą,
Najczystszą i Niepokalaną. Zechciałeś, aby na Niej zostali ubogaceni niebieską
rosą, tłustością ziemi i wszelkimi doczesnymi oraz wiecznymi
błogosławieństwami, którymi napełniona jest Najświętsza Maryja Panna.
28.
Z wyżyn tej Góry, na podobieństwo Mojżesza, będą w żarliwych modlitwach rzucać
pociski na swoich nieprzyjaciół, aby ich pokonać lub nawrócić.
Na
tej Górze z ust samego Jezusa Chrystusa, ciągle tam mieszkającego, nauczą się
należytego rozumienia ośmiu błogosławieństw.
Na
tej Górze Boga jak na Taborze zostaną z Nim przemienieni, jak na Kalwarii razem
z Nim umrą i jak z Góry Oliwnej razem z Nim do nieba wstąpią.
Apel końcowy
29.
Wspomnij na Zgromadzenie Twoje, Panie! Ty jeden łaską swoją zdołasz utworzyć tę
Wspólnotę. Jeśli człowiek pierwszy rękę do tego przyłoży, to nic nie zostanie
zdziałane. Jeśli domiesza swego do Twojego, to wszystko zepsuje, wszystko
zburzy. To Zgromadzenie jest Twoim dziełem, wielki Boże! Dokonajże więc tego
całkowicie Boskiego dzieła: zwołaj, zbierz i zjednocz Twoich wybranych ze
wszystkich krańców swojego dziedzictwa, by utworzyć z nich wojsko przeciw Twoim
nieprzyjaciołom.
30.
Panie, Boże Zastępów, spójrz na wodzów skupiających zwarte pułki, władców
werbujących liczne wojska, żeglarzy uruchamiających potężne floty i wszelkiego
rodzaju handlarzy zbierających się tłumnie na targach i jarmarkach. Iluż to
łotrów, bezbożników, rozpustników i pijaków z taką łatwością i szybkością łączy
się w gromady przeciw Tobie. Wystarczy zagwizdnąć, uderzyć w bęben, błysnąć
ostrzem stępionej szabli, obiecać gałązkę zwiędłego wawrzynu, ofiarować kawałek
złota lub srebra, słowem: dym zaszczytów i marną, zwierzęcą przyjemność, by w
mgnieniu oka zebrali się ci wszyscy.
Zwołują
się żołnierze, łączą się w pułki, gromadzą się kupcy, napełniają się domy i
targowiska; tłumy wykolejeńców pokrywają ziemię i morza. Ci, chociaż
rozdzieleni są przestrzenią, różnicą usposobień lub własnym interesem każdego z
nich, to jednak łączą się ze sobą na śmierć i życie, by móc prowadzić wojnę z
Tobą pod sztandarami i wodzą szatana.
31. A
Ty, wielki Boże? Czyż do Twojej sprawy nikt nie przyłoży ręki, chociaż tyle
chwały, radości i korzyści płynie ze służenia Tobie? Czyż pod Twoimi
sztandarami nie staną Twoi żołnierze? Czyż nie znajdzie się żaden święty
Michał, który by zwołał swych braci w gorliwości o Twoją chwałę? - Któż jak Bóg?! Ach, pozwól, Panie,
abym mógł wszędzie wołać: Pali się! Na ratunek! Pożar wybuchł w domu Bożym!
Pożar w duszach ludzkich! Pożar ogarnął nawet przybytki Pańskie! Na ratunek!
Na
ratunek naszego uśmiercanego brata! Na ratunek naszych zabijanych dzieci! Na
ratunek naszego dobrego ojca ginącego pod ciosami sztyletu.
32. Kto jest za Bogiem, niech dołączy się do mnie! (Wj 32,26). Niech przybędą wszyscy dobrzy kapłani
rozproszeni po całym chrześcijańskim świecie! Niech przyjdą ci kapłani, którzy
znajdują się obecnie w wirze walki! Niech przyjdą kapłani, którzy z
bezpośredniej walki wycofali się do pustyń i samotni, i przyłączą się do nas; w
jedności siła! Pod sztandarem Krzyża utworzymy jedno zwarte wojsko, gotowe w
szyku bojowym ruszyć na nieprzyjaciół Boga, którzy pierwsi wypowiedzieli Mu
wojnę: Stargajmy Jego więzy i odrzućmy
Jego pęta (Ps 2,3).
33. Ten, który mieszka w niebie, śmieje się z nich
(Ps 2,4). Bóg wstaje, a rozpraszają
się Jego wrogowie i pierzchają przed
Jego obliczem ci, którzy Go nienawidzą
(Ps 68,2). Powstań o Panie! Dlaczego
śpisz? Przebudź się! (Ps 44,24).
Powstań,
o Panie! Dlaczego zdajesz się spać? Powstań w całej Twojej wszechmocy,
sprawiedliwości i miłosierdziu. Powstań, aby utworzyć sobie wybraną Wspólnotę,
zastęp przyboczny, który będzie strzegł Twojego domu, bronił Twojej chwały i
ratował dusze. Aby nastała jedna Owczarnia i jeden Pasterz, a wszyscy ludzie
oddawali Ci cześć w Twojej świątyni: W
świątyni Jego wszyscy mówią:
Chwała! (Ps 29,9).
Amen.
Bóg jedyny!
Sposób zastosowania doskonałego
nabożeństwa
do Najświętszej Maryi Panny przy
Komunii św.
1. Przed Komunią świętą
1
) Upokórz się głęboko przed Bogiem.
2)
Wyrzeknij się zupełnie swej skażonej natury i własnego sposobu myślenia,
jakkolwiek on się miłości własnej podoba.
3)
Odmów akt ofiarowania się, mówiąc: „Totus tuus ego sum, et omnia mea tua sunt”
- „Jestem cały Twój i wszystko moje Twoim jest”. Jestem cały Twoją własnością,
Pani ukochana, ze wszystkim, co posiadam.
4)
Błagaj tę Dobrą Matkę, by użyczyła ci swego Serca, byś Jej Syna z tym samym co
Ona przyjął usposobieniem.
Powiedz
Jej, że chwała Jej Syna wymaga, by Go nie przyjmować do serca tak skalanego i
niestałego jak twoje, bo byłoby to ujmą dla Jego chwały. Lecz jeśli Ona zechce
zamieszkać w twym sercu, by przyjąć swego Syna, może to uczynić mocą panowania,
jakie posiada nad sercami. Od Niej Syn dozna godnego przyjęcia, przyjęcia bez
skazy i bez obawy przed obrazą lub zniewagą.
Powiedz
Jej z zaufaniem, że wszystko, co Jej dałeś z własnego mienia, to zbyt mało, by
ją prawdziwie uczcić, lecz przez Komunię świętą pragniesz złożyć Jej ten sam
dar, jaki Ojciec Przedwieczny Jej złożył. Przez to więcej Ją uczcisz, niż
gdybyś wszystkie dobra całego świata złożył Jej w ofierze.
Powiedz
Jej wreszcie, że Jezus, który Ją miłuje miłością wyłączną, dalej pragnie
znajdować w Niej swą rozkosz i pokój, choćby nawet w twej duszy, brudniejszej i
uboższej niż stajenka w Betlejem, do której Jezus chętnie przyszedł, gdyż Ona
tam była.
Proś
o Jej Serce czułymi słowami: „Accipio te in mea omnia. Praebe mihi cor tuum, o
Maria!” - „Biorę Cię jako całe me dobro[49].
Daj mi Twe Serce Maryjo!”
2. Podczas Komunii świętej
Gdy
będziesz gotowy do przyjęcia Pana Jezusa, powtórz trzy razy: „Domine non sum
dignus” - „Panie, nie jestem godzien”. Za pierwszym razem mów do Ojca
Przedwiecznego, że dla złych myśli i niewierności wobec tak Dobrego Ojca nie
jesteś godzien przyjąć Syna Jedynego; niech raczy jednak spojrzeć na Maryję,
swoją służebnicę, która mówi: „Ecce ancilla Domini” - „Oto ja służebnica
Pańska”. Ona to czyni wszystko za ciebie i napełnia cię wielkim zaufaniem i
szczególną nadzieją wobec Jego Majestatu: Bo Ty Panie, szczególnie w nadziei utwierdziłeś mnie (Ps 4,10
Wlg).
Powiedz
Synowi Bożemu:
„Domine
non sum dignus”, że nie jesteś godzien Go przyjąć dla twych słów próżnych i dla
twych niewierności w Jego służbie. Błagaj Go, by się nad tobą zlitował, gdyż
pragniesz Go wprowadzić do domu Jego własnej Matki i twojej Matki. Powiedz, że
nie przestaniesz Go prosić, póki nie wejdzie do przybytku twego serca. Chwyciłem Go i nie puszczę, aż Go wprowadzę do domu mej Matki, do
komnaty mej rodzicielki (Pnp 3,4).
Poproś Go, by powstał i przyszedł do miejsca swego spoczynku i do arki swej
świętości. Wyrusz, o Panie, na miejsce
Twego odpocznienia, Ty i Twoja arka pełna chwały! (Ps 132,8). Powiedz Mu,
że nie pokładasz ufności we własnych zasługach, we własnej mocy i we własnym
przygotowaniu, jak Ezaw, ale jedynie w Twej ukochanej Matce Maryi, jak niegdyś
mały Jakub w Rebece; powiedz Mu, że jakkolwiek jesteś grzesznikiem i Ezawem,
ośmielasz się przystąpić do Jego świętości, wsparty na zasługach Jego świętej
Matki i przyozdobiony Jej cnotami.
Powiedz
Duchowi Świętemu:
„Domine
non sum dignus”, że nie jesteś godzien przyjąć Arcydzieła Jego Miłości dla
oziębłości i nieprawości twoich czynów, i dla twej zatwardziałości względem
Jego natchnień; jednak całą twoją nadzieją jest Maryja, Jego wierna Oblubienica.
Mów ze św. Bernardem: Maryja jest moją największą otuchą, całą moją
nadzieją. Możesz Go nawet prosić, by raz jeszcze zstąpił na Maryję,
nierozłączną swą Oblubienicę, bo Jej łono jest tak czyste, Jej Serce tak
rozpalone miłością jak niegdyś, i jeśli On nie zstąpi do twej duszy, to ani
Jezus, ani Maryja nie będą w niej ukształtowani i godnego nie znajdą przybytku.
3. Po Komunii świętej
Po
Komunii świętej w głębokim skupieniu wprowadź Jezusa Chrystusa do Serca Maryi.
Oddaj Go Jego Matce, która Go przyjmie z miłością, w głębokiej pokorze Go
uczci, doskonale Go ukocha, czule uściśnie i odda Mu w duchu i w prawdzie wiele
usług, które naszemu ciemnemu umysłowi są całkiem nie znane.
Możesz
także w głębokiej pokorze serca trwać w obecności Jezusa, przebywającego w
Maryi, lub jak niewolnik stanąć przed bramą królewskiego pałacu, w którym Król
rozmawia z Królową, a w przekonaniu, że oni rozmawiając z sobą, ciebie nie
potrzebują, wznieś się w duchu do nieba i obejmij całą ziemię, prosząc wszelkie
stworzenia, by za ciebie składały hołd dziękczynienia, uwielbienia i miłości
Jezusowi i Maryi: Pójdźcie, upadnijmy
i pokłońmy się (Ps 94(95),6 Wlg).
Możesz
też sam prosić Jezusa w łączności z Maryją o to, by Jego Królestwo zstąpiło na
ziemię przez Jego Najświętszą Matkę, lub o mądrość Bożą, o miłość, o
przebaczenie grzechów lub o inną łaskę, zawsze jednak przez Maryję i w Maryi,
mówiąc w pokorze: Panie, nie patrz na
grzechy moje[50], lecz niech Twe oczy ujrzą we mnie tylko cnoty i zasługi Maryi. A pomnąc na swe grzechy, dodaj: Nieprzyjazny człowiek to sprawił
(Mt 13,28). Ja to uczyniłem, który sobie największym jestem nieprzyjacielem;
albo: On ma wzrastać, ja zaś maleć (J
3,30). Jezu mój, wzrastaj w mej duszy, a ja niech maleję. Maryjo, potrzeba byś
we mnie wzrastała, sam zaś muszę stać się mniejszy niż jestem. Jezu, Maryjo,
wzrastajcie we mnie i w bliźnich moich.
Jest
jeszcze mnóstwo innych myśli, które ci Duch Święty podda, jeśli będziesz bardzo
skupiony, umartwiony i wierny temu wielkiemu i wzniosłemu nabożeństwu, którego
cię nauczyłem. Pamiętaj jednak, że im więcej pozwolisz działać Maryi w Komunii
świętej, tym bardziej Jezus będzie uwielbiony. Tym więcej zaś pozwolisz działać
Maryi dla Jezusa i Jezusowi w Maryi, im głębiej się upokorzysz i im uważniej
przysłuchiwać się będziesz w pokoju i milczeniu, nie pragnąc niczego widzieć,
smakować lub odczuwać. Sprawiedliwy bowiem żyje zawsze i wszędzie z wiary,
zwłaszcza gdy przyjmuje Komunię świętą, będącą dziełem wiary: A mój sprawiedliwy z wiary żyć będzie
(Hbr 10,38).
Akt ofiarowania się Jezusowi
Chrystusowi
przez ręce Maryi
O
odwieczna, Wcielona Mądrości! O najmilszy i czci najgodniejszy Jezu, prawdziwy
Boże i prawdziwy człowiecze, Synu Jednorodzony Ojca Przedwiecznego i Maryi,
zawsze Dziewicy! Oddaję Ci najgłębszą cześć w łonie i chwale Twego Ojca w
wieczności oraz w dziewiczym łonie Maryi, Twej najgodniejszej Matki, w czasie
Twego Wcielenia.
Dzięki
Ci składam, żeś wyniszczył samego siebie przyjmując postać sługi, by mnie
wybawić z okrutnej niewoli szatana. Chwalę Cię i uwielbiam, żeś we wszystkim
poddać się raczył Maryi, Twej świętej Matce, aby przez Nią uczynić mnie wiernym
swym niewolnikiem. Lecz niestety! W niewdzięczności i niewierności swej nie
dochowałem obietnic, które uroczyście złożyłem Tobie na Chrzcie św. Nie wypełniłem
zobowiązań swoich. Nie jestem godzien zwać się dzieckiem lub niewolnikiem
Twoim, a ponieważ nie ma we mnie nic, co by nie zasługiwało na Twój. gniew, nie
śmiem już sam zbliżyć się do Twego Najświętszego i Najdostojniejszego
Majestatu. Przeto uciekam się do wstawiennictwa i miłosierdzia Twej
Najświętszej Matki, którą mi dałeś jako Pośredniczkę u Siebie. Za Jej możnym
pośrednictwem spodziewam się wyjednać u Ciebie skruchę i przebaczenie grzechów
oraz prawdziwą mądrość i wytrwanie w niej.
Pozdrawiam
Cię więc, Dziewico Niepokalana, żywy Przybytku Bóstwa, w którym odwieczna,
ukryta Mądrość chce odbierać cześć i uwielbienie aniołów i ludzi. Pozdrawiam
Cię, Królowo nieba i ziemi, której panowaniu prócz Boga wszystko jest poddane.
Pozdrawiam Cię, Ucieczko grzeszników, której miłosierdzie nie zawiodło nikogo.
Wysłuchaj prośbę mą, pełną gorącego pragnienia Bożej mądrości, i przyjmij śluby
i ofiary, jakie Ci w pokorze składam.
Ja,
.. grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj przed Obliczem Twoim
śluby Chrztu św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i jego dzieł, a
oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości Wcielonej, by pójść za
Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia. Bym zaś wierniejszy Mu był niż
dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego Dworu Niebieskiego za swoją
Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam, jako niewolnik Twój, ciało i duszę swoją,
dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno
przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne
prawo rozporządzania mną i bez wyjątku wszystkim, co do mnie należy, według
Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności. Przyjmij,
Panno łaskawa, tę drobną ofiarę z mej niewoli dla uczczenia i naśladowania owej
uległości, jaką Mądrość odwieczna Twemu macierzyństwu okazać raczyła; dla
uczczenia władzy, jaką oboje posiadacie nade mną, nikłym robakiem i
grzesznikiem nędznym; jako podziękowanie za przywileje, którymi Cię Trójca
Przenajświętsza łaskawie obdarzyła. Zapewniam, że odtąd, jako prawdziwy Twój
niewolnik, chcę szukać Twej chwały i Tobie we wszystkim być posłuszny. Matko
Przedziwna, przedstaw mnie Twemu drogiemu Synowi jako wiecznego niewolnika, aby
jak przez Ciebie mnie odkupił, tak też przez Ciebie przyjąć mnie raczył. Matko
Miłosierdzia, udziel mi łaski prawdziwej mądrości Bożej i przyjmij mnie do
grona tych, których kochasz, których pouczasz, prowadzisz, żywisz i bronisz jak
dzieci swe i sługi. Dziewico wierna, spraw, abym zawsze i we wszystkim był tak
doskonałym uczniem, naśladowcą i niewolnikiem Mądrości Wcielonej, Jezusa
Chrystusa, Syna Twego, abym za Twym pośrednictwem i za Twoim przykładem doszedł
do pełni Jego wieku na ziemi i Jego chwały w niebie. Amen.
*
* *
Traktat
został pobrany ze strony www.voxdomini.com.pl
[1]
Niniejszą przedmowę z 1927 r. uzupełniono o fakt kanonizacji autora dziełka.
Błogosławionego wówczas Ludwika Marię kanonizował papież Pius XII 20 lipca 1947
r. - przyp. red.
[2]
Jansenizm - herezja, której zwolennicy pod płaszczykiem bojaźliwej czci dla
Boga i błędnie pojętego uszanowania rzeczy świętych, celowo oziębiali miłość
Bożą w sercach wiernych, występowali przeciw nabożeństwu do Matki Najświętszej
i odwodzili od przystępowania do Komunii św. Przez stopniowe zobojętnianie
ludzi dla spraw Bożych, chcieli doprowadzić do zupełnego odstępstwa od religii
- przyp. red.
[3]
To jest do roku 1927 - przyp. red.
[4]
Na zarzut tych, którzy twierdzą, że dzieło św. Ludwika de Montfort niesłusznie
zatytułowano (rękopis Świętego jest bez tytułu): O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, jakoby
przedtem nie znano doskonałego nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny, należy
odpowiedzieć, że dzieło to bynajmniej nie rości sobie pretensji, że ono
pierwsze podaje doskonały sposób czci Matki Bożej. Sam św. Ludwik wylicza i
zaleca różnorodne sposoby czci Najświętszej Dziewicy, jakie wykształciły się w
ciągu wieków. Jednakże dzieło to podaje sposób czci Bogarodzicy, który
bezsprzecznie doskonalszy jest od wszystkich innych, i dlatego słusznie może nosić
tytuł O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny.
[5]
Częstą lekturę tego dzieła zaleca także o. Faber w swej przedmowie do
tłumaczenia angielskiego. Podobną zachętę znajdujemy w dziele kardynała
Vaughan'a pt. Derjunge Priester (Młody kapłan). W gorących słowach zaleca on młodym kapłanom, by obrali sobie
Maryję za Matkę w swym życiu kapłańskim i rozważali pilnie dzieło św. Ludwika:
Czytaj dzieło św. Grigniona „O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej
Maryi Panny”. Niech ci służy do rozmyślań, nie wypuszczaj go z rąk przez
całe życie i polecaj je tym, którzy zdolni są je zrozumieć.
[6]
Kardynał przyznaje, że i jego niegdyś raziło, jak tylu innych, wyrażenie
„niewola”, przypominające despotyzm czasów pogańskich, gdzie niewolnik był po
prostu igraszką kaprysów okrutnego często pana. Istnieje jednak inna niewola,
która jest źródłem siły, jeżeli ktoś świadomie i dobrowolnie oddaje się pod
opiekę dobrego i sprawiedliwego pana; a jeśli panem czy opiekunem jest
kochający ojciec lub matka, wówczas niewola staje się niewolą z miłości. O
takiej to niewoli mówi św. Ludwik.
[7]
Nie znaczy to, jakoby Najświętsza Maryja Panna nie była dotąd wcale znaną;
znaczy to raczej, że większość ludzi zna Najświętszą Maryję Pannę tak mało, że
powiedzieć można iż Jej wcale nie zna.
[8] Dosłownie „morza” -przyp. red..
[9]
Wulgata - dokonany przez św. Hieronima przekład Pisma Świętego na język
łaciński. Cytaty z Pisma Świętego w niniejszym wydaniu zaczerpnięto z: 1. Biblu Tysiąclecia, wyd. IV,
Pallottinum,1989. 2. Wulgaty w przekł. ks. J. Wujka, Kraków 1962.
[10]
Np. Orygenes, a za nim św Bonawentura.
[11]
Bóg pragnie zbawienia wszystkich ludzi (zob. 1 Tym2,4; Tt 2,11; Mt 18,14).
Powyższe zdanie św. Jana Damasceńskiego należy rozumieć jako szczególniejszą łaska i dostąpienie zbawienia przez praktykę nabożeństwa do Najświętszej Maryi
Panny, którego celem ostatecznym jest nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus - przyp.
red.
[12]
Św. Ludwik często używa słowa „dusza”, „dusze”, mając na myśli całego
człowieka, z podkreśleniem jego duchowego wymiaru - przyp. red.
[13]
Świątobliwy szlachcic z Normandii (1611-1649).
[14]
Ludwik posługuje się tekstem Wulgaty. W oryginale hebrajskim w tym miejscu jest
„ono” - przyp. red.
[15]
Belial - w ST synonim nieprawości, szatan; w NT w brzmieniu Beliar - przeciwnik
Chrystusa, Antychryst przypis za Biblią Tysiąclecia.
[16] Następujący fragment jest piękną mozaiką cytatów Pisma Świętego zaczerpniętych
z: Ap 1,8; Ef 4,13; Kol 2,9; Mt 23,8-10; J 13,13; 1Kor 8,6; Kol 1,18; J 13,15;
J 10,16; J 14,6; Dz 4,12; 1 Kor3,11; Mt 7,26-27; J 15,6; Rz 8,1 Rz 8,38-39, 2
Kor 2,15 n.
[17]
Powyższe zdanie nie zaprzecza prawdzie o nieskończonym Miłosierdziu Bożym, ale
stanowi swoistą przestrogę przed zatwardziałością serca - przyp. red.
[18]
Biblijne potwierdzenie tej prawdy, tak trudnej do przyjęcia przez współczesnego
człowieka, który chce być niezależny nawet od Boga, znajdujemy także u proroka
Izajasza i w tym kontekście, w którym pisze Święty, możemy ją odczytać: Ale teraz tak mówi Pan, Stworzyciel twój,
Jakubie, i Twórca twój, o Izraelu:
„Nie lękaj się, bo cię wykupiłem,
wezwałem cię po imieniu; tyś moim!” (Iz 43,1-2) - przyp. red.
[19]
Podobnego prawa nie zna ani prawo naturalne, ani prawo mojżeszowe. Autor
przytacza tu tylko poglądy ludów pogańskich, chcąc na tym przykładzie lepiej
wykazać omawiana zależność, abstrahując zupełnie od moralnej wartości takiego
czynu.
[20]
By dobrze zrozumieć tę ewangeliczną myśl, należy w tym miejscu uczynić wyraźne
rozróżnienie. Przedmiotem naszej nienawiści może być tylko zło samo w sobie, a
więc grzech, który popełniamy. Nigdy nie może być nim sam człowiek, stworzony
na obraz Boży (Rdz 1,27) i mający godność dziecka Bożego (1J 3,1), choćby był
największym grzesznikiem (Mt 5,22). Podobnie prawda o naszej grzesznej naturze
nie powinna napełniać nas pogardą i nienawiścią do niej (Ef 5,29), ale raczej
radością wobec Miłosiernej Miłości Boga gotowego nam zawsze przebaczyć (J
8,1-11). Gdybyśmy byli doskonali i bez grzechu „nie potrzebowalibyśmy” Boga,
dlatego prawda o naszej nicości (2Mch 7,28) powinna być dla nas radosna,
wyzwalająca i prowadzić nas zawsze w miłosierne ramiona Ojca (Łk 15,11-32). Nie
może nas to jednak zwolnić od mozolnej pracy nad opanowaniem naszych
nieuporządkowanych pragnień i skłonności (Ga 5,24)przyp. red.
[21]
Zob. 1Kor 7,29-31. Tej myśli św. Pawła nie możemy rozumieć w sensie
niewrażliwości na to, co się wokół nas dzieje, bo jest ona czymś złym. Apostoł
przestrzega nas, byśmy nie wpadli w sidła naszej zmysłowej natury i nie
utracili szczęścia życia wiecznego - przyp. red.
[22]
Dawne określenia Kościoła niebieskiego i pielgrzymującego na ziemi - przyp.
red.
[23]
Przepowiednia ta sprawdziła się dosłownie. W ciągu całego XVIII wieku synowie
św. Ludwika byli wystawieni na napaści jansenistów dla swej gorliwości w
głoszeniu tego nabożeństwa, a drogocenny rękopis niniejszego dzieła, schowany z
powodu zamieszek rewolucji francuskiej, znaleziono dopiero w r. 1842 w kufrze
pomiędzy starymi książkami. Po raz pierwszy opublikowano go rok później.
[24]
Rozróżniamy dwojaką cześć religijną: „latrię” i „dulię”. „Latria” to najwyższa
cześć, którą oddajemy samemu 8ogu z powodu Jego nieskończonej doskonałość;.
„Dulia” to cześć, którą oddajemy osobom stworzonym z powodu pewnej
nadprzyrodzonej doskonałości, jaką ich Bóg obdarzył. Taka cześć należy się
aniołom i świętym. Najświętsza Maryja Panna z powodu swej szczególnej godności
odbiera wybitniejszy stopień wspomnianej czci, który nazywamy „hiperdulią”.
[25]
Patrz część szósta.
[26]
Aplikacja słów z Księgi Przysłów (21,28 Wlg) do Najświętszej Maryi Panny.
[27]
To znaczy do nas ludzi - przyp. red
[28]
Zob. Ps 82,6. Stworzeni na obraz Boży (Rdz 1,27) i obdarzeni łaską przybrania za synów (Rz 8,15) wszyscy
jesteśmy wezwani do bycia „bogami” przez uczestnictwo w naturze samego Boga
(zob. Katechizm Kościoła Katolickiego
poz. 460) - przyp. red.
[29]
Król Władysław IV, którego imię zapisane jest w księdze sodalicyjnej w Lowanium,
polecił Ojcom Jezuitom rozszerzenie tego nabożeństwa w swoim królestwie.
[30]
Tytuł te; ;rozprawki Mancipium Virginis,
Kolonia 1634.
[31]
Wolnomularstwo, czyli masoneria, jest tajna ogólnoświatową organizacja,
przepojona duchem satanizmu, skierowaną zwłaszcza przeciwko Kościołowi
katolickiemu. Jakże aktualna jest dzisiaj wypowiedź św. Maksymiliana Marii
Kolbego: „Czasy obecne wymagają od nas wielkiego poświęcenia i zaparcia się dla
sprawy świętej. Jak ongiś janseniści, tak dziś masoneria, posługując się
zdobyczami najnowszej techniki i kultury, siecią tajnych intryg wpływa na
oziębienie ducha religijnego wiernych. Z drugiej strony różne sekty zastawiają
swe macki, podkopują zaufanie wiernych do duchowieństwa, odwodzą lud od
Kościoła i nabożeństwa do Matki Bożej. A co mówić o pomocy dla biednych pogan,
złaknionych prawdy Bożej?
Doprawdy, ile to pracy czeka na nas
jeszcze! Jak wiele trzeba będzie pokonać trudności, aby osiągnąć zamierzony
cel: zdobycie całego świata dla Niepokalanej i oddanie Jej na własność wszystkich dusz i każdej z osobna, które są i będą. Trud to ponad siły
ludzkie, toteż Maryja nie żada od nas rzeczy nadzwyczajnych, chce tylko, byśmy
się stali posłusznymi narzędziami w Jej niepokalanych rękach, a wszystkie
trudności Ona sama pokona. Nam pozostaje tylko posłuszeństwo Jej woli,
dziecięca ufność w bezgraniczną pomoc tej najlepszej z matek. Jak dziecko -
mówił Ludwik Maria Grignion - otrzymuje
od matki pożywienie do jego słabości dostosowane, tak wybrani czerpią pokarm
duchowy i siłę u Matki Bożej. Jasno widzimy to w życiu Ludwika Marii. Bez
poparcia od ludzi, bez środków materialnych, uzbrojony jedynie tarczą ufności w
pomoc Niepokalanej, rzuca się w wir walki. Wyrzucany jednymi drzwiami, wchodzi
drugimi, wszędzie siejąc miłość, wiarę i ukojenie. A ile Maryja przez niego
zdziałała i ile jeszcze zdziała przez pozostałe po nim pisma - to tylko Jej
wiadome” - przyp. red.
[32]
Łacińskie oficjum o Błogosławionej Maryi Dziewicyprzyp. red.
[33]
Formalnie błądzi, kto z wiedzą i świadomością zaprzecza jakiemuś artykułowi
wiary. Materialnie błądzi, kto bezwiednie i w dobrej wierze błąd za prawdę
uznaje.
[34]
Zob. J 13,35
[35]
Aplikacja słów św. Pawła (2Tym 2,13) do Najświętszej Maryi Panny.
[36]
Zob. przypis nr 11.
[37]
Oczywiście w znaczeniu duchowym - przyp. red
[38]
Warto tu przypomnieć męczeńską śmierć św. Maksymiliana Marii Kolbego w
oświęcimskim obozie. Choć go oprawcy maltretowali, poniżali, a w końcu
zamordowali, nie zdołali w ogóle ani oni, ani straszne warunki obozowe, ani
nawet dwutygodniowy bunkier głodowy złamać ducha tego nieustraszonego apostoła
Niepokalanej - przyp. red.
[39]
Ponieważ sam Bóg jest źródłem wszelkiego dobra, a więc i naszych dobrych czynów
(zob. Mk 10,17) - przyp. red.
[40]
Św. Ludwik nie ma na myśli pogardy w dosłownym znaczeniu, bo sprzeciwiałaby się
ona naszej godności dzieci Bożych. Autor nieustannie pogłębia w nas prawdę o
naszej zależności od Boga, byśmy tylko do Niego chcieli należeć, całkowicie
powierzyli się tylko Jemu i tylko w Nim położyli cała naszą ufność - przyp.
red.
[41]
Zob. Ps 82,6. Stworzeni na obraz Boży (Rdz 1,27) i obdarzeni łaską przybrania za synów (Rz 8,15) wszyscy
jesteśmy wezwani do bycia „bogami” przez uczestnictwo w naturze samego Boga
(zob. Katechizm Kościoła Katolickiego
poz. 460) - przyp. red.
[42] Patrz wyżej.
[43] Patrz dalej.
[44]
Tę tajemnicę przebóstwienia, tak trudną do wyrażenia słowami, a najdoskonalej
wypełnioną w Niepokalanej Dziewicy, wyraził tu św. Ludwik słowami Apostoła: Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 2,20) -
przyp. red.
[45]
Jan Gerson, kanclerz Uniwersytetu Paryskiego, odznaczał się wielką wiedzą i
świętością. Żył w latach 1363-1428.
[46]
Biskup Loreto, zmarł w 1613 r.
[47]
Autor ma na myśli upadek moralny i grzech w ogólności - przyp. red.
[48]
Alfonsa Rodrigueza TJ kanonizował papież Leon XIII w roku 1888.
[49]
Por. J 19,27
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz